Podatnicy, którzy chcą „obronić” poniesione w 2018 r. wydatki na usługi niematerialne od podmiotów powiązanych, mogą to zrobić tylko do końca 2019 r.
Wynika tak z ustawy z 16 października br. o rozstrzyganiu sporów zbiorowych dotyczących podwójnego opodatkowania oraz zawieraniu uprzednich porozumień cenowych (Dz.U. poz. 2200).
Jutro wchodzi w życie większość jej regulacji. Czekają na to zarówno podatnicy, jak i doradcy. Nowe przepisy dają bowiem możliwość zaliczenia do kosztów uzyskania przychodu całości wydatków poniesionych w 2018 r. na usługi niematerialne. Dzięki temu da się uniknąć ograniczenia wynikającego z art. 15 ust. 1 ustawy o CIT.
Reklama

Reklama
Przypomnijmy, że zgodnie z tym przepisem (obowiązującym od 2018 r.), jeżeli koszty usług niematerialnych przekroczą 3 mln zł rocznie, to od nadwyżki przychodu można odliczyć tylko 5 proc. tzw. podatkowej EBITDA.

Koszty bez limitu

Wyłączenie tego limitu będzie możliwe jedynie w razie zawarcia z szefem Krajowej Administracji Skarbowej standardowego porozumienia APA.
– Jest to jedyny instrument dający możliwość „uratowania” kosztów usług niematerialnych kupionych w 2018 r. od podmiotów powiązanych – mówi Magdalena Marciniak, doradca podatkowy, partner i Szef Zespołu Cen Transferowych w MDDP. Podkreśla jednak, że trzeba się spieszyć.
– Warunkiem skorzystania z tej możliwości jest złożenie wniosku do końca grudnia 2019 r. Zostało już więc bardzo mało czasu – przypomina ekspertka.

Uproszczone wypadły

W ostatecznej wersji ustawy nie ma przepisów o tzw. uproszczonych porozumieniach cenowych. Z założenia miały być one tańsze (20 tys. zł wobec nawet 200 tys. zł, które trzeba zapłacić, składając wnioski o tradycyjne APA). Miały być też łatwiejsze w realizacji (uproszczona procedura trwałaby maksymalnie trzy miesiące).
O tym, że Ministerstwo Finansów zrezygnowało z tego rozwiązania, poinformowaliśmy już w sierpniu w artykule „Nie będzie małych APA” (DGP nr 151/2019).

Program współdziałania

Nowa ustawa niesie też ze sobą inne ważne rozwiązania. Jedno z nich to tzw. umowa o współdziałanie, z tym że przepisy w tym zakresie wejdą w życie dopiero od lipca 2020 r. Będą one skierowane tylko do ograniczonego grona największych podatników, o obrotach powyżej 50 mln euro.
– Program współdziałania z fiskusem jest niewątpliwie najważniejszą zmianą, jaką wprowadza ustawa. Chodzi o współpracę między podatnikami oraz organami podatkowymi i możliwość konsultowania najważniejszych spornych kwestii, niejako z góry, aby uniknąć sporów – wyjaśnia Monika Palmowska, partner w zespole ds. cen transferowych w KPMG w Polsce.
Będą też inne zalety zawarcia umowy o współdziałanie. Zdaniem Magdaleny Marciniak niewątpliwym plusem będzie dwukrotne obniżenie opłaty za złożenie wniosku o APA w porównaniu do standardowej procedury. Mniejszy będzie też zakres informacji, które trzeba będzie przekazać we wniosku o APA.
Ponadto podatnik, który porozumie się z szefem KAS, zapłaci niższe o połowę opłaty za wniosek o wydanie opinii zabezpieczającej, a także niższe odsetki od zaległości podatkowych (w niektórych sytuacjach w ogóle ich uniknie).
Umowa o współdziałanie pozwoli też np. zabezpieczyć przedsiębiorcę przed nałożeniem dodatkowego zobowiązania podatkowego
– Nie spodziewam się jednak, że umowa będzie się cieszyć dużą popularnością. Dostęp do niej został bowiem znacząco ograniczony, tj. do grona największych podatników. A samych podatników może zniechęcać konieczność poddania się szczegółowemu audytowi – mówi Magdalena Marciniak.

