Mały zakres odliczenia

Znikome zainteresowanie ulgą na nowe technologie może wynikać z tego, że dotyczy ona jedynie zakupu wartości niematerialnych i prawnych, czyli praw lub licencji do systemów komputerowych, wynalazków lub know-how. Na ten aspekt zwraca uwagę Michał Zając, doradca podatkowy w Independent Tax Advisers, który podkreśla, że niemożliwe jest natomiast zastosowanie tej ulgi do zakupu nowoczesnych maszyn czy urządzeń.

Rozszerzenie tej ulgi również do nowoczesnych środków trwałych mogłoby w sposób rzeczywisty wpłynąć na unowocześnienie polskiej gospodarki, co jest podstawowym celem tej ulgi – sugeruje Michał Zając.

Ekspert dodaje, że problematycznym może być również uzyskanie stosownej opinii jednostki naukowej, która potwierdzałaby niestosowanie danej technologii w świecie przez okres nieprzekraczający pięciu lat. Wydaje się, że szczególnie podmioty dostarczające nowe technologie powinny zadbać o tego rodzaju opinie i dostarczać je swoim klientom w momencie sprzedaży.

Zbytnie obostrzenia

Ulga na nowe technologie w praktyce nie jest i nie będzie wykorzystywana przez przedsiębiorców ze względu na zastosowane przez ustawodawcę rygorystyczne obostrzenia. Tak uważa Tomasz Sobczak, ekspert z kancelarii Grynhoff Woźny Wspólnicy. Jego zdaniem jednym z warunków skorzystania z ulgi jest konieczność uzyskania opinii niezależnej jednostki naukowej, w ramach której jednostka naukowa musi potwierdzić, że technologia nie jest stosowana na świecie przez okres dłuższy niż ostatnie pięć lat.

– Trudno wyobrazić sobie jednak, by jednostki naukowe chętnie wydawały takie opinie. Ponadto trudno sobie wyobrazić, jak sprawdzają, czy technologia była bądź nie była stosowana na całym świecie przez ostatnich pięć lat. Nie ma więc żadnego racjonalnego uzasadnienia dla istnienia w ustawie tych przepisów w obecnym kształcie – stwierdza Tomasz Sobczak.

Według naszego rozmówcy najlepszym rozwiązaniem byłoby usunięcie z ustawy przepisów o uldze na nowe technologie, ponieważ nie jest ona narzędziem dla podatników, a jedynie zaśmiecaniem ustawy. Jeżeli ulga miałaby być faktycznie wykorzystywana przez przedsiębiorców, należałoby urealnić przepisy dotyczące możliwości korzystania z niej.

– Przykładowo wystarczy zmienić i rozszerzyć samą definicję nowych technologii i usunąć obowiązek uzyskania opinii jednostki naukowej według obecnych wymogów – podpowiada ekspert z kancelarii Grynhoff Woźny Wspólnicy.

Ulga to wymierne korzyści

Ulga na nowe technologie jest wciąż mało popularna nie tylko wśród podatników PIT, lecz także CIT. Przyczyn jest co najmniej kilka: wyłączenie stosowania tej ulgi dla osób korzystających z opodatkowania podatkiem liniowym, zakres ulgi dotyczący nabywania wyłącznie wartości niematerialnych i prawnych, warunki związane z utratą prawa do ulgi.

– Często jako przyczynę podaje się również brak wiedzy o samej uldze, mimo że jest ona dostępna już od ponad czterech lat. Z pewnością jest to również jedna z przyczyn, jednak większe znaczenie ma samo sformułowanie przepisów dotyczących tej ulgi, które powoduje, że ulga postrzegana jest często jako niedostępna bądź trudna do wdrożenia – podkreśla Adam Allen, menedżer w Ernst & Young.

Ekspert dodaje, że mimo tych zastrzeżeń ulga na nowe technologie jest warta rozważenia dla podatników kupujących technologie w postaci wartości niematerialnych i prawnych. Jej zastosowanie daje bowiem konkretną korzyść w postaci dodatkowego odpisu podatkowego.