DOMINIKA SIKORA:

Dlaczego lekarze tak ostro protestują przeciw wprowadzeniu kas fiskalnych?

MACIEJ HAMANKIEWICZ:

Bo reformowanie systemu fiskalnego zaczyna się od ogona, czyli wprowadza się kasy fiskalne, zapominając o tym, że dużo ważniejszym działaniem byłoby wprowadzenie VAT ze stawką zerową na wszystkie usługi medyczne. Takie rozwiązanie spowodowałoby, że lekarze prowadzący działalność gospodarczą mogliby odliczać VAT z faktur, które dostają np. od dostawców sprzętu medycznego. Teraz takiej możliwości nie mają. Uważam, że to kolejny dowód na dyskryminację placówek ochrony zdrowia. Jest to również jedna z przyczyn ich złego funkcjonowania.

Niemniej jednak, nawet nie zgadzając się z ideą wprowadzenia kas fiskalnych do gabinetów lekarskich, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której lekarze zobowiązani do ich stosowania zignorowaliby ten obowiązek i np. oszukiwali. To jest patologia.

Ale przecież nie wszyscy lekarze będą musieli mieć kasy. Kogo ten obowiązek obejmie?

Będą musieli je mieć ci świadczeniodawcy, którzy prowadzą indywidualną działalność gospodarczą i nie mają podpisanych kontraktów z NFZ. Czyli tacy, którzy leczą pacjentów prywatnie, a nie za pieniądze z Funduszu. Poza tym, w zależności od ustalanego poziomu, obowiązek posiadania kas będzie dotyczył tych świadczeniodawców, których obrót roczny wyniesienie ponad 40 tys. zł. Stawia to w nieco trudniejszej sytuacji te podmioty, które mają wysokie koszty działalności i świadczenia usług. Wprowadzenie kas spowoduje ich podwyższenie. To jest nieuczciwe ze strony rządu.

Dlaczego nieuczciwe?

Jak mówiłem wcześniej – wprowadzenie kas fiskalnych należało poprzedzić wprowadzeniem zerowej stawki VAT dla wszystkich świadczeniodawców. Dzięki temu ich pozycja wobec fiskusa byłaby taka sama jak innych firm.