To wniosek z wczorajszego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. akt II FSK 624/17). NSA nie uległ argumentom fiskusa, że skoro polskie regulacje kwalifikują spółkę komandytowo-akcyjną (SKA) jako osobową, to opodatkowany powinien być cały wnoszony do niej wkład.

Sędzia Alicja Polańska zwróciła uwagę na to, że stanowisko organu jest sprzeczne z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE i unijną dyrektywą kapitałową.

Przypomniała, że już cztery lata temu unijny trybunał orzekł, iż SKA jest spółką kapitałową.

– W związku z tym trzeba do niej stosować regulacje przewidziane dla spółek kapitałowych, a nie osobowych – podkreśliła sędzia.

Polska ustawa o podatku od czynności cywilnoprawnych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1150 ze zm.) nadal jednak uznaje SKA za spółkę osobową.

Eksperci uważają, że najwyższy czas zmienić ustawę i dostosować jej zapisy do orzecznictwa nie tylko TSUE, ale i NSA, aby podatnicy mogli przestać chodzić do sądu w sprawie, która już dawno została rozstrzygnięta.

Na razie jednak wciąż z art. 1a naszej ustawy wynika, że spółkami osobowymi są: cywilna, jawna, partnerska, komandytowa i komandytowo-akcyjna. Jako kapitałowe są klasyfikowane jedynie spółki: z ograniczoną odpowiedzialnością, akcyjna i europejska.

Wprawdzie minister finansów po wyroku TSUE w sprawie SKA wydał interpretację ogólną (nr PL-LM.831.22.2015), ale wynikało z niej tylko tyle, że akceptuje stanowisko unijnego trybunału odnośnie do czynności restrukturyzacyjnych. W sprawie, która trafiła do NSA, chodziło natomiast o zmianę umowy spółki.

Problem z agio

Pytanie o to zadał notariusz. Jego wątpliwości dotyczyły tego, czy przy zmianie umowy SKA poprzez podniesienie jej kapitału opodatkowana będzie tylko ta część, która trafi na kapitał zakładowy, czy może cały wkład.

Słowem, chciał wiedzieć, czy postąpi prawidłowo, jeśli nie pobierze podatku od agio, czyli od nadwyżki wkładów akcjonariuszy ponad wartość nominalną obejmowanych przez nie w zamian akcji. Taka nadwyżka nie trafia na kapitał zakładowy, tylko zapasowy.

Ustawa o PCC mówi wyraźnie, że w przypadku spółek osobowych opodatkowany jest cały wkład, a w przypadku kapitałowych tylko ta część, która trafia na ich kapitał zakładowy.

Notariusz miał jednak wątpliwość, czy SKA rzeczywiście powinna być traktowana jako spółka osobowa.

Wątpliwości miały też polskie sądy administracyjne, które wydawały w tego typu sprawach sprzeczne orzeczenia – raz kwalifikując SKA jako spółkę osobową, a innym razem jako kapitałową.

Rozstrzygnął TSUE

Ostatecznie sprawę przesądził unijny trybunał – w wyroku z 10 kwietnia 2015 r. w sprawie Drukarni Multipress (sygn. akt C-357/13) orzekł, że SKA jest kapitałowa.

Wyjaśnił, że w definicji spółki kapitałowej mieści się każda spółka, przedsiębiorstwo, stowarzyszenie lub osoba prawna, których udziały w kapitale lub majątku mogą być przedmiotem obrotu na giełdzie. W przypadku SKA tak właśnie jest – jej akcje mogą być przedmiotem obrotu giełdowego.

Notariusz dostał jednak odpowiedź na swoje pytanie, zanim jeszcze zapadł wyrok TSUE. Z interpretacji wynikało, że opodatkowany jest cały wkład.

Notariusz ją zaskarżył, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach, który orzekał już po wyroku trybunału, ją uchylił (sygn. akt I SA/Gl 465/15). Wskazał, że „zgodnie z zasadą pierwszeństwa prawa wspólnotowego prawo krajowe może być stosowane jedynie w zakresie, w jakim nie jest sprzeczne z normami wspólnotowymi, a polskie organy i sądy mają zaś obowiązek uwzględniania dorobku orzecznictwa TSUE”.

Fiskus nie zmienił zdania

Mimo wyroku WSA dyrektor izby skarbowej w ponownie wydanej interpretacji podtrzymał jednak swoje stanowisko. Gliwicki sąd więc po raz kolejny ją uchylił. Tym razem powiedział wprost – z polskich przepisów nie wynika, aby pojęcie kapitału zakładowego było ograniczone do konstrukcji spółki z o.o. i akcyjnej. Słowem, że zasada ta powinna być stosowana do każdej spółki kapitałowej, a taką jest również SKA.

Fiskus nadal się z tym nie zgadzał i zaskarżył wyrok WSA do sądu kasacyjnego.

Przekonywał, że niezależnie od orzecznictwa TSUE w polskiej ustawie o PCC spółka komandytowo-akcyjna jest traktowana jako osobowa.

NSA orzekł wczoraj, że z taką argumentacją nie sposób się zgodzić. 

opinia

Spory w tym zakresie są już nieuzasadnione

Przebieg komentowanej sprawy to, niestety, przykład typowego modus operandi polskiego fiskusa. Nie sposób zrozumieć, czym kierował się dyrektor KIS, wydając interpretację, która kompletnie ignorowała nie tylko wcześniej wydany wyrok WSA w Gliwicach, ale przede wszystkim wyrok TSUE w sprawie C-357/13. Ugruntowana już linia orzecznicza trybunału pozwala przecież na stwierdzenie, że organy podatkowe państwa członkowskiego, nie tylko sądy administracyjne, związane są wykładnią prezentowaną przez TSUE (np. sprawa C-450/00 KÜHNE & HEITZ).

Wydaje się, że resort finansów próbował dowieść, że spółka komandytowo-akcyjna jest spółką kapitałową, ale tylko w niektórych przypadkach. W pozostałych zaś – pozostaje spółką osobową. Dlatego orzeczenie NSA ze wszech miar zasługuje na aprobatę. Spółka komandytowo-akcyjna spełnia warunki spółki kapitałowej, wskazane wyraźnie w dyrektywie Rady nr 2008/7/WE. Co więcej, taką kwalifikację przyjął również minister finansów w interpretacji ogólnej z 4 listopada 2015 r., wydanej po wyroku TSUE w sprawie C-357/13.