Podatnicy powinni przedsięwziąć pewne racjonalne środki, mające na celu minimalizację ryzyka uwikłania w transakcje, które mogą być wykorzystywane do oszustw.

Oczywiście możliwości przedsiębiorcy w ramach zwykłych, racjonalnych działań weryfikacyjnych są ograniczone i w konfrontacji z „profesjonalnymi” oszustami uczciwi podatnicy stoją często na straconej pozycji.

Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE kluczowa w takim przypadku jest dobra wiara podatnika.

Jeśli podatnik nie wiedział, że uczestniczy w transakcji, która ma na celu oszustwo podatkowe, nie powinien ponosić negatywnych konsekwencji w VAT. W koncepcję dobrej wiary wbudowana jest zasada należytej staranności.

Jedynie staranny przedsiębiorca, który podejmuje uzasadnione działania weryfikacyjne, może twierdzić, że nie mógł wiedzieć o oszukańczych działaniach nieuczciwego kontrahenta.

Niestety sądy administracyjne wydają też wyroki oparte na rozumieniu dobrej wiary w sposób sprzeczny z decydującym w tym względzie orzecznictwem unijnego trybunału. Pozytywny jest natomiast wyrok NSA z 13 marca 2012 r. (sygn. akt I FSK 790/11).

Zdaniem sądu dostawca może uniknąć opodatkowania według podstawowej stawki VAT, jeżeli wykaże, że działał w dobrej wierze, czyli nie miał żadnej wiedzy na temat uchylania się od obowiązków podatkowych przez zagranicznych kontrahentów.

Jednak powołanie się na tę zasadę jest możliwe tylko wtedy, gdy dostawca wykonał wszelkie czynności, które – działając w granicach rozsądku – powinien był wykonać dla upewnienia się, że nie bierze udziału w łańcuchu czynności prowadzących do skutku przestępczego.

O ile więc zwalczanie oszustw w VAT, ze względu na skalę szkód, powinno być priorytetem organów podatkowych, to nie można na uczciwych podatników przenosić całego ryzyka podatkowego. Byłoby to zaprzeczeniem koncepcji wspólnego rynku UE.