Rozmawiamy ze Sławomirem Mikulskim, dyrektorem handlowym w GASPOL

Komisja Europejska opublikowała projekt zmian w dyrektywie energetycznej radykalnie zmieniający opodatkowanie wyrobów energetycznych (pisaliśmy o tym w „DGP” z 30 czerwca). Prócz akcyzy ma być wprowadzony podatek węglowy (uzależniony od emisji CO2). Jaki jest cel tych propozycji?

Z jednej strony chodzi o to, by przejść z systemu opodatkowania opartego wyłącznie na ilości skonsumowanej energii na system uzależniony od energii zawartej w produktach (wartość opałowa paliw) oraz emisji CO2. Czyli chodzi o to, aby konsumować mniej i wybierać przyjazne dla środowiska źródła energii. Z drugiej jednak strony, wyliczenia Komisji mówią o ogromnym wzroście opodatkowania LPG będącego jednym z najczystszych i najbardziej przyjaznych dla środowiska paliw. Dostrzegam tu pewną rozbieżność.

Opodatkowanie LPG wzrośnie o 400 proc. Co to będzie oznaczać dla klientów indywidualnych i firm?

W Polsce z gazu płynnego w butli korzysta ponad 5 mln gospodarstw domowych, z autogazu ponad 2 mln kierowców, nie wspominając już o dynamicznie rozwijającym się rynku instalacji przydomowych oraz klientów komercyjnych przechodzących na ten nośnik energii. Wprowadzenie takich zmian spowodowałoby uwstecznienie naszej gospodarki, zmniejszenie jej konkurencyjności oraz duże ograniczenia dla klientów w postaci dostępu do nowoczesnych rozwiązań hybrydowych łączących LPG z odnawialnymi źródłami energii. Inteligentne wykorzystanie LPG pozwala więc osiągać bardzo dużą efektywność energetyczną i obniżać emisyjność CO2, dlatego wiele rządów zachęca ludzi do wykorzystywania LPG zamiast węgla, benzyny czy oleju opałowego. Wiele państw podjęło działania promujące LPG. Przykładem może być tu Francja, Hiszpania, Włochy czy Niemcy. Nowe propozycje podatkowe powinny uwzględniać te fakty.

Jak podwyżka przełoży się na ceny?

Zmiana opodatkowania oznaczałaby wzrost ceny autogazu o mniej więcej 1 zł za litr (z 2,5 zł na 3,5 zł), co przy cenie benzyny 5 zł znacznie ograniczyłoby skłonność do wybierania LPG w samochodach, gdzie niezbędny wydatek na założenie instalacji autogazu wynosi kilka tysięcy złotych. W konsekwencji doszłoby do utraty pracy przez kilkadziesiąt tysięcy osób zatrudnionych w tym sektorze.

Czy są szanse na wprowadzenie tych rozwiązań?

To już kolejna propozycja KE w tej sprawie. Do tej pory nie udało się uzyskać jednomyślnego poparcia ze strony wszystkich 27 krajów członkowskich. Wierzę, że i tym razem takie stanowisko nie zostanie wypracowane.