Potwierdzenie, że podatnik rozlicza się z fiskusem za granicą, może być elektroniczne bądź papierowe, ale zawsze musi być oryginalne – wynika z interpretacji dyrektora KIS.
Reklama





Chodzi o certyfikat rezydencji, czyli dokument mający znaczenie przede wszystkim dla polskich przedsiębiorców handlujących z zagranicznymi kontrahentami. Jeśli przedsiębiorca wypłaca im wynagrodzenie z tytułu np. usług doradczych, księgowych, za użytkowanie praw autorskich, to zasadniczo powinien potrącić w Polsce 20 proc. PIT lub CIT. Wyjątkowo tylko od niektórych usług (np. lotniczych) podatek u źródła wynosi 10 proc.
Inaczej będzie, gdy kontrahent udokumentuje, że rozlicza się z podatku w swoim kraju (np. w Hiszpanii). W tym celu potrzebny jest certyfikat rezydencji. Jeśli zostanie on przesłany polskiemu zamawiającemu, w grę wejdą postanowienia umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, która łączy Polskę z danym państwem. To pozwala zmniejszyć polski podatek nawet do 5 proc., a w niektórych sytuacjach w ogóle go uniknąć.
Na takie zasady narzekają jednak zagraniczni kontrahenci polskich firm. Zwracają uwagę, że jeśli tamtejszy urząd skarbowy nie określi w certyfikacie daty jego ważności, to musi on być odnawiany co roku. Z przepisów wprost wynika, że jeśli certyfikat nie zawiera daty jego ważności (np. pięć lat), to obowiązuje tylko przez 12 miesięcy od jego wydania (art. 41 ust. 9a-9d ustawy o PIT i art. 26 ust. 1i-1l ustawy o CIT).
W sprawie, do której odniósł się dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej, kontrahenci polskiej spółki zaczęli skanować certyfikaty i przesyłać je e-mailem jako pliki pdf. Spółka nabrała wątpliwości, czy takie skany wystarczą. We wniosku o interpretację podkreśliła, że ustawy o PIT i CIT nie określają, w jakiej formie ma być przekazany certyfikat.
Dyrektor KIS kategorycznie jednak wykluczył skan. Podkreślił, że certyfikat rezydencji to dokument urzędowy, którego nie może zastąpić jakakolwiek kopia, czy to papierowa, czy elektroniczna. Jeśli więc polski przedsiębiorca nie pozyska oryginału zagranicznego dokumentu, musi potrącić 20-proc. podatek i wpłacić go do urzędu skarbowego.
Dyrektor KIS dodał, że certyfikat może być przesłany elektronicznie (jeśli prawo danego państwa przewiduje wystawianie zarówno papierowych, jak i cyfrowych certyfikatów), ale musi to być oryginał, a nie kopia (skan). Podobnie wypowiedział się minister finansów w interpretacji zmieniającej z 26 czerwca 2017 r. (nr DPP7.8221.33.2017.GFQV).
Wcześniej w niektórych interpretacjach podważano ważność e-certyfikatów (np. wydanej przez dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z 25 sierpnia 2016 r., nr ILPB3/4510-1-281/16-4/ŁM). Papier preferowały też poszczególne urzędy skarbowe, o czym pisaliśmy szerzej w artykule „Fiskus woli papierowe certyfikaty” (DGP nr 79/2017).
Interpretacja dyrektora KIS z 24 kwietnia 2018 r. (nr 0111-KDIB2-3.4010.44.2018.1.LG)