Ministerstwo Finansów zaproponowało, by z nowego rozwiązania mogły korzystać wyłącznie podmioty działające w ramach podatkowej grupy kapitałowej dla celów CIT. To nie spodobało się unijnym ekspertom.
DGP
Z tego powodu wejście w życie przepisów, które pozwolą ściśle powiązanym ze sobą firmom na wspólne rozliczenia z podatku od towarów i usług, może się opóźnić. Resort finansów chciał, by nastąpiło to już od 1 stycznia 2021 r., ale data ta wydaje się nierealna.
Projekt nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług, zakładający możliwość tworzenia tzw. grup VAT, nie został jeszcze opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Natomiast był już konsultowany z unijnymi ekspertami z komitetu doradczego ds. podatku od wartości dodanej (komitet VAT). Ich opinia okazała się bardzo krytyczna. Eksperci zażądali dodatkowych wyjaśnień od naszego resortu finansów, co zapewne wydłuży proces legislacyjny.

Podatnikiem grupa

Projekt zmierza do tego, aby za jednego podatnika VAT można było uznać niezależne od siebie firmy, które „są ściśle powiązane pod względem finansowym, ekonomicznym i organizacyjnym”. Ma to ułatwić im rozliczenia z VAT i zwiększyć atrakcyjność naszego kraju jako miejsca do inwestowania.
Po zmianach jednolity plik kontrolny JPK_V7 składałaby wyłącznie spółka holdingowa i tylko ona wpłacałaby podatek do urzędu skarbowego. Wszyscy członkowie grupy byliby natomiast solidarnie odpowiedzialni za zobowiązanie podatkowe w tym zakresie.
Utworzenie grupy oznaczałoby, że wszelkie realizowane wewnątrz niej dostawy nie były uznawane za czynności opodatkowane VAT. Objęte podatkiem byłyby jedynie transakcje realizowane w relacji z podmiotem zewnętrznym.
O wprowadzenie takiego rozwiązania apelowano do Ministerstwa Finansów jeszcze w 2007 r. Jednak ówczesny wiceminister Jacek Dominik to wykluczył (odpowiedź na interpelację poselską nr 7598), wskazując na „ujemne skutki budżetowe”.

Tak jak w CIT

Przesłany do Brukseli projekt zakłada, że grupę VAT mogliby tworzyć wyłącznie członkowie podatkowej grupy kapitałowej dla celów CIT. Umowa PGK musiałaby więc teraz – zgodnie z założeniami MF – zawierać oświadczenie, że grupa będzie także grupą VAT. Traciłaby taki status z chwilą, gdy przestawałby być PGK również dla celów podatku dochodowego.
Innymi słowy, kto chciałby skorzystać z ułatwień w VAT, musiałby najpierw spełnić warunki pozwalające na utworzenie PGK dla celów podatku dochodowego. To może mocno ograniczać zakres nowej preferencji. We wrześniu 2019 r. w naszym kraju funkcjonowało zaledwie 63 PGK. Dla porównania w Belgii już w 2016 r. działało 2675 grup VAT.
Przypomnijmy, że zgodnie z art. 1a ustawy o CIT podatkową grupę kapitałową mogą tworzyć wyłącznie spółki z.o.o. bądź akcyjne. Spółka holdingowa musi posiadać bezpośrednio 75 proc. udziałów w podmiotach zależnych, a przeciętny kapitał zakładowy przypadający na każdy z tych podmiotów nie może być niższy niż 500 tys. zł. PGK powinna też osiągnąć 2-proc. wskaźnik dochodowości w każdym roku podatkowym, a jej członkowie nie mogą mieć zaległości w podatkach stanowiących dochód budżetu państwa (te warunki zostały w 2020 r. zawieszone ze względu na pandemię koronawirusa; zgodnie z art. 38n ustawy o CIT uznaje się, że zostały spełnione, jeśli PGK poniosła negatywne konsekwencje ekonomiczne z uwagi na epidemię COVID-19).
Umowę trzeba zawrzeć przed notariuszem na co najmniej trzy lata podatkowe (i zarejestrować w urzędzie skarbowym).
Nie zmieniłaby się nazwa podatnika – zawierała ona oznaczenie „podatkowa grupa kapitałowa” lub „PGK”.
Artykuł 11 unijnej dyrektywy VAT pozwala wprowadzić do przepisów o grupach VAT rozwiązania mające na celu zapobieganie oszustwom podatkowym. W związku z tym MF chce, aby polskie grupy prowadziły dla celów kontrolnych rejestr transakcji wewnątrzgrupowych.

