Zdumiewająca jest forma wprowadzania tych przepisów. Jedna z tych nowelizacji jest już podpisana przez prezydenta, druga czeka na ten podpis, pozostałe są na wczesnym etapie (po pierwszym czytaniu i pracach komisji – projekt z 23 listopada) oraz oczekują na pierwsze czytanie (projekt z 26 listopada).

W przypadku podatków opartych na regule samoobliczania ich przez podatnika, stosowana jest zasada, że to na podatniku ciąży obowiązek znajomości prawa. Błędy spowodowane jego nieznajomością obciążają finansowo podatników. Zasada ta stosowana jest z powodzeniem we wszystkich cywilizowanych państwach świata. W cywilizowanych państwach nieodłącznym elementem, który umożliwia stosowanie samoobliczania podatku, jest zasada pewności prawnej. Innymi słowy podatnicy, którzy sami muszą obliczyć podatek, nie są zaskakiwani zmianami – muszą mieć szansę je poznać. Warto pamiętać, że w przypadku ogromnej części podatników nie jest wystarczające, jeśli o zmianie, która wejdzie w życie 1 stycznia, dowiedzą się z ustawy podpisanej przez prezydenta 28 grudnia (nowe procedury, modyfikacja systemów informatycznych itp). W odległej przeszłości w państwach o wysokiej kulturze prawniczej wykształciło się pojęcie vacatio legis. Koncepcja ta zakłada, że po uchwaleniu nowych przepisów wchodzą one w życie z pewnym opóźnieniem, tak aby osoby dotknięte tymi przepisami miały szanse się z nimi zapoznać i przygotować do zmian. W demokratycznym państwie prawnym można byłoby się spodziewać również, że nowelizacja ustawy będzie dokonywana jednym aktem nowelizującym, a nie kilkoma, które dodatkowo sprawiają wrażenie częściowo niekompatybilnych ze sobą.

Biorąc pod uwagę nasze położenie geograficzne i przynależność kulturową (nie wspominając o konstytucji), należy zaapelować do naszego prawodawcy, aby raczył przyjąć wzorce europejskie, a nie te stosowane w społecznościach plemiennych, w których prawo działa od razu po przyjęciu go przez radę starszych.