ROZMOWA

• Projekt nowej ustawy o finansach publicznych - zdaniem ekonomistów - nie jest oczekiwaną reformą finansów publicznych. Jaki jest więc cel wprowadzenia nowej ustawy o finansach publicznych?

- Przede wszystkim należy wyjaśnić, że reforma finansów publicznych to pojęcie - wytrych. Każdy może je rozumieć na swój sposób. Reforma finansów publicznych to zarówno reforma podatkowa zmieniająca zakres dochodów państwa, zmiany w wydatkach budżetu, zmiany w zakresie emerytur pomostowych, jak również w organizacji sektora finansów publicznych i zasadach gospodarki finansowej. Te ostatnie kwestie reguluje ustawa o finansach publicznych i tych dziedzin dotyczą nasze propozycje.

• Minister Jacek Rostowski mówił, że nowa ustawa o finansach publicznych przyniesie około 500 mln zł oszczędności rocznie. Czy resort oszacował też koszty zmian?

- Oszczędności na pewno nie pojawią się od razu. Projektowane zmiany powinny zracjonalizować gospodarkę środkami publicznymi, a oszczędności z tego tytułu będą się pojawiały w kolejnych latach. Koszty, jakie mogą wystąpić, są związane z likwidacją niektórych form jednostek. Bardzo trudno je oszacować, ponieważ zadania jednostek, które przestaną istnieć, nie zostaną zlikwidowane.

• Czy w związku z likwidacją jednostek pojawią się także oszczędności w administracji?

- Jeżeli jednostka budżetowa zlikwiduje gospodarstwo pomocnicze i uzna, że może realizować wykonywane przez nie zadania własnymi siłami, to prawdopodobnie zatrudni również pracowników gospodarstwa. W takiej sytuacji wydatki jednostki nie zwiększą się, ponieważ dziś kupując zadania w gospodarstwie pomocniczym posiada ona środki na wynagrodzenia pracowników, których teraz sama zatrudni. Przyznaję jednak, że mogą wystąpić pewne oszczędności związane z wydatkami administracyjnymi - jedna księgowość, jedne kadry itd. Może się również zdarzyć, że wystąpią przejściowe wydatki związane z odprawami emerytalnymi. Na pewno część osób skorzysta z możliwości przejścia na emeryturę. Nie wykluczamy, że w bardzo nielicznych przypadkach trzeba będzie wypłacić także odszkodowania.

• W 2006 roku środki unijne zostały włączone do budżetu. Projekt zakłada natomiast podział budżetu na dwie części - środków krajowych i europejskich. Skąd taki pomysł?

- Dzielimy budżet państwa, aby usprawnić finansowanie zadań unijnych. W naszej ocenie poprzednie rozwiązanie nie sprawdziło się. W perspektywie na lata 2007-2013 mamy sytuację taką, że otrzymujemy zaliczkę na realizację zadań, dzięki czemu możemy na bieżąco refundować poniesione wydatki. Przewidujemy jednak, że być może już w 2009, a na pewno w 2010 roku może dojść do sytuacji, że wydatki przewyższą środki, które uzyskamy z Unii Europejskiej.

• Co to oznacza? Czy w rezultacie zadanie zostanie wstrzymane?

- Jeśli nie zmienimy przepisów, to istnieje obawa czasowego wstrzymania finansowania zadań. Aby tego uniknąć, podjęliśmy decyzję o podziale ustawy budżetowej na dwa budżety: krajowy i europejski.

• Czy to zmieni sytuację?

- Tak. Ponieważ będziemy mogli pożyczyć brakujące środki.

• Czyli w budżecie europejskim pojawi się deficyt?

- Zgodnie ze standardem ESA'95, jeśli wydatki, które później będą zrefundowane, generują deficyt, to nie jest on zaliczany do deficytu sektora finansów publicznych.

W związku z tym dodatkowy deficyt środków publicznych, który się pojawi, przejściowo zwiększy potrzeby pożyczkowe budżetu państwa.

• Skąd będziemy pożyczać środki na sfinansowanie deficytu budżetu europejskiego?

- Przewidujemy, że deficyt budżetu unijnego będzie finansowany w ramach finansowania potrzeb pożyczkowych budżetu państwa, czyli będzie zaciągany dług. Po otrzymaniu środków z UE dług będzie spłacany.

• Projekt zakłada, że rząd będzie opracowywał Wieloletni Plan Finansowy Państwa (WPFP). - Czy to nie będzie kolejny dokument pokrywający się z innymi planami, które przygotowuje dziś rząd?

