Podatnik, który w trakcie czynności sprawdzających powoła się na otrzymanie nieopodatkowanej wcześniej pożyczki, nie uniknie 20-proc. podatku – orzekł NSA.
Reklama
Sprawa dotyczyła podatnika, który w 2009 r. kupił mieszkanie, częściowo za pieniądze pożyczone od rodziców. Nie złożył jednak deklaracji na podatek od czynności cywilnoprawnych (jest na to 14 dni od otrzymania pożyczek) i nie uiścił daniny.
Cztery lata później naczelnik urzędu skarbowego wezwał go do złożenia wyjaśnień w sprawie dochodów i wydatków w 2009 r. Podatnik najpierw złożył deklaracje PCC-3, w których wykazał podatek od pożyczek i zapłacił daninę według stawki 2 proc., a dopiero potem odpowiedział na wezwanie naczelnika.
Naczelnik zażądał jednak wtedy podatku według sankcyjnej stawki 20 proc. Mężczyzna się z tym nie zgadzał. Tłumaczył, że zgłosił pożyczki do opodatkowania i zapłacił należny podatek wraz z odsetkami, zanim jeszcze poinformował urząd skarbowy o ich otrzymaniu.
Dyrektor Izby Skarbowej w Szczecinie uznał jednak, że naczelnik postąpił prawidłowo.
Ze stanowiskiem organu zgodził się WSA w Szczecinie. Stwierdził, że gdyby przyjąć tok rozumowania podatnika, zgodnie z którym złożenie deklaracji oraz zapłata podatku mogą mieć miejsce zawsze przed powołaniem się na otrzymanie pożyczki, to mielibyśmy do czynienia z nieuprawnioną możliwością legalizowania nieujawnionych źródeł przychodów.
Tego samego zdania był NSA. Sędzia Jerzy Brolik wskazał, że organ podatkowy miał prawo sprawdzić przychody podatnika. Zrobił to w trybie czynności sprawdzających, które rozpoczynają się od doręczenia wezwania podatnikowi. Skoro przed tym zdarzeniem podatnik nie złożył deklaracji i nie uiścił PCC od pożyczki, to organy prawidłowo zażądały podatku według sankcyjnej stawki.
ORZECZNICTWO
Wyroki NSA z 11 maja 2017 r., sygn. akt II FSK 984 i 985/15.