Niektórzy przedsiębiorcy zatrudniający osoby mieszkające poza miejscowością, gdzie znajduje się firma, oferują transport z miejsca zamieszkania do miejsca wykonywania pracy (podobnie w przypadku ulokowania firmy w miejscu znacznie oddalonym od innych miejscowości). Jak każde świadczenie oferowane pracownikom, również zapewnienie transportu może mieć swoje konsekwencje podatkowe.

Najczęściej wykorzystywanym przez pracodawców rozwiązaniem jest wykupienie usługi transportu, za którą przedsiębiorca płaci usługodawcy zryczałtowaną opłatę, np. miesięczną. Natomiast pracownicy mogą, aczkolwiek nie muszą, korzystać z tej formy dojazdu do pracy. Często też wykorzystanie tego dojazdu – czyli częstotliwość lub odległość – jest rożne u każdego z pracowników. W takiej sytuacji płatnicy bardzo często nie są w stanie określić przychodu poszczególnego pracownika.

Na pewno nie powinni robić tego na zasadzie statystycznej, tj. przez podzielenie zryczałtowanej opłaty na rzecz firmy transportowej przez liczbę pracowników. Niezgodność takiego podejścia, mimo że wskazywanego w niektórych orzeczeniach, potwierdził NSA w wyroku z 11 kwietnia 2012 r. (sygn. akt II FSK 1724/10). Sąd słusznie uznał, że jeżeli nie można przyporządkować wartości świadczeń, uzyskiwanych przez konkretnego pracownika, brak jest podstaw do ustalenia dla niego kwoty przychodu, uzyskanego z tytułu finansowania przez pracodawcę kosztów dojazdów do i z pracy. Powołał się na zasadę – impossibilium nulla obligatio est (niemożność ustalenia jednego z elementów stosunku prawnopodatkowego czyni niemożliwym powstanie obowiązku podatkowego, a w konsekwencji – zobowiązania podatkowego).

Skład orzekający stwierdził też, że niedopuszczalne jest ustalenie teoretycznego przychodu w odniesieniu do pracowników, którzy z tego rodzaju transportu autobusowego nie korzystali, dojeżdżając do pracy np. własnym samochodem.