Sprawa dotyczyła spółki, która kupuje od podmiotów zagranicznych licencje (upoważnienia) do reprodukcji, ukorzeniania oraz sprzedaży odmian roślin. Prawo do tych odmian jest chronione na podstawie wspólnotowego systemu ochrony roślin i przepisów krajowych. Spółka zawarła m.in. umowę dotyczącą określonych odmian roślin z podmiotem holenderskim, uzyskała licencję do niewyłącznego prawa ich ukorzeniania, reprodukcji i sprzedaży. W zamian ma płacić kontrahentowi wynagrodzenie za każdą wyhodowaną i sprzedaną odmianę. Będzie przedstawiać co miesiąc raport o liczbie sprzedanych odmian objętych licencją. Spółka nie korzysta z know how licencjodawcy, proces produkcyjny jest oparty o jej wiedzę i doświadczenie.
Spór sprowadzał się do tego, czy kwoty wypłacane holenderskiemu kontrahentowi są opodatkowane podatkiem dochodowym i czy w związku z tym spółka musi pobrać podatek od nich.
Reklama
Spółka uważała, że nie ma takiego obowiązku, bo – jak argumentowała – prawo ochrony roślin nie jest żadnym z praw wymienionych w art. 21 ust. 1 pkt 1 ustawy o CIT, a zapłata dla holenderskiego kontrahenta nie jest należnością licencyjną.
Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy uważał inaczej. Stwierdził, że ochrona prawna odmian roślin uprawnych jest przedmiotem prawa autorskiego. Są nim bowiem, w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1191), wszelkie przejawy działalności twórczej o indywidualnym charakterze.
Fiskus uznał więc, że wynagrodzenie dla kontrahenta jest należnością licencyjną, o której mowa w polsko-holenderskiej umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania (art. 12 ust. 3 umowy) oraz art. 21 ustawy o CIT. Takimi należnościami są bowiem wszelkiego rodzaju należności płacone za użytkowanie lub prawo do użytkowania praw autorskich.
Ze stanowiskiem organu zgodził się WSA w Bydgoszczy. Sąd powtórzył, że skoro przedmiotem prawa autorskiego są wszelkie przejawy działalności twórczej o indywidualnym charakterze, to dotyczy to również prawa hodowcy do odmian roślin uprawnych.
Innego zdania był Naczelny Sąd Administracyjny. Sędzia Grażyna Nasierowska wyjaśniła, że polski system prawa nie pozwala zaliczyć prawa ochrony roślin do praw autorskich i pokrewnych. Wskazała, że zgodnie nawet ze starymi urzędowymi wyjaśnieniami Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 21 października 2003 r. i wyjaśnieniami Ministerstwa Kultury i Sztuki z 26 października 1998 r., odmiana rośliny nie stanowi przedmiotu prawa autorskiego.
– Były wprawdzie wątpliwości co do tego, do jakiej dziedziny prawa należy zaliczyć prawo ochrony roślin, ale nigdy nie było wątpliwości, że nie są to prawa autorskie – powiedziała sędzia Nasierowska. Podkreśliła, że w przypadku ochrony roślin mamy do czynienia nie tylko z indywidualnym twórcą, ale również z działaniem przyrody, czyli sił niezależnych od woli człowieka.

orzecznictwo

Wyrok NSA z 11 lipca 2018 r., sygn. akt II FSK 1845/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia