Z opublikowanych przez Ministerstwo Finansów danych wynika, że łączna kwota zadłużenia gmin w I kwartale 2009 r. w porównaniu z tym samym okresem 2008 roku była wyższa o 6,7 proc., w tym z tytułu kredytów i pożyczek o 14,6 proc. Wiele gmin i miast już dwu-, trzykrotnie zmieniało swoje uchwały budżetowe na ten rok. Wydaje się, że kryzys dotyka nie tylko finanse państwa, ale również finanse samorządów. Marcin Będzieszak z Katedry Finansów Uniwersytetu Szczecińskiego uspokaja jednak, że wzrost zadłużenia na tym poziomie to rzecz normalna.

– Wzrost zadłużenia nie jest większy niż pomiędzy I kwartałem 2007 i I kwartałem 2008 r. (wzrost o 7,7 proc. w przypadku zadłużenia ogółem) – mówi ekspert.

Wyjaśnia, że wzrost długów z tytułu kredytów i pożyczek wynika z realizacji instrumentów długoterminowych, a zatem można założyć, że jest to przemyślane zadłużanie (np. realizacja programów inwestycyjnych), a nie zadłużanie w celu bieżącego uzupełnienia środków finansowych. Dane opublikowane przez resort finansów pokazują, że poziom zobowiązań wymagalnych jest na takim samym poziomie.

– Zatem nie powstają zobowiązania wynikające z niedokonania płatności np. za energię, a prawdopodobnie to one rosłyby w największym stopniu, gdyby gminy traciły płynność finansową – ocenia Marcin Będzieszak.

O problemach z realizacją budżetów gminnych świadczyć może w większym stopniu spadek niektórych dochodów gmin. Wpływy z tytułu udziału w PIT spadły o 10 proc. w stosunku do I kw. 2008 r., ale – jak podkreśla ekspert – wynika to w dużym stopniu ze zmiany skali podatkowej. Z kolei wpływy z CIT spadły w tym samym okresie o 9 proc. (podczas gdy w I kw. 2008 r. w stosunku do I kw. 2007 r. dochody te wzrosły odpowiednio o 16 i 22 proc.).

Ważne!

Biorąc pod uwagę stosunkowo sztywny charakter zasadniczej części wydatków bieżących gmin, sposobem przeciwdziałania wzrostowi deficytów jest redukcja wydatków inwestycyjnych lub ich odłożenie w czasie