Wystarczyła do tego jedna sprytna publikacja z inspiracji Instytutu Kościuszki. Ten think tank ogłosił korzystając z uprzejmości „Rzeczpospolitej”, że dzień wolności podatkowej przypada na 7 czerwca. Tym samym wyprzedził konkurencyjny dzień wolności podatkowej Centrum o przynajmniej dwa tygodnie. Samo Centrum już ogłosiło zresztą, że prawdziwy dzień wolności przypada na drugą połowę czerwca, bo wyliczenia dotyczące 7 czerwca nie uwzględniają wszystkich płaconych przez nas podatków.

Instytut Kościuszki, podparł się opracowaniem francuskiego Institut Économique Molinari przygotowanego we współpracy z firmą Ernst & Young i think tankiem New Direction – The Foundation for European Reform. Opracowaniem, które najpierw trafiło do gazety, a dopiero później pojawiło się na stronach instytutu. Z uwagi na to, że obejmuje ono wszystkie kraje unijne, przygotowany przez team: James Rogers, Cécile Philippe, raport jest bardzo interesujący. Ale jest też wyjątkowo krótki, zaś zastosowana metodologia wskazuje, że rzeczywiście katalog obciążeń podatkowych i para podatkowych uwzględnianych przez Centrum A. Smitha jest znacznie szerszy. Nie znaczy to jednak, że dzień ten w raporcie francuskim wyliczono błędnie, czy gorzej niż w naszym krajowym, mającym już długoletnią tradycję. Wyliczono go zwyczajnie nieco inaczej.

Nie zmienia to jednak faktu, że z konkurencji między krajowymi think tankami powstało małe zamieszanie w głowach przeciętnego czytelnika takich informacji. Skoro są dwie różne daty, to każdy chciałby zapewne wiedzieć, która z nich jest właściwa. Kiedy zatem przypada prawdziwy dzień wolności podatkowej ? Cóż, odpowiedź może być tylko jedna i jest zadziwiająco prosta. Za późno.