Narasta spór o opodatkowanie imprez integracyjnych dla pracowników. Naczelny Sąd Administracyjny w ostatnim z wyroków – o którym informowaliśmy na łamach DGP – wyjaśnił, że samo udostępnienie pracownikowi możliwości wzięcia udziału w imprezie firmowej generuje u niego przychód. Czy to nie zbyt daleko posunięty wniosek?

To, co się dzieje z opodatkowywaniem świadczeń pracowniczych o charakterze grupowym, można określić w kategoriach podatkowego szaleństwa. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której opodatkowujemy pracownikowi coś, z czego nie skorzystał i czego w ogóle nie potrzebuje.

Co ma pan na myśli?

Załóżmy, że pracownik jest na diecie i jest abstynentem, zatem nie je i nie pije będąc na obowiązkowej imprezie integracyjnej. Stosując tzw. statystyczny dochód przypadający na pracownika pewna kwota zostanie mu przypisana jako arytmetyczny koszt takiej imprezy i pracownik zapłaci podatek w sytuacji, w której żadnego przysporzenia majątkowego nie otrzymał. Przecież to jakiś absurd.

Idąc tym tokiem rozumowania, opodatkowując statystyczny i potencjalny przychód, dojdziemy do wniosku, że jakiekolwiek zaproszenie na imprezę/spotkanie służbowe, jakie często otrzymujemy i nie wykorzystujemy, powinno być dla nas opodatkowane.

Może właśnie w tym kierunku zmierzają organy podatkowe i sądy administracyjne?

To niewykluczone. Tylko ciekawie, jak postąpiliby urzędnicy, w sytuacji otrzymania zaproszeń na imprezy biznesowe, i pomimo nieuczestniczenia w nich otrzymaliby PIT-8C z przypisanym dla nich hipotetycznym/statystycznym przychodem. No bo przecież mogli uczestniczyć w takim wydarzeniu?

Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?

Wszyscy musimy zachować zdrowy rozsądek i nie wszystko w naszym kraju musi być opodatkowane. W sytuacji świadczeń niepieniężnych, opodatkowany przychód powinien powstawać tylko w momencie otrzymania świadczenia, a nie postawienia go do dyspozycji. A przy świadczeniach grupowych tylko wtedy, kiedy jesteśmy w stanie precyzyjnie określić wartość świadczenia przypadającego na konkretnego pracownika. Statystycznemu przychodowi trzeba powiedzieć stanowcze: nie. Przecież podstawa opodatkowania musi być zindywidualizowana, zasady jej ustalenia muszą być określone wprost w ustawie, a nie w wykładni prawa. Jeżeli ustawa w tym zakresie zawodzi, to nie można stosować zasady podziału ogólnej kwoty na statycznego pracownika i tym sposobem na siłę szukać opodatkowanego dochodu. Takie postępowanie kłóci się z zasadami konstytucyjnymi, że podatki mogą być nakładane tylko w drodze ustawy w demokratycznym państwie prawa.

Załóżmy, że pracodawcy teraz zaczną poddawać się tym niekorzystnym tendencjom. Co w takim razie z rozliczeniami z przeszłości?

W takim przypadku istnieje ryzyko, że fiskus będzie chciał sięgnąć po podatek od imprez za 5 lat wstecz, bowiem przepisy podatkowe nie zmieniły się w tym zakresie. Zmieniła się tylko ich interpretacja.

Co przedsiębiorcy powinni zrobić?

Dopóki nie zmieni się linia interpretacyjno-orzecznicza, rada dla pracodawców jest jedna. Przyjmijcie słuszne stanowisko, że impreza integracyjna to nie jest impreza rozrywkowa, to spotkanie służbowe ściśle związane z pracą, że beneficjentem takiego spotkania jest nie kto inny a tylko pracodawca, i z tego względu nie ma przysporzenia majątkowego dla pracownika. Ponadto podkreślajcie charakter służbowy i obowiązkowy spotkań integracyjnych. Poprzedzajcie spotkania wystąpieniami, prezentacjami o charakterze biznesowym. Zorganizujcie przy okazji szkolenie, wykład, prelekcję – to wszystko wesprze tezę, że to nie jest impreza w kategoriach rozrywki, a obowiązkowe spotkanie pracownicze.