Dwa wnioski ze wstępnego raportu Komisji Taxe – tej, która odpytała wszystkie unijne kraje, czy aby nie zachowują się jak Luksemburg i nie pootwierały firmom mniej lub bardziej tajnych furtek do ucieczki przed opodatkowaniem – zasługują na szczególną uwagę. Po pierwsze, kiedy wybuchła afera LuxLeaks zarówno przedstawiciele Luksemburga, jak i wielu specjalistów twierdziło, że w gruncie rzeczy nic się nie stało. Być może ujawnione praktyki chluby nie przynoszą, ale najważniejsze, że prawo nie zostało złamane – ani krajowe, ani unijne. Komisja zdaje się uważać inaczej. I trudno się z tym nie zgodzić. Rynek wewnętrzny opiera się na pewnych fundamentalnych zasadach. Doznały one uszczerbku. Przykładowo unijne instytucje są bardzo wrażliwe na punkcie tego, czy określone działania nie zaburzają konkurencji we wspólnym obrocie gospodarczym.

Nie ma żadnych wątpliwości, że o swobodnej i uczciwej konkurencji nie może być mowy, gdy normalny przedsiębiorca musi się mierzyć z oszustami podatkowymi. A kiedy musi rywalizować z tymi, którzy płacą jedynie symboliczny podatek, bo tak stanowi zawarta przez nich z jakimś rządem poufna umowa?

Podatek dochodowy nie jest w UE zharmonizowany. A stawki zawsze, nawet po stworzeniu unijnej jednolitej podstawy opodatkowania w CIT, będą zróżnicowane. Jednakże w kwestii konkurencji chodzi o coś więcej – czy istnieją znane wszystkim bez wyjątku ramy działalności oraz jednakowa swoboda dostosowywania się do nich (swoboda przepływu kapitału itd.), czy też niektórzy mogą dużo więcej i dostają fory, o jakich inni – mniejsi, biedniejsi, uczciwsi – mogą tylko pomarzyć.

Drugi ciekawy wniosek z raportu dotyczy konsekwencji, które miałaby wyciągnąć KE. Z jednej strony powinna, zdaniem europarlamentarzystów z Taxe, zmusić firmy, które korzystały z nadzwyczajnych podatkowych udogodnień, do zwrotu korzyści (i to do budżetów poszkodowanych państw). Gdyby do takiej próby odzyskania pieniędzy doszło, byłby to prawdziwy przełom. A gdyby próba okazała się skuteczna – mielibyśmy rewolucję: prawdziwy początek końca nieuczciwej konkurencji podatkowej. Warto więc śledzić, co się dalej z postulatem Komisji Taxe będzie działo. I – to oczywiście postulat do naszego rządu – wywierać presję na KE.

Z drugiej strony Komisja Europejska powinna dać nauczkę firmom doradczym. Ciekawe, że zarzuty znów koncentrują się wokół wielkiej czwórki, jak – nie przymierzając – w przypadku kryzysu finansowego (i kryzysu wiarygodności sprawozdań finansowych), a nawet kryzysu zadłużenia państw (Grecja i nie tylko). Co może charakterystyczne – i brzmi jak memento – w tym kontekście Komisja Taxe mówi wprost o wielkiej czwórce, która przecież była kiedyś wielką piątką, a jeszcze wcześniej wielką szóstką czy ósemką.