Do tej pory fiskus chciał, żeby touroperatorzy liczyli VAT od szacowanej marży, co i tak było kłopotliwe. Teraz może się okazać, że powinni go rozliczać od całej kwoty otrzymanej zaliczki.
Spór o VAT od zaliczek na usługi turystyki / Dziennik Gazeta Prawna
Roman Namysłowski partner i doradca podatkowy w Crido Taxand / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
To byłby duży problem dla biur podróży, bo zwykle zaliczki na wyjazdy turystyczne wynoszą 100 proc. ceny, a touroperatorzy ponoszą większość kosztów dopiero w trakcie wyjazdów.

Reklama
Ministerstwo Finansów już od dawna postulowało skierowanie do Trybunału Sprawiedliwości UE pytania w sprawie opodatkowania zaliczek na wyjazdy turystyczne. Sądy jednak nie widziały takiej potrzeby i orzekały na korzyść biur podróży. W precedensowym wyroku z 19 grudnia 2016 r. (sygn. akt I FSK 510/15) NSA stwierdził, że touroperatorzy mają rozliczać VAT od faktycznej, a nie szacowanej marży. Ta znana jest im dopiero po wykonaniu usługi.
Po tym orzeczeniu wiele biur podróży przestało rozliczać podatek od zaliczek na wyjazdy turystyczne.
Okazało się jednak, że niektórzy sędziowie sądu kasacyjnego mają w tej sprawie wątpliwości. W ubiegłym tygodniu NSA skierował dwa pytania do Trybunału Sprawiedliwości UE (postanowienie z 16 lutego 2017 r., sygn. akt I FSK 831/15).
Dwa pytania
Pytania skierowane do TSUE dotyczą dwóch kwestii. Po pierwsze, kiedy powinien być rozliczany podatek od zaliczek. Trybunał ma odpowiedzieć, czy biuro podróży płaci VAT już w chwili otrzymania zaliczki od klienta (to stanowisko fiskusa), czy może rozliczyć ją dopiero w momencie wykonania usługi, gdy będzie znało swoją ostateczną marżę (to stanowisko touroperatorów).
Jeśli TSUE uzna, że rację ma fiskus, to będzie też musiał odpowiedzieć na drugie pytanie – jak obliczać VAT od zaliczek. Czy ma on być liczony od szacowanej marży, a więc przy uwzględnieniu przewidywanych przez biuro kosztów (tak chciał fiskus), czy od marży wyliczonej na dzień poboru zaliczki?
Problemy z marżą
Obliczanie rzeczywistej marży już przy poborze zaliczki byłoby dla touroperatorów zdecydowanie gorsze. Musieliby wpłacać do budżetu znacznie więcej podatku. W praktyce bowiem do czasu pobierania zaliczek w zasadzie nie ponoszą oni żadnych kosztów lub ponoszą tylko niewielkie. Co do zasady za większość nabywanych przez siebie usług (dla bezpośredniej korzyści klientów) płacą dopiero w trakcie wyjazdu.
NSA zadał jednak to drugie pytanie, ponieważ płacenie VAT od szacowanej marży (jak chciał tego fiskus) od początku budziło wątpliwości zarówno przedsiębiorców, jak i sędziów. Podstawa opodatkowania (w tym wypadku marża) musi być bowiem rzeczywista, a nie hipotetyczna. Tak stwierdził NSA w wyroku z 19 grudnia 2016 r.
Rzeczywista, a nie szacowana
Problem zostanie wyeliminowany, jeśli do wyliczenia marży biuro będzie brało koszty faktycznie poniesione do momentu otrzymania zaliczki od klienta. Wtedy marża będzie rzeczywista, mimo że nie będzie ostateczna.
Stracą na tym jednak biura podróży. Dotychczas szacowały marżę na podstawie własnych przewidywań (fiskus nie miał podstawy, żeby to kwestionować). Teraz mogłoby się okazać, że będą liczyć VAT od zaliczki, uwzględniając koszty faktycznie poniesione do momentu jej pobrania. A te mogą być minimalne.
W efekcie biura podróży zapłacą VAT od pełnej kwoty zaliczki, a odzyskają nadpłacony podatek dopiero po zakończeniu wyjazdu (patrz infografika).
Pierwszy wyrok
Unijny trybunał jeszcze nigdy nie rozstrzygał podobnej sprawy, mimo że – jak wskazywał pełnomocnik resortu – VAT od zaliczek na usługi turystyczne jest pobierany w innych państwach członkowskich, m.in. na Słowacji i w Irlandii.
Polski fiskus też skłania się ku takiemu rozwiązaniu. Zwraca uwagę na to, że zaliczki pobierane w innych branżach są opodatkowane. Nie widzi więc powodu, by robić wyjątek dla turystyki.
OPINIA
To kolejna karkołomna próba opodatkowania zaliczek
Ustawa o VAT, ani dyrektywa nie precyzują, w którym momencie powstaje obowiązek podatkowy dla biur podróży. Niemniej jednak sama marża (będąca podstawą opodatkowania) została precyzyjnie zdefiniowana. Jest nią różnica pomiędzy otrzymaną ceną od klienta a faktycznymi kosztami, poniesionymi z tytułu zakupu towarów lub usług dla bezpośredniej korzyści turysty. Trzeba podkreślić, że przepis mówi o „faktycznych kosztach”, a nie o kosztach poniesionych do jakiegoś momentu (poboru zaliczki).
Oczekiwanie, że TSUE orzeknie, iż zaliczki powinny być opodatkowane z uwzględnieniem poniesionych kosztów, wydaje się dość karkołomnym założeniem. Chyba że drugie z pytań zadanych przez NSA ma po prostu pokazać absurdalność oczekiwań polskich organów podatkowych.