Są obarczani odpowiedzialnością za zaległości podatkowe firmy, nawet wtedy, gdy za ich czasów nie miała ona żadnych kłopotów z urzędem skarbowym, bo te pojawiły się dopiero w wyniku przeprowadzonej po latach kontroli. Byli członkowie zarządu i prezesi, od których fiskus żąda podatku, bronią się przed nim na wszelkie sposoby. A sprawy trafiają w ostateczności do sądów administracyjnych.

To, że problem narasta, potwierdzają statystyki. W bazie orzeczeń NSA można znaleźć już ponad 4 tys. rekordów dotyczących odpowiedzialności byłych członków zarządu za zaległości podatkowe spółek. I to nie tylko w VAT – choć akurat ten podatek pojawia się najczęściej. Od stycznia do końca września 2019 r. sądy zajmowały się odpowiedzialnością byłych członków zarządu aż 270 razy. W całym 2018 r. spraw było mniej, bo przez cały rok zapadły 263 orzeczenia.

Tylko we wrześniu bieżącego roku zaś sądy administracyjne – zarówno pierwszej, jak i drugiej instancji kilkanaście razy przesądziły o konieczności zapłaty zaległego VAT z majątku osobistego byłych członków zarządu. Chodzi przykładowo o wyroki NSA: z 25 września 2019 r. (sygn. akt II FSK 3377/17), z 18 września 2019 r. (sygn. akt II FSK 3321/17), z 11 września 2019 r. (sygn. akt I FSK 1068/19), a także wyroki WSA: w Łodzi z 11 września 2019 r. (I SA/Łd 96/19, nieprawomocny) i w Poznaniu z 4 września 2019 r. (sygn. akt I SA/Po 191/19, nieprawomocny).

O tym, że zaczyna się robić poważniej niż dotychczas, przekonują także eksperci.

– Od około dwóch lat mam przyrost spraw związanych z odpowiedzialnością członków zarządu. Są to sprawy będące pokłosiem postępowań podatkowych z ubiegłych lat – przyznaje Michał Roszkowski, radca prawny, doradca podatkowy i partner w Accreo.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ W "TYGODNIKU GAZETY PRAWNEJ" >>>>>