Chodziło o szefa firmy z Pomorza, która projektowała konstrukcje stalowe i odpowiadała za nadzór techniczny przy budowie statków dla firmy z Norwegii. Mężczyzna został zatrudniony na pełen etat i był również udziałowcem spółki. W związku z pełnioną funkcją do jego codziennych obowiązków należało m.in. koordynowanie pracowników, a także reprezentowanie firmy w trakcie negocjacji z potencjalnymi kontrahentami z zagranicy.

Problem w tym, że mężczyzna wystawił spółce – w której pełnił jednocześnie funkcję prezesa – faktury na blisko 70 tys. zł. Na tyle wycenił bowiem usługi doradztwa technicznego i pomoc przy realizacji projektów zleconych przedsiębiorstwu.

Twierdził, że postanowił podjąć się tych zadań, bo – pomimo wielokrotnych prób – nie znalazł żadnego kompetentnego inżyniera, który miałby niezbędną i specjalistyczną wiedzę o budowie statków. Argumentował, że musiał zająć się projektami spółki we własnym zakresie. Podkreślił, że pracował nad nimi już po godzinach pracy w stoczni i działał wtedy jako niezależny podmiot gospodarczy, a nie członek zarządu.

Naczelnik urzędu skarbowego nabrał wątpliwości. Zwrócił uwagę, że czynności wykazane przez mężczyznę na fakturach odpowiadają jego prezesowskim obowiązkom, które wynikały z umowy o pracę. Organ stwierdził więc, że podatnik nie mógł świadczyć ich jako niezależny ekspert. W związku z tym uznał, że czynności, które mężczyzna wymienił na fakturach, nie miały swojego odbicia w rzeczywistości i pozostały tylko na papierze. Określił więc mężczyźnie zobowiązanie w VAT.

Prezes odwołał się od tej decyzji, ale dyrektor izby skarbowej go nie uwzględnił. Wskazał, że usługi niematerialne, do których należy zaliczyć doradztwo techniczne, powinny być szczególnie dobrze udokumentowane, a tak w tym przypadku nie było. Podkreślił, że podatnik nie przedstawił żadnego przekonującego wytłumaczenia, które potwierdzałoby, że świadczył usługi doradztwa technicznego na podstawie innego tytułu prawnego.

Sądy obu instancji zgodnie uznały, że mężczyzna chciał zwyczajnie wyłudzić VAT. WSA w Gdańsku i NSA podkreśliły, że ani spółka, ani podatnik nie zadbali o to, by rozgraniczyć czynności wykonywane przez prezesa na tyle jednoznacznie, by można było uznać je za wykonywane w ramach odrębnej działalności. 

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 14 grudnia 2016 r., sygn. akt I FSK 742/15.