W czwartek w Sejmie odbędzie się drugie czytanie przygotowanego przez resort gospodarki projektu ustawy o redukcji niektórych obciążeń administracyjnych w gospodarce. Zakłada on m.in. zniesienie obowiązku zapłaty VAT przez tzw. małego podatnika w przypadku nieotrzymania przez tego podatnika zapłaty za dostarczony towar lub usługę.

Poseł RP Łukasz Gibała powiedział na czwartkowej konferencji prasowej, że pomysł wicepremiera, ministra gospodarki dotyczący kasowego VAT idzie w dobrą stronę i Ruch wspiera wysiłki Pawlaka, ale uważa przy tym, że jest on "nie dość radykalny".

"Dlatego zgłosimy dziś cztery poprawki do tego projektu, stanowiące dodatkowe ułatwienie dla przedsiębiorców" - zapowiedział Gibała. Przypomniał, że obowiązek płacenia podatku dotyczy przedsiębiorców w momencie, gdy wystawili fakturę, niezależnie od tego, czy została ona opłacona, czy nie.

Słusznym postulatem Pawlaka - mówił poseł RP - jest, by przedsiębiorca płacił podatek, kiedy te pieniądze otrzyma, bo "obciążanie przedsiębiorców podatkami za pieniądze, których nie otrzymali jest wyjątkowo niesprawiedliwe".

Tyle, że - zaznaczył poseł RP - szkopuł w tym, że propozycja ta dotyczy "małych firm - czyli podatników mających do 5 mln zł obrotu, czyli 1,2 mln euro". Zdaniem Gibały należałoby objąć tym udogodnieniem wszystkich przedsiębiorców, ale - jak podkreślił - "nie jest to możliwe - bo prawo unijne tego zabrania".

Dlatego - jak poinformował - Ruch Palikota złoży poprawkę zwiększającą "ten próg do 2 mln euro, czyli tyle, ile można według unijnych przepisów".

Metodą kasową - zdaniem Ruchu Palikota - należy także objąć podatek dochodowy PIT i CIT. "Proponujemy, by w przypadku podatku PiT i CIT również obowiązywała metoda kasowa, by do podatku włączać tylko te faktury, które rzeczywiście zostały opłacone" - mówił Gibała.

Czwarta poprawka, którą zamierza złożyć Ruch Palikota dotyczy tzw. ulgi za złe długi. RP proponuje, by przedsiębiorcy, którzy zapłacili podatek VAT za faktury, za które nie dostali zapłaty, mogli po upływie trzech miesięcy - a nie pół roku jak proponuje resort gospodarki - "dochodzić od urzędu skarbowego otrzymania z powrotem tych pieniędzy".