Procedura windykacji

Iwona Żwawiak wyjaśnia, że w sytuacji gdy przedsiębiorca nie zapłaci podatku w terminie, to powstaje zaległość podatkowa, która podlega windykacji.

Miasto w pierwszej kolejności wystawia upomnienie z pouczeniem, że w przypadku braku zapłaty w ciągu 7 dni od daty odbioru upomnienia wszczęte zostanie postępowanie egzekucyjne. Potem wystawiane są tytuły wykonawcze, a jeśli postępowanie egzekucyjne nie przyniesie rezultatów, to miasto podejmuje decyzję o zabezpieczeniu lub przeniesieniu odpowiedzialności na osoby trzecie. Ustala, czy dłużnik ma majątek, który może być podstawą do zabezpieczenia zastawem skarbowym lub hipoteką przymusową. Postępowanie egzekucyjne musi prowadzić organ egzekucyjny miasta.

Monika Żukowska z Urzędu m.st. Warszawy stwierdza, że nie ma możliwości prawnej korzystania z zewnętrznych firm windykacyjnych. Miasto nie może więc sprzedać długów podatkowych.

Wniosek o upadłość

– Zadaniem miasta jest odzyskanie swoich należności, ale działania prowadzone w tym celu mogą w ostateczności prowadzić do upadłości firmy – ostrzega Michał Łyczek.

Dodaje, że miasto ma również, jak każdy inny wierzyciel, prawo do złożenia do sądu wniosku o upadłość dłużnika, w celu odzyskania (niejednokrotnie tylko w pewnej części) zobowiązań należnych na drodze podziału masy upadłości (zgodnie z kolejnością zaspakajania wynikającą z przepisów).

– Taka procedura może mieć pozytywny dla miasta efekt w postaci zmiany podmiotu (podatnika, dzierżawcy czy najemcy), który nie reguluje swoich zobowiązań, na podmiot zdolny do zapłaty – stwierdza Michał Łyczek.

Zwolnienia i ulgi

Z informacji Centrum Informacyjnego Rządu wynika też, że 85 proc. gmin stosuje zwolnienia podatkowe, natomiast połowa gmin w Polsce różnicuje stawki. Gdyby nie te preferencje, dochody z podatku od nieruchomości, które wynoszą obecnie 15 – 16 mld zł, byłyby mniej więcej o 16 proc. wyższe (ok. 2,5 mld zł).

Rafał Dowgier wyjaśnia, że preferencje podatkowe są następstwem wykształconej w gminach praktyki (od lat ustala się np. niższe stawki dla określonych kategorii budynków) lub po prostu politycznych obietnic (wykwit preferencji podatkowych jest widoczny zwłaszcza w okresach wyborczych). W ocenie eksperta gminom brakuje rozwagi w przyznawaniu zwolnień tzw. okresowych. Chodzi przede wszystkim o zwolnienia podatkowe przyznawane na stosunkowo długie okresy (np. 5 czy 10 lat).

– Problem z tymi preferencjami jest taki, że podatnik, który nabył prawo do zwolnienia, nie może być go pozbawiony aż do końca okresu, na które je nabył – stwierdza Rafał Dowgier.

Dodaje, że takie rozwiązania mają sens jedynie wtedy, gdy zwolnienia z podatku łączy się z korzyścią dla gminy (np. w przypadku wybudowania na jej terenie nowego zakładu czy zwiększenia i utrzymania zatrudnienia). W innym przypadkach, wprowadzając zwolnienia okresowe, rady gmin wiążą sobie ręce.