W Polsce funkcjonują dwie kategorie spółek: osobowe i kapitałowe. W zależności od tego, do której kategorii należy spółka, inne są skutki podatkowe jej działań. Rozróżnienie między spółkami kapitałowymi i osobowymi nie jest jednak oczywiste dla części organów podatkowych, czego przykładem jest wyrok WSA w Warszawie z 30 grudnia 2011 r. (sygn. akt III SA/Wa 874/11) uchylający interpretację Izby Skarbowej w Warszawie.

Organ podatkowy stwierdził, że jeżeli w spółce komandytowej (która jest spółką osobową) komandytariuszem jest nierezydent w rozumieniu ustawy prawo dewizowe, to spółka będzie musiała zmienić właściwość urzędu skarbowego. Będzie na niej także ciążył obowiązek powiadomienia o zmianie naczelnika urzędu skarbowego.

Powołany przez organ podatkowy przepis stanowi, że zmiana właściwości urzędu skarbowego zachodzi, gdy spółka jest zarządzana bezpośrednio lub pośrednio przez nierezydenta lub jeżeli nierezydent posiada co najmniej 5 proc. głosów na zgromadzeniu wspólników albo na walnym zgromadzeniu. Są to zatem warunki odnoszące się do spółek kapitałowych. Uznanie przez organ podatkowy, że komandytariusz spełnia którykolwiek z tych wymogów, wskazuje na niezrozumienie podziału na spółki osobowe i kapitałowe.

Bezzasadny jest przytoczony przez organ podatkowy argument, że w związku z występowaniem w spółce 6 komandytariuszy każdy z nich reprezentuje 16,6 proc. głosów. Spółka komandytowa nie zwołuje ani zgromadzenia wspólników, ani walnego zgromadzenia, które są organami spółek kapitałowych. Nie można też zgodzić się ze stwierdzeniem, że komandytariusz w jakikolwiek sposób bierze udział w zarządzaniu spółką, ponieważ zgodnie z kodeksem spółek handlowych mógłby to robić jedynie jako pełnomocnik.

Na szczęście pomyłkę tę dostrzegł sąd administracyjny i uchylił zaskarżoną interpretację.