Polski podatek od sprzedaży detalicznej nie narusza prawa europejskiego – stwierdził najpierw Sąd UE, a teraz rzecznik Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ostateczne zdanie w tej sprawie należy do samego TSUE.
Na razie pobór podatku handlowego jest zawieszony do 1 stycznia 2021 r. Rząd czeka na wyrok unijnego trybunału, który ostatecznie rozstrzygnie, czy polski podatek jest zgodny z prawem UE.
Niewykluczone też, że ze względu na pandemię koronawirusa termin wejścia w życie tej daniny zostanie przesunięty.
– Gdyby się okazało, że kondycja firm – potencjalnych podatników – pogorszy się, np. z powodu drugiej fali epidemii, to będziemy reagować w odpowiedni sposób – informował w wywiadzie dla DGP wiceminister finansów Jan Sarnowski („Wirus nie może przeszkodzić w walce z mafią” DGP nr 114/2020).
Z szacunków MF wynika, że podatek mógłby przynosić budżetowi ok. 1,5 mld zł w ciągu roku.
Przypomnijmy, że podatek mają płacić sklepy, których przychody ze sprzedaży detalicznej przekraczają w miesiącu kwotę 17 mln zł. Podatek ma być pobierany od nadwyżki ponad tę kwotę. Obowiązywać mają dwie stawki:
■ 0,8 proc. od nadwyżki ponad 17 mln zł do 170 mln zł
■ oraz 1,4 proc. od nadwyżki ponad 170 mln zł.
Podatek miałby więc być pobierany nie od zysku, tylko od przychodu (obrotu) i mieć charakter progresywny.
Danina ta miała obowiązywać już od września 2016 r. Na drodze do jej wprowadzenia stanęła jednak Komisja Europejska. Uznała, że taka konstrukcja podatku faworyzuje mniejsze sklepy i może być uznana za niedozwoloną pomoc publiczną.
Najpierw zarzuty te rozpoznał Sąd UE i uznał, że Komisja nie ma racji (wyrok z 16 maja 2019 r.). KE odwołała się wtedy do TSUE.
W czwartkowej opinii rzecznik generalna Juliane Kokott uznała, że trybunał powinien oddalić odwołanie Komisji i utrzymać w mocy wyrok Sądu UE. Stwierdziła, że przepisy dotyczące pomocy państwa dla przedsiębiorstw nie stoją na przeszkodzie progresywnemu opodatkowaniu ich obrotów.
– Kwota obrotu stanowi neutralne kryterium odróżniające, a także istotny wskaźnik zdolności płatniczej podatników – uzasadniła Juliane Kokott. Dodała, że podatki pobierane od przychodu zyskują na znaczeniu, o czym świadczy proponowany przez Komisję podatek od usług cyfrowych.
– Także w tym przypadku wysokość opodatkowania ma być uzależniona od rocznego obrotu uzyskanego przez dane przedsiębiorstwo. W tym zakresie zatem polski podatek od sprzedaży detalicznej i planowany unijny podatek od usług cyfrowych nie różnią się od siebie – wskazała rzecznik.
Korzystny wyrok TSUE może otworzyć Polsce drogę do ubiegania się o odszkodowanie od KE w związku z opóźnionym wejściem w życie podatku. Polska mogłaby żądać ok. 6,5 mln zł.
Opinia rzecznik generalnej TSUE z 15 października 2020 r. w sprawie o sygn. C-562/19 P
ShutterStock