Część zamawiających wciąż przewiduje odwrócony VAT w przetargach, mimo że zostaną one rozstrzygnięte już po wejściu w życie przepisów o podzielonej płatności.
Chodzi głownie o przetargi na urządzenia elektroniczne, takie jak tablety, smartfony, laptopy. Dotychczas wykonawcy oferujący taki sprzęt otrzymywali zapłatę netto, a zamawiający odprowadzał VAT. To odwrotne obciążenie, zwane potocznie odwróconym VAT. Tyle że od 1 listopada ono zniknie i zostanie zastąpione mechanizmem podzielonej płatności (z ang. split payment). Organizatorzy przetargów nie będą już sami rozliczać się z fiskusem – zarówno wynagrodzenie, jak i VAT zapłacą wykonawcom.
Problem w tym, że część zamawiających nie zwróciła uwagi na nowelizację ustawy o VAT (Dz.U. z 2019 r. poz. 1751) i w formularzach ofertowych dołączanych do specyfikacji istotnych warunków zamówienia wciąż przewidują odwrotne obciążenie. Tymczasem jeśli umowa zostanie zawarta 1 listopada lub później, rozliczenia muszą już odbywać się na nowych zasadach.
Reklama
– Niestety może to prowadzić do chaosu i dezorientacji wśród wykonawców. Dlatego też, jeśli jest to możliwe, doradzałbym jak najszybszą zmianę formularzy i uwzględnienie w ich treści mechanizmu podzielonej płatności. To zmiana formalna, która nie oznacza nawet konieczności wydłużenia terminu ofert, ale usuwająca ewentualne wątpliwości na etapie składania ofert przez wykonawców i ich późniejszej oceny – podpowiada Artur Wawryło, ekspert prowadzący Kancelarię Zamówień Publicznych.

Reklama
Co jeśli dokumentacja przetargowa nie zostanie zmieniona? Na szczęście nie wpłynie to na ważność przetargu. Wspomniana nowelizacja ustawy o VAT wprowadziła bowiem przepisy przejściowe, które pozwalają uporać się z tym problemem. Z jej art. 15 wynika, że jeśli postępowanie przetargowe dotyczy jednego z towarów objętych mechanizmem podzielonej płatności (w praktyce będzie to najczęściej wspomniana elektronika, ale nie można wykluczyć np. przetargu dotyczącego części samochodowych czy motocyklowych), pierwszy krok należy do zamawiającego. Na jego wezwanie wykonawcy, którzy złożyli oferty, powinni powiadomić, że powstanie obowiązek rozliczenia VAT w mechanizmie podzielonej płatności. W takim wypadku zamawiający doliczy do ceny odpowiednią kwotę podatku (najczęściej 23 proc.).
Na czym polega nowość? Do tej pory w przetargach na towary objęte mechanizmem odwrotnego obciążenia w praktyce nie pojawiał się VAT. Zgodnie z tym mechanizmem podatek rozliczał nabywca (czyli zamawiający). Płacił on odpowiednią kwotę podatku należnego i odliczał VAT naliczony. Danina nie była więc zmartwieniem wykonawcy.
To jednak się zmieni od listopada. Zamawiający powinien bowiem zapłacić za elektronikę de facto dwoma przelewami. Cena netto trafi na zwykły rachunek bankowy wykonawcy, a równowartość VAT na specjalne konto będące pod nadzorem fiskusa. Wykonawca nie będzie mógł swobodnie obracać tymi środkami (będzie mógł je wydać głównie na regulowanie swoich zobowiązań publicznoprawnych).
Ustawodawca uzasadniał wprowadzenie przepisów przejściowych koniecznością zapewnienia porównywalności umów zawartych przed listopadem i po tej dacie. Chciał w ten sposób zapobiec sytuacji, w której oferty złożone na starych zasadach nie uwzględniałyby VAT, ale w związku z zawarciem umowy po dniu wejścia w życie projektowanych przepisów obowiązek podatkowy w podatku VAT powstałby na nowych zasadach, obciążając wykonawcę – czytamy w uzasadnieniu.
– Dyskusji o jakości legislacyjnej nowelizacji wprowadzającej obowiązkową podzieloną płatność było naprawdę sporo, ale trudno nie pochwalić ustawodawcy właśnie za przepisy przejściowe w zakresie zamówień publicznych – komentuje Maciej Dybaś, doradca podatkowy w Crido.
Dodaje, że dobrze, że w przepisach wskazano specjalny tryb, na podstawie którego ceny zamówionych, a niedostarczonych jeszcze towarów objętych (zgodnie z historyczną specyfikacją) odwrotnym obciążeniem, zostają podniesione o wartość VAT, jaką będzie musiał zapłacić sprzedawca.
– Logiczny wydaje się również przepis odnoszący się do trwających jeszcze zamówień, w ramach którego zamawiający powinien „dopytać” oferenta o to, w jakim zakresie zmiana przepisów ma wpływ na powstanie obowiązku podatkowego, celem urealnienia ceny – podkreśla ekspert.
Jego zdaniem przepisy przejściowe zapobiegną w ten sposób wielu potencjalnym sporom sądowym, w ramach których zamawiający mogliby twierdzić, że oferta zawierała cenę brutto, niezależnie od późniejszych zmian przepisów. ©℗
91 tys. zamówień publicznych udzielono w Polsce w pierwszych ośmiu miesiącach 2019 r.
37 proc. zamówień udzielonych w 2019 r. stanowiły te na dostawy