Bez podwójnego opodatkowania

Zmiany pojawią się też w procedurze rozstrzygania sporów dotyczących podwójnego opodatkowania między państwami UE. Nowe rozwiązania będą stosowane już do sporów powstałych w 2018 r.
Sama procedura nie jest całkowicie nowa. W pewnym zakresie bazuje na procedurach wynikających z umów o unikaniu podwójnego opodatkowania oraz Konwencji Arbitrażowej (90/436/EEC) – tłumaczy Ministerstwo Finansów.
Wyjaśnia natomiast, że zostaną dodane nowe elementy, których dotychczas brakowało, takie jak określenie ram czasowych poszczególnych etapów procedury oraz wprowadzenie sądowej kontroli w wybranych jej obszarach.
Państwa będą miały realnie dwa lata (liczone od akceptacji wniosku podatnika) na wyjaśnienie, któremu z nich należy się podatek. W szczególnych sytuacjach termin będzie mógł być przedłużony jeszcze o rok. Jeśli procedura nadal nie przyniesie rezultatu, to podatnik będzie mógł zażądać powołania niezależnej komisji składającego się z od trzech do pięciu arbitrów. Powinni oni rozpatrzyć spór, wydać swoją opinię i przesłać ją obu zainteresowanym krajom. Będą mieli na to zasadniczo pół roku od powstania komisji.
– Największą korzyścią dla podatników jest wprowadzenie jasnych ram formalnych dla całego procesu oraz określenie terminów dla poszczególnych czynności w ramach procedury, takich jak przyjęcie lub odrzucenie wniosku (sześć miesięcy), rozpatrzenie kwestii spornej (dwa lata), opinia komisji doradczej (sześć miesięcy) – wylicza Monika Palmowska.
Najbardziej powinny skorzystać osoby fizyczne i mniejsze podmioty. – Będą oni mogli prowadzić całą procedurę za pośrednictwem ministra finansów, który będzie się kontaktował z pozostałymi organami i przekazywał dokumenty. To bardzo duże, praktyczne ułatwienie – podkreśla Monika Palmowska.
A co jeśli wszystkie organy zainteresowanych państw odrzucą wniosek podatnika o rozstrzygnięcie sporu w ramach nowej procedury? Będzie on mógł pójść do sądu. Pozytywne dla podatnika prawomocne orzeczenie sądu zastąpi wówczas odmowne rozstrzygnięcie ministra finansów.
– Sam tryb sądowej kontroli procedury będzie niewątpliwie czasochłonny – przestrzega Adam Zbroiński, menedżer ds. postępowań w zakresie cen transferowych w Crido.

Nieprzejrzyste przepisy

Sceptycznie do efektów zmian podchodzi Józef Banach, radca prawny w In Corpore Banach Szczypiński i Partnerzy.
– Z pewnością ujęcie w jednym miejscu wszystkich możliwych sporów o podwójne opodatkowanie jest krokiem w dobrym kierunku. Obecnie funkcjonujące regulacje są też na tyle niewydolne, że zmiany w tym zakresie mogą być tylko na lepsze – ocenia ekspert.
Zwraca też jednak uwagę na wady. – Przejrzystość nowych przepisów pozostawia sporo do życzenia, a zwykły podatnik, którego dochody zostaną podwójnie opodatkowane, będzie miał problem ze skorzystaniem z nowych możliwości. Nie spodziewam więc lawinowego wzrostu wniosków o rozwiązanie sporów z obcymi organami podatkowymi – twierdzi Józef Banach.
Zawarta z fiskusem umowa o współdziałanie pozwoli np. zabezpieczyć przedsiębiorcę przed nałożeniem na niego dodatkowego zobowiązania podatkowego