statystyki

"Delegacja służbowa to nie dojazd do pracy"

08.10.2008, 03:00; Aktualizacja: 30.10.2008, 16:33
  • Wyślij
  • Drukuj

Rozmawiamy z JACKIEM KAPICĄ, szefem Służby Celnej - Koszty dojazdu do miejsca pracy są kosztem każdego pracownika funkcjonującego w Służbie Celnej, bez względu na to, gdzie on pracuje. Dojazd do pracy to nie delegacja służbowa.





ROZMOWA

• Między związkami zawodowymi Służby Celnej a Ministerstwem Finansów trwa spór o zwrot kosztów za delegacje służbowe funkcjonariuszom i pracownikom działającym w szczególnym nadzorze podatkowym. W czym problem?

- Sprawa dotyczy ok. 600 osób na 16 tys. zatrudnionych w Służbie Celnej wykonujących szczególny nadzór podatkowy (SNP). Te osoby do tej pory funkcjonowały według zasad ukształtowanych jeszcze z czasów urzędów kontroli skarbowej, zanim służba ta w 2003 roku przeszła do Służby Celnej. Mamy do czynienia z taką sytuacją, że osoby sprawujące szczególny nadzór podatkowy dojeżdżają codziennie z domu do konkretnego miejsca wykonywania swoich czynności, np. składu podatkowego i wracają z niego do domu, a płaci się im za to koszty dojazdu i diety w ramach delegacji, mimo że osoby te mają tam swoje stanowisko pracy i spędzają tam 8 lub 12 godzin. Taki skład podatkowy w zakładzie obracającym wyrobami akcyzowymi jest ich stałym miejscem pracy.

• Skoro zawsze tak było, to po co zmieniać?

- Argument, że zawsze tak było, nie jest argumentem merytorycznym. Pracownikom i funkcjonariuszom dojeżdżającym do oddziału celnego albo miejsca wyznaczonego, czy uznanego, gdzie wykonuje się czynności urzędowe, nie płaci się za dojazd do miejsca pracy. A pracownicy szczególnego nadzoru podatkowego oczekują takiego uprzywilejowania, mimo że według wyroku Sądu Okręgowego w Gdyni, który rozstrzygał taką sprawę, nie mają do tego prawa.

• Ale nie ma jednolitych reguł w tym zakresie.

- To prawda. Ta sprawa w Służbie Celnej nie jest uregulowana. Wspomniany wyrok sądu w Gdyni został wydany w kwietniu 2007 r. i do tej pory nie zostały określone jednolite zasady dojazdów pracowników SNP. W najbliższych czasie to uregulujemy. W ramach porządkowania tego obszaru chcemy też ujednolicić zasady określania tzw. kilometrówki - ryczałtu kilometrowego za użycie prywatnego pojazdu w celach służbowych.

• Sprawę poruszyły związki zawodowe. Co zrobi Ministerstwo Finansów?

- Nie chcieliśmy tego drażliwego tematu dotykać ze względu na jego delikatność. Pojawiły się jednak sygnały o różnych zasadach funkcjonujących w izbach celnych, bo dyrektorzy są dysponentami środków finansowych zobowiązanymi do ich wydawania w sposób uzasadniony i zgodnie z prawem. Po wyroku sądu w dwóch izbach zasady funkcjonowania SNP dostosowano do interpretacji zawartej w sentencji wyroku. Musimy więc tę sprawę uregulować zgodnie z prawem we wszystkich izbach celnych.

• Koszty dojazdu do pracy nie będą zwracane.

- Koszty dojazdu do miejsca pracy są kosztem każdego pracownika i funkcjonariusza w Służbie Celnej, bez względu na to, czy on pracuje w izbie celnej, oddziale, czy jest pracownikiem szczególnego nadzoru podatkowego. Dojazd do miejsca pracy to nie delegacja.

• Kwestią sporną jest zdefiniowanie miejsca pracy...

- Jeżeli - zgodnie z wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku (sygn. akt VII Pa 65/06) - miejsce wykonywania szczególnego nadzoru podatkowego zostało wpisane do regulaminu urzędu celnego, a pracownik w umowie o pracę lub funkcjonariusz w akcie mianowania będzie miał wyznaczone miejsce wykonywania pracy: konkretną jednostkę sprawowania SNP, to dojeżdża on do tego miejsca, jak do swojego stałego miejsca pracy. Z tego tytułu w swoich rozliczeniach podatkowych może uwzględnić koszty uzyskania przychodu, jak każdy inny podatnik PIT. Więc w dojazdach na stały nadzór podatkowy nie będzie delegacji w ogóle.

• Czy zatem taki pracownik nigdy nie może być w delegacji?

- Oczywiście, że może. Jednak nie mylmy delegacji służbowej z dojazdem do pracy. Gdy ten sam pracownik zostanie oddelegowany do pracy w innym miejscu, np. gdy zastępuje kogoś, to w takim przypadku mamy do czynienia z delegacją służbową, bo został przez przełożonego delegowany do innego miejsca.

