Masowe gromadzenie i publikowanie informacji o podatnikach nie ma nic wspólnego z interesem publicznym. Służy tylko zaspokojeniu społecznej ciekawości – uznała wczoraj Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Wyrok dotyczył Finlandii, jednego z niewielu krajów, w których zeznania podatkowe przedsiębiorstw i zwykłych obywateli są jawne. Co do zasady takie informacje można uzyskać na żądanie w urzędzie skarbowym. Wyjątkiem są dane o opodatkowanym dochodzie, zobowiązaniach i fiskalnych zaległościach osób fizycznych, które w ciągu roku zarobiły ponad 150 tys. euro. Te można łatwo znaleźć np. na stronach internetowych największych fińskich gazet.
Reklama
Jedna z nich, „Veropörssi”, opublikowała w 2002 r. informacje aż o 1,2 mln osób (ok. jedna trzecia Finów) – zarówno o znanych biznesmenach i politykach, jak i zwykłych obywatelach. Rok później wydawca uruchomił także specjalną usługę SMS-ową, dzięki której dane te można było otrzymać po wysłaniu na wskazany numer imienia i nazwiska bądź nazwy firmy.

Reklama
Skalą i kanałami udostępniania informacji przez gazetę zaniepokoił się fiński generalny inspektor danych osobowych. Uznał, że prywatne podmioty nie mają prawa tworzyć tego rodzaju baz danych osobowych. Ale gdy zażądał od wydawcy ograniczenia publikacji zeznań podatkowych, ten stwierdził, że ograniczałoby to jego swobodę wypowiedzi.
GIODO bezskutecznie odwoływał się do sądu administracyjnego. Ten orzekł, że ujawnianie informacji podatkowych mieści się w ramach dziennikarskiej aktywności, a także leży w interesie publicznym. Wątpliwości co do interpretacji dyrektywy o ochronie danych osobowych (95/46/EC) miał jednak fiński Naczelny Sąd Administracyjny. Dlatego wystąpił do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o ich rozwianie. W wyroku z 2008 r. TSUE stwierdził m.in., że masowe udostępnianie danych podatkowych jest dopuszczalne, o ile służy wyłącznie informowaniu społeczeństwa i stanowi wkład w debatę publiczną (nawet jeśli robi się to w celach zarobkowych).
Gdy sprawa wróciła do fińskiego NSA, ten stwierdził, że hurtowe pozyskiwanie i przetwarzanie informacji podatkowych na taką skalę, jak zrobiła to gazeta „Veropörssi”, jest nielegalne. W konsekwencji wydawca zamknął serwis SMS-owy i publikował już tylko niewiele ponad 200 tys. zeznań podatkowych. Po kolejnych bezskutecznych przeprawach w sądach gazeta w końcu złożyła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Fińskim władzom zarzuciła przede wszystkim naruszenie prawa do wolności wypowiedzi (art. 10 konwencji).
W 2015 r. ETPC uznał, że zakaz masowej publikacji informacji podatkowych był zgodny z przepisami o ochronie danych osobowych, a ponadto służył ochronie prywatności osób trzecich. Zaprzeczył też, aby interes publiczny wymagał publikacji danych przeszło miliona podatników bez żadnej wcześniejszej selekcji.
We wczorajszym wyroku potwierdziła to Wielka Izba ETPC. Jej zdaniem jawność zeznań podatkowych nie jest równoznaczna z otwarciem drogi do ich hurtowej publikacji. Wręcz przeciwnie, przechowywanie i udostępnianie ich w sposób nieograniczony jest raczej przejawem pogoni za sensacją i niezdrowej ciekawości. „Interesu publiczny nie można sprowadzać do społecznego zapotrzebowania na informacje dotyczące życia prywatnego innych ludzi” – podkreśliła w uzasadnieniu wyroku Wielka Izba trybunału.
ORZECZNICTWO
Wyrok Wielkiej Izby ETPC z 27 czerwca 2017 r. w sprawie Satakunnan Markkinapörssi Oy i Satamedia Oy przeciwko Finlandii (skarga nr 931/13). www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia