Firmy zatrudniające naukowców lub inżynierów zajmujących się opracowywaniem innowacji muszą dokładnie rozpisywać godziny ich pracy. Tak wynika z najnowszych interpretacji izb skarbowych.
Jeżeli zatem pracownicy poświęcili na badania 80 proc. swojego czasu, to tylko w odniesieniu do tej części przedsiębiorca może skorzystać z ulgi badawczo-rozwojowej, o której mowa w art. 26e ustawy o PIT i art. 18d ustawy o CIT.
To duża zmiana w podejściu organów podatkowych, bo jeszcze w połowie ubiegłego roku fiskus twierdził, że nie ma znaczenia, ile czasu naukowiec przeznacza na badania i rozwój. Kosztem kwalifikowanym i tak będzie pełne 50 proc. jego wynagrodzenia, łącznie z tym płaconym za czas choroby i urlopu. Potwierdził to dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach w interpretacji z 12 lipca 2016 r. (nr IBPB-1-2/4510-633/16/KP).
Ten sam organ zgodził się z inną spółką, że w skrajnych przypadkach pracownik zatrudniony w celu realizacji prac B+R może nie wykonywać swoich zadań nawet przez cały miesiąc, a wynagrodzenie za ten okres i tak będzie w 50 proc. kosztem kwalifikowanym (interpretacja z 22 czerwca 2016 r., nr IBPB-1-2/4510-465/16/KP).
Reklama
W obu przypadkach dyrektor katowickiej izby stwierdził, że z art. 18d ust. 2 pkt 1 ustawy o CIT bynajmniej nie wynika, by ulga miała zastosowanie tylko wobec wynagrodzeń dla pracowników zatrudnionych wyłącznie w celu realizacji działalności B+R.
Jakie koszty kwalifikowane i w jakiej wysokości można odliczyć w 2017r. w ramach ulgi B+R / Dziennik Gazeta Prawna

Reklama
Trzeba liczyć godziny
Fiskus zmienił jednak zdanie. Obecnie uważa, że wynagrodzenie będzie kosztem kwalifikowanym tylko w tej części, w jakiej odpowiada czasowi poświęconemu na B+R na podstawie prowadzonej ewidencji. Tak stwierdził dyrektor IS w Warszawie w interpretacji z 27 grudnia 2016 r. (nr 1462 IPPB5.4510.1087.2016.1.MR).
Do identycznych wniosków doszedł dyrektor IS w Katowicach w interpretacjach z 9 stycznia 2017 r. (nr 2461-IBPB-1-2.4510.875.2016.2.MS) i 16 grudnia 2016 r. (nr 1462-IPPB5.4510.960.2016.2.MR).
Przyznał w nich wprost, że sytuacja, w której w zakres obowiązków pracownika zatrudnionego w celu realizacji działalności badawczo-rozwojowej będą wchodzić też czynności z nią niezwiązane, „może okazać się problematyczna”.
W obu przypadkach uznał więc, że w świetle art. 18d ustawy o CIT koszty wynagrodzenia i składek na ubezpieczenie społeczne pracownika stanowią podstawę do odliczenia tylko wtedy, gdy bierze on aktywny udział w działalności B+R.
Z prawa to nie wynika
Eksperci zwracają uwagę, że bardziej rygorystyczne stanowisko fiskusa oznacza przede wszystkim więcej obowiązków administracyjnych dla przedsiębiorców. Podkreślają przy tym, że nie wynikają one wcale z obowiązujących obecnie przepisów. Te bowiem mówią jedynie, że podatnik może dodatkowo odliczać – jako koszty kwalifikowane – 50 proc. wynagrodzeń i składek ZUS (w części finansowanej przez płatnika), jeżeli dotyczą one pracowników „zatrudnionych w celu realizacji działalności badawczo-rozwojowej”.
– Przepis nic nie mówi o konieczności ustalania, w jakiej proporcji pracownik przeznacza czas pracy na B+R – zwraca uwagę Jakub Makarewicz, doradca podatkowy w Grant Thornton.