• A jak jest w przypadku doraźnego nadzoru?

- Doraźny nadzór podatkowy polega na dojeżdżaniu do kilku miejsc sprawowania szczególnego nadzoru podatkowego, np. na terenie jednej lub kilku gmin w ciągu jednego dnia pracy. W tym przypadku można zastosować zasadę standardową - pracownik lub funkcjonariusz rozpoczyna podróż z urzędu, po stawieniu się rano do pracy. Jednak może się okazać, że pracownik taki ma dalej do urzędu niż do pierwszego miejsca kontroli. Więc zastosowanie zasady, że podróż służbowa rozpoczyna się z urzędu, może być dodatkowym ciężarem wynikającym z konieczności dojazdu najpierw do urzędu przed rozpoczęciem podróży.

• To jaką zasadę trzeba tu zastosować?

- Opinie prawne oraz opinie inspekcji pracy wydane na podstawie wyroku Sądu Najwyższego (sygn. I PKN 350/00, OSNP 2003/2/36) wskazują na stosowanie zasady, zgodnie z którą pracownikowi można wyznaczyć obszar pracy, np. kilku gmin. W takim przypadku dojazd z miejsca zamieszkania do pierwszego miejsca pracy jest zwyczajnym dojazdem do pracy. Podróż służbowa w ramach delegacji ze zwrotem kosztów podróży rozpoczyna się dopiero od pierwszego miejsca kontroli do kolejnych, aż do ostatniego. Jednak z ostatniego miejsca sprawowania nadzoru podatkowego pracownik wraca do domu. I tu znów następuje normalny powrót z pracy do domu.

• A co w sytuacji, gdy po kontroli urzędnik nie wraca do domu, a jedzie do urzędu?

- W przypadku gdy po kontroli pracownik spisuje protokół lub musi pewne rzeczy z kontroli zawieźć do urzędu, wtedy również jest w delegacji służbowej. Dopiero powrót z urzędu do domu jest normalnym powrotem z pracy.

• Skąd w takim razie ten szum? Wrzawa dla wrzawy...

- Ten szum robi jeden związek zawodowy w Służbie Celnej - sekcja skarbowców NSZZ Solidarność, i to działając na rzecz pewnego uprzywilejowania nielicznych. W dodatku przy każdej okazji próbuje mnie zdyskredytować, stąd też wniosek o moje odwołanie. Jest to jednak spór o zasady i pieniądze: zasadę, według której wszyscy są równi, a nie ma grup uprzywilejowanych, oraz pieniądze, które te osoby otrzymują, ale jak wskazał wyrok sądu i interpretacje prawne, w sposób nieuzasadniony. Trzeba mieć świadomość, że podnosimy w Służbie Celnej wynagrodzenia w tym roku, w przyszłym i w następnym, ale też likwidujemy niezgodne z prawem uprzywilejowanie wąskiej grupy osób.




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:GP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 5

  • 1: to jakaś dziwna równość prawa z IP: 84.234.1.* (2008-10-08 07:13)

    bo zwykli pracownicy takich kosztów bez względu na miejsce pracy nie mają jednakowo równo.

  • 2: Aga z IP: 82.177.206.* (2008-10-08 09:08)

    Tak, tylko zwykły pracownik podpisując umowę o pracę decyduje się na dojazd do określonego miejsca. W tym przypadku jest nieco inaczej: nigdy nie wiesz gdzie trafisz. Mimo wszystko różnica w kosztach dojazdu na odległość np. 5 km a 65 km jest zdecydowanie zauważalna...

  • 3: pis_da_po_rowno z IP: 78.133.200.* (2008-10-08 10:56)

    KUP z umowy o pracę w wysokości ok 100 zł miesięcznie to kpina...

    te koszty mają być swoistym zwrotem rzeczywistych wydatków związanych z umową o pracę, czyli np. wydatków na znalezienie pracy (gazety, wydruki cv, dojazdy do pracodawcy), koszty dojazdu do pracy, wydatki na ubiór służbowy (po domu mało kto tak chodzi ubrany), pomoce naukowe (ksiązki, prywatny komputer), dokształcanie (kursy językowe, studia).

    śmiech pusty... a smutne jest to, że w niektórych krajach wszystkie wyżej wymienione można odliczyć od przychodu...

  • 4: Do AGA z IP: 84.234.1.* (2008-10-08 10:58)

    to wówczas powiniennaś otrzymać delegacje służbową a jezeli jest inaczej to wyrokiem Sadu Najwyższego liczy Ci się czas pracy od momentu wyjścia z domu i nikt Ci nie może nakazać korzystać ze swojego pojazdu bo powinniście dostać pojazd słuzbowy -jeżeli Ci go nie przydzielili to możesz chodzić na pieszo i czas chodzenia zaliczyć do czasu pracy jeżeli a jeżeli nie zdążysz dojść i wrócić to strata pracodawcy.

  • 5: ojo z IP: 79.185.242.* (2008-10-08 20:22)

    Celnicy niewolnicy. W Biedronce mają lepiej.

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie