Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że resort finansów analizuje skutki orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE z 15 maja 2019 r. (sygn. C-235/18, w sprawie Vega International) i nie wyklucza wydania interpretacji ogólnej. Oczekują tego firmy emitujące karty oraz klienci, którzy z nich korzystają.

Kogo dotyczy…

Kontrowersje wzbudza zwłaszcza to, kogo dotyczy orzeczenie trybunału. Eksperci potwierdzają, że jego skutki mogą odczuć nie tylko firmy zarządzające flotami samochodów, ale też towarzystwa leasingowe. Niektóre z nich uspokajają, że po wyroku TSUE nic się nie zmieni i ich karty w dalszym ciągu będą dawały prawo do odliczenia VAT ich klientom. Wszyscy analizują teraz zarówno sam wyrok, jak i zapisy we własnych umowach. Bo – jak mówią eksperci – karta karcie nierówna.

– Kluczowe jest to, co wynika z umów pomiędzy emitentem karty (np. firmą leasingową lub zarządzającą flotą) a ostatecznym nabywcą, czyli firmą tankującą paliwo – wyjaśnia Agnieszka Bieńkowska, doradca podatkowy i partner w Gekko Taxens. Podobnie uważa Roman Namysłowski, doradca podatkowy i partner zarządzający w Crido (patrz: opinia obok) oraz inni eksperci.

…i czego

Najprostsza wydaje się odpowiedź w sprawie kart emitowanych przez koncerny paliwowe – zasadniczo wyrok TSUE ich nie dotyczy, bo pomiędzy wystawcą karty (koncernem) a klientem dochodzi bezpośrednio do dostawy towaru. Wydaje się więc, że klienci mogą bez problemu odliczać VAT, choć i w tym przypadku pojawiają się wątpliwości (patrz: opinia Andrzeja Nikończyka).

Zasadniczo problem pojawia się w sytuacji, gdy karty paliwowe emituje inny podmiot.

– W takiej sytuacji zawsze mamy: stację paliw (A), emitenta karty (B) i jego klienta (C), którym jest firma tankująca paliwo. Emitent podpisuje z klientem umowę, w ramach której udostępnia kartę. Klient następnie kupuje paliwo na stacji. Towar wydaje stacja bezpośrednio firmie (C), a więc emitent nie wchodzi w posiadanie towaru, nie odbiera go od stacji i nie przekazuje fizycznie klientowi. Klient po zatankowaniu nie płaci gotówką, lecz używa karty – mówi Agnieszka Bieńkowska.

Problem polega na tym, jak taka transakcja powinna być rozliczona na gruncie VAT. Czy:

jako transakcja łańcuchowa dostawy towaru – gdzie A sprzedaje paliwo do B, a następnie B sprzedaje to samo paliwo do C (art. 7 ust. 8 ustawy o VAT), czy

jako usługa – wtedy kartę paliwową traktujemy podobnie jak kartę płatniczą lub kredytową.

To, jak rozliczyć transakcję z użyciem karty, zależy więc od tego, jaką funkcję pełni jej emitent. Czyli, jak mówi Agnieszka Bieńkowska, od tego, czy emitent:

jest rzeczywistym uczestnikiem transakcji dostawy towaru, a więc czy ma wpływ na cenę, po jakiej kupi od stacji i sprzeda do klienta oraz czy obsługuje reklamacje itp.,

pełni rolę podobną do roli banku, a więc nie obchodzi go, co klient kupuje i za ile, nie ma wpływu na cenę, asortyment, warunki dostawy, nie obsługuje reklamacji, a jedynie finansuje zakupy.

Co orzekł TSUE

W wyroku z 15 maja br. unijny trybunał uznał, że ani emitenci kart paliwowych, ani ich klienci kupujący benzynę lub olej napędowy na stacji nie mogą odliczać podatku zawartego w cenie paliwa, jeśli emitent refakturuje paliwo na korzystającego z karty i pobiera za to opłatę. Dlaczego? Bo w takiej sytuacji emitent udostępniający klientom karty paliwowe nie sprzedaje paliwa, tylko świadczy usługę finansową (kredytową), która jest zwolniona z podatku.

W sprawie, której dotyczył wyrok TSUE, chodziło o austriacką spółkę Vega International, która wydawała imienne karty paliwowe m.in. kierowcom polskiej spółki zależnej Vega Poland. Spółka austriacka dostawała od polskich dostawców paliwa faktury z wykazanym VAT. Pod koniec każdego miesiąca refakturowała je na Vega Poland i doliczała opłatę w wysokości 2 proc.

W wyroku z 15 maja br. TSUE powtórzył w zasadzie tezy swojego wcześniejszego orzeczenia – z 6 lutego 2003 r. w sprawie Auto Lease Holland (sygn. C-185/01). Dotyczyło ono firmy leasingowej, a trybunał uznał, że nie dochodzi do dostawy towarów, gdy leasingobiorca tankuje na stacjach paliw wyleasingowane auto, robiąc to w imieniu i na rachunek firmy leasingowej. W takiej sytuacji leasingodawca tylko kredytuje zakup.

To inna sytuacja

Część firm leasingowych przekonuje jednak, że majowy wyrok TSUE ich nie dotyczy i oferowane przez nie karty paliwowe będą dawały leasingobiorcom prawo do odliczenia VAT.

Zwracają uwagę na różnice między sytuacją spółek Auto Lease Holland i Vega International.

– Przede wszystkim firmy, o których mowa w wyrokach TSUE, nie kształtowały warunków zakupu paliwa – podkreśla przedstawiciel jednej z firm leasingowych, pragnący zachować anonimowość. Przekonuje, że inaczej jest w przypadku części polskich firm leasingowych, bo mają one wpływ na cenę paliwa i warunki dostawy.

– Cena paliwa ustalana jest indywidualnie pomiędzy koncernem paliwowym oraz pośrednikiem (firmą leasingową), a następnie pomiędzy pośrednikiem a klientem. Ponadto możliwe są rabaty: koncernu na rzecz pośrednika i pośrednika na rzecz klienta – wylicza różnice nasz rozmówca.

Ponadto – dodaje – w razie zakwestionowania jakości lub ilości zakupionego produktu, klient może zgłaszać reklamacje bezpośrednio do pośrednika. Emitent może natomiast zablokować kartę, gdy klient ją zgubi (zostanie mu ona skradziona) lub nie ureguluje należnej płatności. Karta paliwowa posiada też indywidualnie nadany limit dotyczący rodzaju towarów oraz wartości zakupów w danym okresie rozliczeniowym, który gwarantuje pośrednik.

Firmy leasingowe z koncesją

Część firm leasingowych posiada nawet koncesję paliwową (na obrót paliwami ciekłymi – OPC) wydaną przez Urząd Regulacji Energetyki. Można je znaleźć w wyszukiwarce dostępnej na stronie URE. Firmy uzyskują takie koncesje, aby móc oferować karty paliwowe.

W takiej sytuacji – zdaniem części leasingodawców – mamy do czynienia z dostawą łańcuchową, połączoną z przeniesieniem prawa do rozporządzania towarem (paliwem) jak właściciel.

Interpretacje mogą być złudne

Roman Namysłowski zwraca jednak uwagę, że gdyby Naczelny Sąd Administracyjny nie miał w tej sprawie wątpliwości, to nie zadałby pytania do unijnego trybunału w sprawie Vega International. Nie można też wykluczyć, że po wyroku TSUE szef KAS może zmienić niektóre wydane interpretacje.

Podobnego zdania jest Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy i partner w KNDP. – Ochrona z interpretacji indywidualnej może być złudna, bo organ nie analizuje sprawy, tylko ocenia przedstawiony stan faktyczny – przypomina doradca.

Eksperci mówią zgodnie – minister finansów powinien jak najszybciej wydać interpretację ogólną i wskazać, kiedy korzystanie z karty paliwowej oznacza dostawę łańcuchową, a kiedy świadczenie usług.

Niepewność co do prawa do odliczenia VAT z kart paliwowych nie służy nikomu. Problem – jak tłumaczy Roman Namysłowski – mogą mieć nawet właściciele stacji benzynowych.

– Może się okazać, że stacja co prawda opodatkowała transakcję dostawy paliwa, ale wystawiła fakturę na niewłaściwy podmiot. W skrajnie niekorzystnej interpretacji można przyjąć, że wystawiona faktura była tzw. pustą fakturą, a to by oznaczało, że podmiot, który ją otrzymał, nie ma prawa do odliczenia VAT – tłumaczy ekspert. ©℗