Również Kiejstut Żagun, szef zespołu ds. ulg i dotacji w KPMG, podkreśla, że obowiązek prowadzenia ewidencji godzinowej nie wynika z przepisów.
Eksperci są natomiast podzieleni w ocenie wymogów skarbówki. Zdaniem Kiejstuta Żaguna z KPMG są one raczej przejawem zdrowego rozsądku fiskusa. – Na całym świecie obowiązuje prosta zasada, że jak ktoś zajmuje się projektem badawczym przez połowę czasu pracy, to przy kalkulacji ulgi należy uwzględnić tylko tę część wynagrodzenia – twierdzi ekspert.
Innego zdania jest Jakub Makarewicz: – Przepisy, które miały na celu umożliwienie uzyskania pewnych korzyści z racji prowadzenia prac badawczo-rozwojowych, mogą raczej – idąc tokiem rozumowania organów – zniechęcać podatników do inwestycji w B+R.
Dodaje, że nie sprzyjają temu sprzeczne interpretacje indywidualne, w których – zaledwie na przestrzeni roku – organy zaprezentowały dwa odmienne stanowiska. – Podatnicy, którzy chcieliby w tym roku po raz pierwszy skorzystać z ulgi, dostają w tej chwili sprzeczne komunikaty – przekonuje ekspert.
Opis stanowiska pracy
Co więcej, nawet ci, którzy prowadzą ewidencję godzinową czasu pracy poświęconego na działalność badawczo-rozwojową, mogą mieć problem z dodatkowym odliczeniem wynagrodzeń w ramach ulgi. W ostatnich interpretacjach fiskus uznaje bowiem, że kluczowe jest to, co pracodawca zawarł w opisie stanowiska pracownika. Jeżeli nie wpisał, że zatrudnił go „w celu realizacji działalności B+R”, to z odliczenia nie skorzysta. I to nawet, gdy pracownik wspiera naukowców przy bardziej rutynowych czynnościach, co – jak przekonują podatnicy – jest niezbędne, aby doprowadzić projekty badawcze do końca.
W interpretacji z 16 grudnia 2016 r. (nr 1462-IPPB5.4510.960. 2016.2.MR) dyrektor IS w Katowicach stwierdził, że koszty pracy osób oddelegowanych do prac badawczych nie są kosztami kwalifikowanymi. Za te bowiem uznaje się tylko wydatki poniesione na pracowników, którzy zostali bezpośrednio zatrudnieni do realizacji celów B+R. Organu nie przekonał argument spółki o prowadzeniu ewidencji czasu pracy osób oddelegowanych i o możliwości wyliczenia na tej podstawie, jaka część ich wynagrodzenia i składek przypada na pracę dla celów naukowo-badawczych.
Brak logiki czy przezorność
Jakub Makarewicz z Grant Thornton zwraca uwagę, że stanowisko fiskusa w tej kwestii jest nielogiczne. – Z jednej strony wymaga się, aby pracodawcy kalkulowali ulgę na podstawie rzeczywistego czasu pracy poświęconego na działalność badawczo-rozwojową. Z drugiej nie chce uznać się za koszty kwalifikowane wynagrodzeń innych osób, których praca również służy działalności B+R – i to tylko dlatego, że nie zostało to wprost wskazane w opisie ich stanowiska pracy – zauważa ekspert.
W jego przekonaniu taka wykładnia nie przystaje do realiów. – W wielu firmach podział obowiązków jest płynny i wynika bardziej z bieżących potrzeb niż sztywnych zapisów – podkreśla ekspert.
Innego zdania jest Kiejstut Żagun z KPMG. Uważa, że podejście organów, choć uciążliwe dla podatników, jest słuszne. Pozwala bowiem przeciwdziałać nadużyciom. – Trudno byłoby zgodzić się z tym, że praca księgowej lub pracowników biurowych służy działalności badawczo-rozwojowej – stwierdza ekspert. Podkreśla, że taka wykładnia stałaby w sprzeczności z celem ulgi.