Podatki proste i nieuchronne? Czemuż by nie. Historia zna wiele przeróżnych danin, jeszcze bardziej niewyszukanych niż ryczałt od przychodu, którego idea odżyła w ostatnich dniach w Polsce.
Piotr I Wielki, jak wiadomo, nałożył podatek na kupców, którym wspaniałomyślnie pozwolił nosić brody. Bojarzy nie płacili, bo za sprawą cara nie mieli wyjścia – musieli zgolić zarost. Dziś brody wróciły do łask, więc byłoby od kogo ściągać daninę.
Ten sam Piotr I Wielki wymyślił również pogłówne. Jak pisał Władysław A. Serczyk, najpierw zarządzono spis wszystkich mężczyzn zamieszkujących Rosję. Potem, nawet gdy ktoś uciekł lub zmarł, pogłówne i tak obowiązywało. Nic dziwnego, że właściciele ziemscy próbowali zataić prawdziwą liczbę swoich poddanych. Ale i na to car znalazł sposób – wydał dekret, w którym za ukrycie prawdziwej liczby „dusz” groził śmiercią, przejęciem ukrytych poddanych przez skarb państwa i obłożeniem podatkiem w podwójnej wysokości. W 1724 r. pogłównemu podlegało podobno prawie 5,5 mln obywateli Rosji („Piotr I Wielki”, Ossolineum, Wrocław 1990 r.).