Zależy nam na tym, by wdrażać Konstytucję Biznesu, zmieniać stosunek do naszych partnerów-przedsiębiorców, żeby wychodzić im naprzeciw - zadeklarował w piątek wiceminister finansów i wiceszef Krajowej Administracji Skarbowej Paweł Cybulski.

Jak przypomniał, jedną z służących temu inicjatyw KAS jest stworzenie zespołu ds. wspierania przedsiębiorców. "Chcemy zejść niżej, stworzyć wsparcie, (...) żeby w wojewódzkich izbach administracji skarbowej powołać koordynatorów, ludzi, którzy będą w stanie wysłuchać głosów przedsiębiorców, zobaczyć, gdzie są najważniejsze problemy na styku urząd-przedsiębiorca" - podkreślił.

"Przede wszystkim mamy działać w oparciu o przepisy prawa, jeśli to prawo jest nieczytelne, to prawo będziemy zmieniali. Konstytucja Biznesu wyraźnie daje nam wskazówki, w jakim kierunku mamy iść" - zaznaczył Cybulski na piątkowym spotkaniu z dziennikarzami nt. Konstytucji Biznesu, która wchodzi w życie 30 kwietnia.

Reklama

Ale, jak przyznał, wymaga to wiele pracy. "To nie jest pstryknięcie palcem i powiedzenie, że dzisiaj już zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Dzisiaj dopiero zaczynamy robić kawał dobrej roboty" - podkreślił.

Wiceszef KAS zaznaczył, że ma świadomość "wszystkich niedomagań, wszystkich niedoróbek urzędniczych". Wskazał przy tym, że Konstytucja Biznesu to nie zbiór "pobożnych życzeń, ale zaproszenie do współpracy (...), żeby wyzwolić nowe siły, uwierzyć wreszcie, że możemy coś zrobić".

Przypomniał, że Konstytucja Biznesu przypomina o zasadach fundamentalnych, jakie powinny obowiązywać w państwie prawa. "Zależy nam, by wdrażać Konstytucję Biznesu w tej naszej 60-tysięcznej organizacji, żeby zmieniać przepisy prawa, żeby zmieniać stosunek do naszych partnerów-przedsiębiorców i żeby wychodzić im naprzeciw" - deklarował.

Cybulski zaznaczył, że nie chciałby, by jego resort "gasił pożary". "Chciałbym bardziej, żebyśmy działali wyprzedzająco, żebyśmy mieli z przedsiębiorcami kontakt na zasadzie wcześniejszych sygnałów, że coś niepojącego się dzieje. Jest to wtedy idealna sytuacja, żeby naprawić stan rzeczy, żeby nie dopuścić do sytuacji ekstremalnej, sytuacji, gdzie już jest katastrofa, gdzie dochodzi do likwidacji firmy, do nieszczęścia, z takimi przypadkami już się zetknąłem" - powiedział.

Zgodził się z tezą, że urzędnicy obawiają się, iż "przyjazne podejście do przedsiębiorców" może narazić ich na dodatkowe kontrole. "Są takie obawy ze strony urzędników, ale mamy to zdiagnozowane i (...) poradzimy sobie przez różnego rodzaju wytyczne, poprzez różnego rodzaju nadzór, kontrolę nad tym, co się odbywa, lepszą komunikację. Uda nam się wypracować lepsze relacje między urzędnikiem a przedsiębiorcą" - przekonywał wiceszef resortu finansów. Podkreślił jednak, że jako minister nie może zmieniać decyzji urzędników.

"Jako resort finansów możemy przypominać, wskazywać, upominać, dokonywać pewnego rodzaju kontroli resortowych i sprawdzić, jak odbywa się to przestrzeganie prawa przez urzędników. Będziemy to robić" - zapewnił.

"Zaostrzymy nadzór, zaostrzymy współpracę, zaostrzymy komunikację, będziemy wprowadzali różnego rodzaju narzędzia odziaływania, (...) nie bezpośredniego, żeby nie zmieniać decyzji organów, które są do tego kompetentne i autonomiczne, ale możemy w jakiś sposób kształtować to środowisko, które tworzy decyzje" - wyjaśnił.