Będzie to już siódma szczegółowa klauzula w ustawie o CIT.

Oprócz sześciu już obowiązujących są jeszcze dwie generalne. Wszystkie mają przeciwdziałać transakcjom nastawionym głównie lub wyłącznie na korzyści podatkowe. Problem polega na tym, że najnowsza – siódma klauzula szczegółowa jest konsekwencją wprowadzenia ulgi podatkowej, a ta siłą rzeczy sprowadza się do uzyskiwania korzyści podatkowych.

250 tys. zł kosztów

Nowa klauzula ma dotyczyć wprowadzonej od 1 stycznia br. zachęty podatkowej, zgodnie z którą spółki mogą do kosztów zaliczać hipotetyczne odsetki, jakie musiałyby zapłacić, gdyby pożyczyły pieniądze, np. w banku. Warunkiem jest, aby same dokapitalizowały własny biznes lub by zrobili to ich wspólnicy.

Hipotetyczne odsetki są liczone przez pomnożenie stopy referencyjnej NBP (obecnie 1,5 proc.), powiększonej dodatkowo o 1 pkt proc. przez kwotę:

wniesionej do spółki dopłaty od wspólnika, lub

zysku spółki przekazanego na jej kapitał rezerwowy lub zapasowy.

Obliczone w ten sposób hipotetyczne odsetki nie mogą przekroczyć 250 tys. zł rocznie.

Jak wskazywali eksperci, aby zaliczyć owe 250 tys. zł do kosztów podatkowych, wartość wniesionych dopłat lub zysku pozostawionego w spółce musiałaby osiągnąć 10 mln zł. Oczywiście dokapitalizowanie własnymi środkami może być mniejsze, wtedy spółka zaliczy do kosztów odpowiednio niższą kwotę hipotetycznych odsetek.

Uzasadniając to rozwiązanie, Ministerstwo Finansów argumentowało, że dotychczas z podatkowego punktu widzenia bardziej opłacało się pożyczyć pieniądze na zewnątrz, np. w banku (bo można było zaliczyć odsetki do kosztów uzyskania przychodu), niż finansować biznes z własnych środków.

Zmieniło się to więc od 1 stycznia br., co ma zachęcać do dofinansowania działalności własnymi środkami.

I po uldze

Możliwość korzystania z tego rozwiązania ma zostać jednak ograniczona, i to już od 1 stycznia 2020 r. Zakłada tak najnowszy projekt nowelizacji ustawy o CIT.

Wynika z niego, że spółka będzie mogła odliczyć od przychodu hipotetyczne odsetki (a ściślej: hipotetyczne koszty pozyskania kapitału zewnętrznego), pod warunkiem że nie będzie to podyktowane głównie lub wyłącznie korzyścią podatkową. Słowem, ma być to uzasadnione ekonomicznie, a nie podatkowo.

W uzasadnieniu MF wskazuje na przykład postępowania, z którym chce walczyć, gdy wspólnicy spółek tworzą łańcuch dopłat sztucznie generujących koszty uzyskania przychodów. Wniesione dopłaty do spółki są następnie przekazywane innej lub kolejnej spółce w ramach drugiej lub kolejnej dopłaty.

I gdzie tu logika

– Skutkiem wprowadzenia tej klauzuli będzie de facto likwidacja zachęty podatkowej – przewiduje Daniel Więckowski, doradca podatkowy i dyrektor w RSM Poland.

Nie ukrywa, że logika postępowania MF jest zaskakująca. Jeszcze rok temu resort finansów widział konieczność promowania – poprzez zachęty podatkowe – procesów dokapitalizowania spółek w Polsce. Rok później zastrzega, że takie zachęty będą dostępne jedynie wówczas, gdy procesy dokapitalizowania nie były spowodowane wyłącznie bądź głównie zachętami podatkowymi.

Ekspert przypomina, że wprowadzając tę zachętę, MF samo podkreślało, iż celem ma być „promowanie działań zmierzających do tworzenia w spółkach kapitałów samofinansowania”, ponieważ „korzystniejszym rozwiązaniem jest finansowanie działalności pożyczką, której koszty efektywnie obniżają podstawę opodatkowania”.

Niewykluczone, że organy skarbowe mają już na celowniku podatników wykorzystujących możliwość podwyższania kosztów podatkowych o hipotetyczne odsetki. Wprowadzenie klauzuli ma więc na celu odstraszenie od tego rozwiązania – przypuszcza Paweł Boś, młodszy konsultant podatkowy w Russell Bedford.

Daniel Więckowski spodziewa się, że podatnicy, zamiast dokapitalizowania własnej działalności, wrócą do finansowania się pożyczkami.

– W rezultacie obniżą dochód podlegający opodatkowaniu, ale o faktycznie zapłacone odsetki, a nie te hipotetyczne – wskazuje ekspert.

Efekt odstraszający

Eksperci są zgodni, że klauzula to kolejny straszak na podatników. – Klauzule ograniczyły zakres unikania opodatkowania, co na pewno jest zjawiskiem systemowo pożądanym – mówi Michał Thedy, doradca podatkowy i partner w Thedy & Partners. Zarazem jednak podkreśla, że zmian w prawie jest tak dużo i są one wprowadzane w takim tempie, iż rośnie poczucie niepewności co do obowiązków ciążących na przedsiębiorcach oraz granic swobody gospodarczej w układaniu swoich interesów.

W jego ocenie stosunkowo niewielkie wykorzystywanie dotychczas klauzul wynika z tego, że obecnie najczęściej kontrolowane są jeszcze okresy sprzed wejścia w życie większości z nich. – Z upływem czasu fiskus może jednak coraz częściej sięgać po te instrumenty, zarówno z uwagi na kontrole późniejszych okresów, jak i potrzeby budżetowe – przewiduje Michał Thedy.

Paweł Boś zwraca uwagę, że już dziś ogólna klauzula obejścia prawa służy jako uzasadnienie do odmowy wydawania indywidualnych interpretacji. – Można więc przyjąć, że takie właśnie jest założenie resortu finansów – prewencja i odstraszanie – ocenia ekspert.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy o rozstrzyganiu sporów dotyczących podwójnego opodatkowania oraz zawieraniu uprzednich porozumień cenowych (nr UC161) – przed I czytaniem w Sejmie

Andrzej Szumowski: Wódka jest jedyną polską, produktową marką globalną