Podatnicy i ich doradcy nie kryją zaskoczenia objaśnieniami podatkowymi z 6 marca br. To mocne zawężenie zakresu zwolnień podatkowych – alarmują.
ikona lupy />
DGP
Chodzi o objaśnienia w sprawie ustalania dochodu zwolnionego z tytułu wsparcia nowej inwestycji. Miały być one kolejną pomocą dla inwestorów, którzy chcą skorzystać ze zwolnienia z podatku dochodowego w Polskiej Strefie Inwestycji. Wcześniej bowiem w tej samej sprawie minister finansów wydał interpretację ogólną (z 25 października 2019 r., nr DD5.8201.10.2019). W objaśnieniach miał doprecyzować to, co napisał w interpretacji. W praktyce wszystkich zaskoczył.
Wiele kwestii interpretuje bowiem w inny sposób, niż zakładali dotychczas podatnicy i doradcy.
– Objaśnienia odwołują się głównie do celu ustawodawcy, a nie do literalnej treści przepisów. Wskazują na warunki, których nie można znaleźć w ustawie o CIT – mówi Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i dyrektor w Grant Thornton.
Nie każdy koszt „w katalogu kosztów kwalifikowanych” może być uznany za kwalifikowany – przestrzega minister
Czasu na dostosowanie jest niewiele, bo – jak wskazuje Rafał Pulsakowski, dyrektor w zespole pomocy publicznej i innowacji PwC – podatnicy powinni uwzględnić wskazówki z objaśnień już w rozliczeniu CIT za 2019 r. (czyli w większości do końca marca br.).
– Szkopuł w tym, że to, co dotąd było dla nas oczywiste, jest interpretowane w objaśnieniach w zupełnie inny sposób – mówi ekspert.

Fiskus inaczej niż rozwój

Rafał Pulsakowski zwraca też uwagę na moment, w którym ukazały się objaśnienia. W Ministerstwie Rozwoju, które nadzoruje strefy ekonomiczne, trwają właśnie zaawansowane prace nad zmianami w przepisach o Polskiej Strefie Inwestycji.
– Natomiast objaśnienia podatkowe dają wyraźny sygnał, w którym kierunku chce iść resort finansów. To kierunek dosyć fiskalny. Ministerstwo Finansów postuluje raczej zawężenie zakresu tej preferencji. Z kolei Ministerstwo Rozwoju chce liftingu, dzięki któremu będzie to realny i dostępny instrument wsparcia nowych inwestycji – komentuje ekspert PwC.
Zwraca uwagę na wnioski płynące już z raportów – wynika z nich, że nowe rozwiązanie nie przyniosło jeszcze oczekiwanych rezultatów, tzn. przede wszystkich istotnego wzrostu napływających dzięki PSI inwestycji.

Nie administracja…

Problem dotyczy podatników, którzy uzyskali decyzję o wsparciu na podstawie ustawy o wspieraniu nowych inwestycji (Dz.U. z 2018 r. poz. 1162 ze zm.). Dotyczy on ustalenia dochodu zwolnionego z podatku dochodowego na podstawie art. 17 ust. 1 pkt 34a ustawy o CIT (i analogicznie) art. 21 ust. 1 pkt 63b ustawy o PIT.
W objaśnieniach minister wprost wskazuje, że „nie każdy koszt mieszczący się w katalogu kosztów kwalifikowanych może być uznany za kwalifikowany”.
– Tym samym minister kwestionuje prawo do traktowania wielu kosztów inwestycyjnych jako wydatki kwalifikowane – wskazuje Małgorzata Samborska.
Przykładowo, dotychczas nikt nie miał wątpliwości, że jeżeli następuje rozbudowa fabryki, która zwiększa zdolność produkcyjną, a wraz z tym rozbudowywany jest budynek administracyjny, to liczą się nakłady na jedno i drugie. Takie podejście potwierdzały interpretacje indywidualne.
Teraz fiskus zmienił zdanie. Z objaśnień wynika, że rozbudowa części administracyjnej nie jest częścią inwestycji, bo „nie spełnia definicji nowej inwestycji”.
Tak samo jest np. z budową stołówki dla pracowników.
– To bardzo niekorzystne podejście. Co więcej, nie ma uzasadnienia, bo przecież cały czas mówimy o projekcie inwestycyjnym. Przedsiębiorca najczęściej nie musiałby rozbudowywać części administracyjnej, gdyby nie zwiększał zdolności produkcyjnych – zauważa Rafał Pulsakowski. Podkreśla, że dotychczas nie było z tym żadnego problemu.

…ani modernizacja

Zdaniem ekspertów minister zawęża teraz też wykładnię co do modernizacji środków trwałych. W objaśnieniach napisał, że modernizacja nie będzie traktowana jak wydatek kwalifikowany, dopóki nie będzie wpływała na zwiększenie zdolności produkcyjnych.
– To również nie wynika z ustawy o wspieraniu nowych inwestycji ani rozporządzenia o pomocy publicznej udzielanej niektórym przedsiębiorcom na realizację nowych inwestycji (Dz.U. z 2018 r. poz. 1713). – uważa Rafał Pulsakowski.

Musi rosnąć produkcja

Minister idzie nawet dalej – stwierdza, że jeżeli podatnik zadeklaruje wzrost zdolności produkcyjnych, ale nie będzie w stanie ich wykazać na etapie realizacji, to będzie miał problem.
W objaśnieniach podano przykład przedsiębiorcy produkującego płyty kartonowo-gipsowe, który buduje halę magazynową. Na pytanie, czy zwolniony będzie cały dochód ze sprzedaży płyt gipsowo-kartonowych, minister odpowiada: nie, ponieważ sama hala nie generuje dochodu. Zgodnie z objaśnieniami należy ustalić, jak wybudowanie hali wpłynie na zwiększenie dochodu i tylko ten dochód będzie zwolniony.
Przykład ten zdumiewa ekspertów.
– Trudno mi wyobrazić sobie ustalanie takiego dochodu. Nawet gdyby było to możliwie w pierwszym roku po zakończeniu inwestycji (budowy magazynu), to nie sposób dokonywać takich wyliczeń dla kolejnych 10–15 lat (w zależności od okresu obowiązywania decyzji o wsparciu), stosując metody dostępne w ustawach podatkowych – komentuje Małgorzata Samborska.

Jest i poprawa

Niektóre kwestie minister objaśnił korzystnie dla podatników.
– Przykładowo, wskazał wprost, że można łączyć dochód w sytuacji, gdy podatnik ma więcej niż jedną decyzję o wsparciu. To duże ułatwienie dla podatników – mówi Rafał Pulsakowski. Wcześniej, na gruncie przepisów o specjalnych strefach ekonomicznych, toczyły się o to spory w sądach.

Sprawy pójdą do sądów

Zdaniem Małgorzaty Samborskiej wiele spraw, których dotyczą objaśnienia, będzie miało ciąg dalszy w sądach administracyjnych.
Co więcej, już teraz – jak zauważa ekspertka – objaśnienia nie uwzględniają korzystnych dla podatników wyroków. – Nie wspominając o rozstrzyganiu ewentualnych wątpliwości na korzyść podatnika – dodaje Samborska.
Jej zdaniem taka profiskalna wykładnia, z pominięciem podstawowych zasad interpretacji (prymatu wykładni literalnej), jest sprzeczna z zasadą pewności prawa.