Uwagi do projektu

Unijny komitet VAT skrytykował przede wszystkim zapropowane powiązanie przepisów o grupach VAT z przepisami funkcjonującymi już w ustawie o CIT. Eksperci zwrócili uwagę na to, że pojęcie grupy VAT wynika z unijnej dyrektywy i powinno być podobnie rozumiane we wszystkich krajach członkowskich. Nie może być więc powiązane z jakimikolwiek innymi przepisami krajowymi. Jedyne warunki do korzystania z takich ułatwień wynikają z art. 11 unijnej dyrektywy – podkreślili eksperci.
W projekcie MF zabrakło też – zdaniem unijnego komitetu – uściślenia, jak powinny wyglądać ścisłe powiązania finansowe, ekonomiczne i organizacyjne między podatnikami tworzącymi grupę VAT. Eksperci uznali, że powiązania, o których mowa w ustawie o CIT, nie są wystarczająco sprecyzowane, bo mowa jest w niej wyłącznie o obowiązku posiadania przynajmniej 75 proc. udziałów w innych spółkach przez podmiot holdingowy. Nie ma natomiast słowa o powiązaniach pomiędzy innymi członkami grupy.
Unijni eksperci podkreślili, że nawet spełnienie warunku ścisłego powiązania finansowego nie musi automatycznie przekładać się na istnienie ścisłych powiązań ekonomicznych i organizacyjnych pomiędzy członkami grupy VAT.
Z projektu MF nie wynika też jasno, czy członkami grupy mogłyby być zagraniczne oddziały polskich spółek, a więc jak byłyby traktowane realizowane przez nie dostawy.
Komitet VAT nie dał się też przekonać argumentom polskiego resortu, że obowiązek prowadzenia rejestru transakcji wewnątrzgrupowych miałby na celu zapobieganie oszustwom podatkowym.
Nie przekonuje to Roberta Jaszczuka, starszego menedżera w PwC. – Wymóg prowadzenia ewidencji wewnętrznej, dostępnej na żądanie organów skarbowych, wydaje się dopuszczalny i nie powinien wpłynąć na atrakcyjność decyzji o utworzeniu grupy VAT – uważa ekspert.
Przyznaje jednak, że mógłby on sprawiać problemy w praktyce. – Ewidencja powinna określać m.in. datę dostawy wewnątrzgrupowej, skoro jednak nie byłaby to dostawa w rozumieniu VAT, to powstają wątpliwości, jaką podać datę, czy zgodnie z przepisami o momencie powstania obowiązku podatkowego w VAT czy jakimikolwiek innymi – zauważa Robert Jaszczuk.
Zgadza się też, że uwagi komitetu VAT są na tyle poważne, że wymagają przebudowy pierwszej wersji projektu, a więc wdrożenie przepisów do naszego prawa może się znacząco opóźnić.
opinia

Lepiej późno niż wcale

Tomasz Michalik doradca podatkowy i partner w MDDP
Grupa VAT to rozwiązanie od dawna oczekiwane przez polskich podatników i doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego dopiero teraz MF wystąpiło z taką inicjatywą. Oczywiście zawsze lepiej późno niż wcale.
O ile samo rozpoczęcie prac nad wprowadzeniem grup VAT należy ocenić bardzo dobrze, o tyle zupełnie niezrozumiałe jest ograniczenie możliwości ich zastosowanie tylko do podatkowych grup kapitałowych (PGK). Można wręcz powiedzieć, że byłoby to rozwiązanie, które prowadziłoby niemal jedynie do statystycznego ujęcia Polski wśród państw UE, które wprowadziły grupy VAT (bo dziś jesteśmy w gronie nielicznych państw, które tego instrumentu nie stosują). W rzeczywistości podmiotów, które mogłyby stworzyć grupy, byłoby kilkanaście, kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset w skali kraju. Wszak jedną z kluczowych korzyści stojących za wprowadzeniem grup VAT jest znaczące ograniczenie obowiązków administracyjnych dla przedsiębiorców i uproszczenie rozliczeń, co pozostaje z korzyścią dla administracji podatkowej. Natomiast w zaproponowanej wersji uproszczeń nie odczuliby ani podatnicy, ani fiskus.
Lepiej więc skorzystać z zagranicznych doświadczeń, gdzie regulacje o grupach VAT funkcjonują z doskonałym skutkiem.