Podkreślił, że ta sama zasada dotyczy pozostałych progów, o których mowa w przepisach dotyczących cen transferowych. Chodzi np. o próg 10 mln euro, po przekroczeniu którego dokumentacja musi być uzupełniana o analizę danych porównawczych (art. 25a ust. 2b pkt 2 ustawy o PIT i art. 9a ust. 2b pkt 2 ustawy o CIT).
Minister finansów podkreślił, że dokumentacji w ogóle nie muszą sporządzać te zagraniczne podmioty, które wprawdzie wygenerowały ogromne przychody lub koszty, ale nie na terytorium Polski.
Reklama
Zaprzeczył w ten sposób stanowisku, zaprezentowanemu przez dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji indywidualnej z 9 marca 2018 r. (nr 0114-KDIP2-2.4010.28.2018.2.SO). Stwierdzono w niej, że limity przychodów lub kosztów, o których mowa w przepisach o cenach transferowych, dotyczą wszystkich transakcji przeprowadzanych przez zagraniczne firmy, a więc także tych, które w ogóle nie są związane z Polską. Eksperci uznali to stanowisko za absurdalne i zaapelowali do resortu finansów o reakcję.
Minister potwierdził, że tak rygorystyczna wykładnia nakazywałaby dokumentować nawet te transakcje, co do których nie powstał obowiązek podatkowy w naszym kraju. Polski zakład musiałby więc dokumentować transakcje „lub inne zdarzania”, które są przeprowadzane bez jego udziału. To zaś byłoby nadmierną i niepotrzebną biurokracją, skoro i tak nie może ich kontrolować polski fiskus – przyznał w interpretacji minister.
Dodał, że za jego stanowiskiem przemawia również inny argument. Zgodnie z art. 25a ust. 7 ustawy o PIT i art. 9a ust. 7 ustawy o CIT oświadczenie o sporządzeniu dokumentacji może podpisać tylko osoba upoważniona do reprezentacji zagranicznego zakładu w Polsce. Taka osoba zaś może nie mieć informacji o wszystkich transakcjach, które realizuje jednostka macierzysta.
Interpretacja ogólna Ministra Finansów z 26 marca 2018 r., nr DCT.8201.5.2018