Jerzy Martini, doradca podatkowy w Baker & McKenzie

Wydaje się, że ten pierwszy warunek (posiadanie ważnego numeru VAT stosowanego do celów transakcji wewnątrzwspólnotowych oraz podanie go na fakturze) w niektórych przypadkach jest zbyt restrykcyjny. W przypadku gdy wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów faktycznie miała miejsce, a nie jest spełniony ten warunek formalny, ustawa nakazuje zastosowanie stawki krajowej.

O ile prawodawca krajowy ma pewną swobodę przy określaniu warunków stosowania zwolnień z VAT oraz stawki 0-proc., to warunki te muszą być zgodne z zasadą proporcjonalności. Prawodawca krajowy może (a wręcz powinien) wprowadzić mechanizmy chroniące system VAT przed nadużyciami (w tym przypadku przed opodatkowaniem stawką 0-proc. towarów, które nie zostały wywiezione do innego państwa UE). Jednak, nie wystąpiło takie nadużycie lub nie ma ryzyka, że ono wystąpi, zgodnie z zasadą proporcjonalności należałoby powstrzymać się od stosowania środka zapobiegającego nadużyciom, jeśli jego zastosowanie prowadziłoby do efektów sprzecznych z celem dyrektywy (czyli opodatkowaniem dostawy w państwie konsumpcji oraz brakiem opodatkowania w państwie wysyłki).

O ile więc sam wymóg podawania numeru VAT nabywcy na fakturze dokumentującej wewnątrzwspólnotową dostawę towarów jest zgodny z zasadą proporcjonalności (pozwala administracji skarbowej lepiej kontrolować prawidłowość rozliczeń transakcji wewnątrzwspólnotowych), to jednak odmawianie podatnikom prawa do zastosowania stawki 0-proc. w przypadkach faktycznych dostaw wewnątrzwspólnotowych jedynie na podstawie braku takiego numeru (zwłaszcza w przypadkach pomyłek lub sytuacjach gdy niespełnienie tego wynikało z zaniechań kontrahenta) wydaje się zbyt daleko idące. W takich przypadkach należałoby uznać, że odmowa zastosowania stawki 0-proc. jest naruszeniem prawa unijnego.