opinie

Nie jest prawdą, że wyrok TSUE ma niewielkie znaczenie

Irmina Sobczuk współpracownik Enodo Advisors

Wyrok TSUE charakteryzuje zdecydowany ton. Okoliczności, które trybunał uznał za kluczowe dla rozstrzygnięcia sprawy, są typowe dla wielu modeli kart paliwowych funkcjonujących obecnie na rynku. TSUE nie wskazał jakichkolwiek elementów transakcji, które mogłyby decydować o tym, że jej istotą jest dostawa paliwa, a nie usługa finansowa. Zwrócił uwagę na to, że ostatecznie to korzystający ponosi całość kosztów związanych z tankowaniem (poprzez płatność na rzecz udostępniającego kartę), ma możliwość wyboru stacji usługowej spośród wskazanych przez udostępniającego kartę, możliwość wyboru momentu zakupu paliwa, jego ilości, jakości i sposobu wykorzystania (w przypadku spółki zależnej o profilu transportowym jest on w praktyce ograniczony). Trybunał pominął przy tym elementy, na które zwrócił uwagę NSA w treści uzasadnienia o skierowaniu pytania prejudycjalnego, tj. m.in., że udostępnienie kart paliwowych w spornej sprawie wiązało się z możliwością uzyskania atrakcyjniejszej ceny paliwa oraz sprawowania kontroli nad jego jakością. Te aspekty były niejednokrotnie uznawane przez organy podatkowe za jedne z kluczowych dla rozstrzygnięcia sposobu opodatkowania VAT transakcji realizowanych za pomocą kart paliwowych. Oczywiście nie sposób pominąć faktu, że wyrok jest sprzeczny z dotychczasową polską praktyką rozliczania kart paliwowych. Z niektórych komentarzy wynika, że dotyczy bardzo specyficznego przypadku i ma znikome znaczenie praktyczne. Niestety, uważna analiza uzasadnienia nie daje wielu argumentów, by tak twierdzić. 

Trzeba przeanalizować umowy

Roman Namysłowski doradca podatkowy i partner zarządzający Crido

Podatnicy muszą przede wszystkim przeanalizować zawarte już umowy i sposoby ich realizacji pod kątem wniosków płynących z wyroku TSUE. Przede wszystkim powinni ocenić, czy rzeczywiście nie dochodzi do dostawy towarów pomiędzy poszczególnymi podmiotami w łańcuchu oraz czy dostawa ma jedynie miejsce pomiędzy właścicielem stacji benzynowej a właścicielem pojazdu. Otrzymane interpretacje indywidualne powinny chronić, jeżeli we wniosku o ich wydanie nie było nieprawidłowości w zakresie opisanego stanu faktycznego. Jednak nawet jeśli firma ma interpretację, to wyrok TSUE może stanowić dla szefa KAS przesłankę do jej zmiany. Czas pokaże, jaką taktykę zastosują organy podatkowe. Niezależnie od tego jednak, warto się do tego przygotować, a nie czekać. Dotyczy to wszystkich firm, również leasingowych.

Jest wiele modeli kart paliwowych

Andrzej Nikończyk doradca podatkowy i partner w KNDP

Nie można rozciągać wniosków z wyroku TSUE na wszystkie karty paliwowe. Karta jest tylko nośnikiem uprawniającym do nabycia paliwa. Decydujące są umowy pomiędzy użytkownikiem i emitentem karty, a przede wszystkim pomiędzy emitentem karty i dostawcą paliwa. W praktyce występuje wiele modeli umownych i sam fakt wykorzystywania karty jako nośnika uprawnień ma najmniejsze znaczenie. Powszechnie uważa się, że problem nie dotyczy kart paliwowych emitowanych przez koncerny paliwowe, jednak nie wynika to wprost z wyroku TSUE. Co prawda trybunał zakwestionował istnienie dostawy łańcuchowej w sytuacji, gdy użytkownik pojazdu tankuje na stacji paliwo i decyduje o ilości nabywanego paliwa, jego jakości, jak również o momencie zakupu. Jednak w przypadku stacji partnerskich czy franczyzy wszystko zależy od treści umowy i trzeba to w każdym przypadku badać. Na pewno zupełnie inna jest sytuacja, w której emitent dysponuje koncesją na dostawy paliwa przy wykorzystaniu infrastruktury innych przedsiębiorstw. W tym zakresie nie powinno budzić wątpliwości, że skoro jest to działalność koncesjonowana w zakresie dostaw paliwa, to przedmiotem sprzedaży jest paliwo, a nie inne usługi. Znaczenie będą miały także inne okoliczności, np. komu klient powinien zgłaszać reklamacje dotyczące jakości paliw – wystawcy kart paliwowych czy bezpośrednio samej stacji. Te elementy w ogóle nie były przedmiotem sprawy, w konsekwencji wyrok nie dotyczy wszystkich modeli funkcjonowania kart paliwowych.