- Nie. Wieloletni plan będzie dokumentem, który obejmie perspektywę czterech lat, zarówno po stronie dochodów, jak i wydatków, co przyniesie wymierne korzyści. Przykładowo, pozwoli on ogłosić przetarg na budowę czterech przęseł mostu, a nie co roku na jedno. Z drugiej strony będziemy wiedzieli, na co stać budżet państwa w perspektywie czteroletniej. Dziś możliwe jest przygotowanie przez poszczególne ministerstwa ustawy, której koszt wynosi np. 1,2 mld zł, mimo że w budżecie nie ma środków na sfinansowanie zmian.

• Projekt ustawy zakłada z jednej strony likwidację zakładów budżetowych i gospodarstw pomocniczych, a z drugiej zostawia w sektorze samorządowe zakłady budżetowe, wprowadza agencje wykonawcze w miejsce agencji rządowych i kolejną formę - instytucje gospodarki budżetowej. Skąd takie rozwiązania?

- Wprowadzenie instytucji gospodarki budżetowej pozwoli na likwidację samorządowych zakładów budżetowych. Z kolei agencje wykonawcze będą powoływane do realizacji określonych zadań. Powszechne były opinie, że agencje rządowe trzeba likwidować. Pytanie, co dalej? Ktoś te zadania musi wykonywać.

• Idąc tym tropem, dla każdej formy jednostki można znaleźć dziś uzasadnienie. Ale czy w ten sposób nie zastępujemy jednych form jednostek innymi, które wykonują te same zadania?

- W niektórych przypadkach te same zadania będą realizowane przez nowe jednostki. Formy, które powstały 50 lat temu, wymagają unowocześnienia. Podkreślam jednak, że nie wszystko jest złe. Jestem za tym, aby zlikwidować wszystkie zakłady budżetowe, które prowadzą działalność szkoleniową. Dziś jest tyle ośrodków na rynku, że każdy, kto chce szkolić pracowników, może wybrać odpowiednią ofertę, nie musi utrzymywać własnej struktury.

• Jakie są przesłanki przemawiające za likwidacją?

- W przypadku gospodarstw pomocniczych dane pokazują, że koszt zadania wykonywanego w tej formie jest wyższy niż gdyby to samo zadanie zostało kupione na rynku. A zatem likwidacja oznacza racjonalizację wydatków. Z drugiej strony, dla potrzeb samorządów, pewne formy muszą pozostać, bo z punktu widzenia realizowanych zadań to jest dla nich najwygodniejsza forma.

• Czy w związku z likwidacją jednostek resort przewiduje zwolnienia pracowników?

- Dla pracowników jednostek zagrożenie jest relatywnie niewielkie, ponieważ zadania realizowane przez likwidowane jednostki nie zmieniają się. A zatem większość zatrudnionych osób znajdzie pracę w nowych jednostkach, które przejmą zadania, oczywiście poza osobami, które albo będą chciały zmienić pracę, albo zakończyć działalność zawodową.

• Czy ministerstwo podtrzymuje również pomysł likwidacji wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej? Fundusze podnoszą, że samorządy, które miałyby przejąć realizację ich zadań, nie będą w stanie pozyskać tak dużych środków na ochronę środowiska.

- Nasza propozycja przewidywała, że marszałkowie województw mieliby przeznaczać na ochronę środowiska co najmniej tyle środków, ile uzyskają dochodów z tytułu kar i opłat. Pojawiła się jednak propozycja Macieja Nowickiego, ministra środowiska, aby w miejsce Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz wojewódzkich funduszy powstały państwowe osoby prawne, które będą realizowały te same zadania, co fundusze. Minister uzasadniał, że narodowy fundusz oraz fundusze wojewódzkie posiadają większe możliwości pozyskiwania środków unijnych niż samorządy, a zatem zmiany mogą spowodować zakłócenia w pozyskaniu tych środków.

• Ministerstwo Finansów przychyli się do propozycji ministra Macieja Nowickiego?

- Minister finansów zapewne nie będzie się spierał tylko dlatego, że miał inną koncepcję. Argument o pozyskaniu środków unijnych jest dość poważny. Ponadto za zadania w zakresie ochrony środowiska odpowiada minister środowiska.

ZMIANY W JEDNOSTKACH FINANSÓW PUBLICZNYCH

Jakich jednostek dotyczą zmiany w finansach publicznych

• 67 państwowych zakładów budżetowych

• ok. 2000 samorządowych zakładów budżetowych

• 407 gospodarstw pomocniczych państwowych jednostek budżetowych

• 637 gospodarstw pomocniczych samorządowych jednostek budżetowych

• państwowych i samorządowych funduszy celowych

• agencji rządowych

Dane: Uzasadnienie do projektu ustawy o finansach publicznych