statystyki

Czy nie lepszy byłby umiar w „ulepszaniu” prawa podatkowego? [OPINIA]

autor: Katarzyna Jędrzejewska16.03.2020, 08:13; Aktualizacja: 16.03.2020, 08:13
Katarzyna Jędrzejewska

Katarzyna Jędrzejewska, kierownik działu podatkiźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Lepsze wrogiem dobrego? Minister finansów nie pierwszy raz dał nam do zrozumienia, że gdy zmienia bądź inicjuje preferencyjne rozwiązania, nie robi tego po to, by budżet tracił. Przeciwnie, to sygnał, że nawet gdy preferencja się utrzyma, straci na atrakcyjności.

Ileż było przekonywania, że nie mają sensu pojedyncze, w wybranych tylko miejscach, specjalne strefy ekonomiczne. Lepiej, żeby terytorium całego kraju było jedną wielką strefą inwestycyjną. I faktycznie tak się stało, odkąd w połowie 2018 r. weszła w życie ustawa o wspieraniu nowych inwestycji. Szkopuł w tym, że firmy, które nie załapały się na dotychczasowe zezwolenie na działalność w specjalnej strefie ekonomicznej (bądź zezwolenie to im już wygasło), stracili nieporównanie więcej niż zyskali.

Początkowo nic nie zwiastowało pogorszenia. Przez niemal rok dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej potwierdzał, że zwolniony z CIT i z PIT jest cały dochód z działalności objętej decyzją o wsparciu. Potem jednak zmienił zdanie i stwierdził, że preferencją są objęte tylko zyski z nowej inwestycji. Przed problemem stanęły firmy, które rozbudowują swoje przedsiębiorstwa. Okazało się, że w czasie, na który została im wydana decyzja o wsparciu, mogą po prostu nie zdążyć z wykorzystaniem przyznanej im pomocy publicznej.


Pozostało 79% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • Bert(2020-03-18 22:23) Zgłoś naruszenie 40

    "ulepszanie prawa podatkowego " doprowadziło do sytuacji, w której już nie starcza małych cyferek i literek alfabetu dla oznaczania nowo pojawiających się i znikających wkrótce jednostek systemowych przepisów prawa podatkowego. Zasada stabilności i pewności prawa - bardzo przestrzegana w przypadku indywidualnych rozstrzygnięć dotyczących sytuacji prawnej strony - o dziwo - w przypadku stanowienia prawa nie jest w ogóle brana pod uwagę. Sr..czka legislacyjna tryska niczym tsunami, a racjonalny inaczej prawodawca puchnie z dumy ze swoich dokonań ! I tak od dziesięcioleci...

    Odpowiedz
  • j.(2020-03-19 18:45) Zgłoś naruszenie 10

    Pracowałem w latach 80-tych jako księgowy i... łza się w oku kręci, jak się wspomina, jak to wszystko było wtedy proste! Dziecinnie prosty, w porównaniu z VAT-em, jednokrotny podatek obrotowy, jeszcze prostszy podatek od płac, zamiast obecnego PIT-u dla pracowników (przepisy regulujące ten podatek mieściły się na... połowie strony w Dzienniku Ustaw!), co prawda więcej zarabiający płacili jeszcze tzw. podatek wyrównawczy, ale to tylko... kolejne 1,5 strony przepisów w tej samej ustawie! Pytanie zasadnicze: Czy obecne koszmarnie skomplikowane (a koszmar ten się wciąż powiększa!) przepisy są koniecznością w związku ze zmianami ustrojowymi, czy rzeczywistość gospodarcza jest dziś aż tak dalece bardziej skomplikowana, że inaczej się nie da, czy może wynika to z woli politycznej, nacisków lobbystów, przeróżnych innych względów, a przy dobrej woli i braku tych nacisków, albo odporności na nie, można byłoby napisać materialne prawo podatkowe (oczywiście od nowa, bo inaczej się nie da) dostosowane do dzisiejszych realiów gospodarczych, ale o wiele prościej?... Osobno trzeba podejść do VAT-u, bo tu nas wiążą unijne dyrektywy (chociaż… tu chyba też żeśmy sobie skomplikowali podatkowe życie bardziej, niż Unia od nas tego wymaga...), natomiast w podatkach dochodowych można dużo zrobić nie łamiąc prawa unijnego. Ale zmiany idą w odwrotnym kierunku: już same prezenty wyborcze, czyli zwolnienie z PIT-u pracowników do 26 lat i obniżenie stawki do 17 % w trakcie roku to kolejne utrudnienia, kolejne komplikacje! Nie widać wcale woli politycznej, żeby ten koszmar przerwać. Ustawa o podatku PIT w pierwsze wersji z 1991 r. liczyła 16 stron tekstu. Ogłoszony w 2019 tekst jednolity zajmuje bez załączników (których też nie było w tekście pierwotnym) ok. 160 stron! A więc x10! Czy jest gdzieś granica? Może, jeśli nic się nie zmieni, za kilka lat ustawa o podatku PIT będzie liczyła 1000 stron, bo będą wprowadzane wciąż nowe ulgi, zwolnienia, wyjątki i wyjątki od wyjątków np. żeby dać ludziom "prezent" z okazji następnych wyborów, albo pod wpływem jakiegoś lobby, jeszcze bardziej rozbudowana skala podatkowa, jeszcze bardziej zagmatwane przepisy o kosztach uzyskania itd. Jeszcze raz pytam: czy rzeczywiście nie ma od tego odwrotu i trzeba dalej brnąć w ten koszmar?...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane