Po pierwsze, wysokie podatki hamują tempo wzrostu gospodarki. W ostatnich dekadach najwyższe tempo wzrostu notowały te kraje, w których poziom opodatkowania w relacji do PKB był najniższy. Szacuje się, że w krajach OECD wzrost wpływów podatkowych z ok. 30 proc. w latach 60. do ok. 40 proc. PKB w latach 90. obniżył średnioroczne tempo wzrostu tych gospodarek o ok. 0,5 pkt proc. Oznacza to, że gdyby wysokość obciążeń podatkowych została w tych krajach utrzymana na poziomie notowanym w latach 60., to pod koniec minionego stulecia dochód ich mieszkańców byłby o ponad 20 proc. wyższy, niż był.

Po drugie, niezależnie od skali fiskalizmu, zwiększanie podatków dla najlepiej zarabiających także hamuje tempo wzrostu gospodarki. Im większa jest progresja podatkowa, tym słabsze bodźce dla dobrze zarabiających do zwiększania legalnych dochodów. Doświadczenia wielu krajów pokazują, że zmniejszenie progresji podatkowej przyczynia się do wzrostu wpływów podatkowych od osób najlepiej zarabiających. Przykładowo gdy w USA w latach 80. obniżono najwyższą stawkę od dochodów osobistych z 50 do 28 proc., to udział 1 proc. najbogatszych Amerykanów w całkowitych wpływach z tego podatku wzrósł z 18 do 28 proc. Ponadto im większe jest opodatkowanie osób o najwyższych dochodach, tym mniejsze są prywatne oszczędności w gospodarce. W praktyce to głównie osoby najlepiej zarabiające gromadzą oszczędności, które następnie są zamieniane w inwestycje. Im większa progresja podatkowa, tym przedsiębiorcy mają trudniejszy dostęp do kapitału, a w efekcie mniej inwestują, a gospodarka ma przeciętnie mniejsze zdolności do zwiększania zatrudnienia.

Po trzecie, doświadczenia krajów rozwiniętych wskazują, że podnoszenie podatków jest jednym z najmniej skutecznych sposobów równoważenia finansów publicznych. Analiza planów redukcji deficytu w krajach OECD w okresie ostatnich 30 lat pokazuje, że zwiększanie obciążeń podatkowych hamowało tempo wychodzenia z recesji. Kraje, które próbowały redukować deficyt, zwiększając podatki, notowały przeciętnie głębsze i dłuższe recesje oraz wyższe bezrobocie niż państwa, które ten cel osiągały dzięki redukcji wydatków. Najszybsze tempo ożywienia notowały z kolei kraje, które ograniczały w szczególności transfery społeczne, subsydia oraz płace i zatrudnienie w administracji publicznej. Działo się to dlatego, że notowały one szybszy i większy spadek rynkowych stóp procentowych niż kraje, które próbowały obniżać deficyt poprzez podnoszenie podatków.

W przeszłości w krajach rozwiniętych nienależących do strefy euro średnio co drugi plan równoważenia finansów przeprowadzono dzięki redukcji wydatków. Dla porównania w krajach strefy euro przeciętnie jedynie co czwarty plan konsolidacji finansów publicznych został zrealizowany dzięki redukcji wydatków. W pozostałych przypadkach redukcję deficytu osiągano dzięki zwiększaniu podatków. W efekcie kraje strefy euro systematycznie traciły konkurencyjność i osłabiały perspektywy wzrostu swoich gospodarek. Podniesienie podatków pozwoliło kilku obecnym członkom strefy euro szybko zbić deficyt i spełnić kryteria niezbędne do przyjęcia wspólnej waluty. Wkrótce okazało się jednak, że ich sukces był krótkotrwały. Wyższe podatki to nie recepta na uzdrowienie finansów publicznych, ale na trwałe spowolnienie perspektyw podnoszenia jakości życia.