Tak, tego typu działalność należy rozliczyć z urzędem skarbowym. W takim przypadku mówimy o tzw. dropshippingu, który nie jest jeszcze uregulowany w polskim prawie, ale w praktyce znakomicie funkcjonuje już co najmniej od kilku lat. Korzyści są obustronne: sklep internetowy oszczędza na kosztach magazynowania produktów, a dostawca – najczęściej spoza UE – zyskuje kanał dystrybucji swoich towarów.

Prowizja z podatkiem

Jakie obowiązki wobec fiskusa będzie miał pan Marcin? W modelu sprzedaży, jaki wybrał, będzie działał jako pośrednik handlowy, który w zamian za znalezienie klientów ma prawo do odpowiedniej prowizji. Takie wynagrodzenie może otrzymać na dwa sposoby. Albo sam przyjmie od klienta płatności należne producentowi i potrąci z nich przysługującą mu część, albo gdy nabywcy przekażą pieniądze bezpośrednio azjatyckiemu sprzedawcy, ten wyśle odpowiednią kwotę czytelnikowi. Taki przychód może pomniejszyć o koszty podatkowe, m.in. wydatki na utrzymanie strony internetowej, rozmowy telefoniczne, obsługę księgową, reklamy, utrzymanie rachunku bankowego itp. Dopiero od tak ustalonego dochodu powinien zapłacić PIT według odpowiedniej stawki. Warto jednak podkreślić, że jako przedsiębiorca uzyska przychód z działalności gospodarczej, którym będą „kwoty należne, choćby nie zostały faktycznie otrzymane, po wyłączeniu wartości zwróconych towarów, udzielonych bonifikat i skont, pomniejszone o należny podatek od towarów i usług”. To zaś jest ważne w kontekście ewentualnych kłopotów z rzetelnością azjatyckiego kontrahenta. Trzeba też pamiętać, że aby rozliczać się w ten sposób, nie można być właścicielem importowanego towaru, nie wolno uzyskać rachunku ani faktury potwierdzającej zakup i importować go na własny rachunek. Czyli można być właśnie pośrednikiem. Nie trzeba za to rozliczać podatku od towarów i usług za pośrednictwo. Miejscem opodatkowania będzie kraj azjatycki (w tym przypadku Chiny).

Klient musi uważać

Pan Marcin powinien mieć świadomość, że niekiedy także jego klienci będą mieli obowiązki wobec fiskusa. Podatnikami VAT z tytułu importu towaru są bowiem podmioty zobowiązane do uiszczenia cła, nawet gdy sprowadzany przedmiot jest z niego zwolniony, jego pobór został chociażby w części zawieszony albo zastosowano preferencyjną stawkę celną. Tak więc bezpośrednia wysyłka zakupów przez producenta spoza UE do polskiego klienta oznacza, że to ten ostatni (a nie np. sklep internetowy) powinien co do zasady rozliczyć VAT i załatwić formalności celne. Jednak w wielu przypadkach za klientów robią to wyspecjalizowane firmy bądź agencje celne. W modelu sprzedaży, jaki wybrał czytelnik, jego klienci raczej uniknęliby obowiązku zapłaty VAT i cła. Prawo do takich preferencji powstanie, jeśli łączna wartość towarów kupionych w jednej przesyłce będzie niska. Dla VAT limit wynosi 22 euro, a dla cła – 150 euro. Podsumowując, jeśli te limity zostaną przekroczone, a import danego towaru nie będzie zwolniony z VAT na podstawie przepisów rozdziału III ustawy albo zwolniony z cła, to daninę zapłaci także osoba fizyczna, która zamówiła towar w ramach dropshippingu. Gdy zamówioną przesyłkę dostarczać będzie Poczta Polska, to ona dokona odprawy celnej. Poinformuje także klienta o liście dokumentów, które musi złożyć, aby zadośćuczynić formalnościom (np. specyfikacja towaru, faktura). Podatek i cło trzeba wykazać w zgłoszeniu celnym i zapłacić w ciągu 10 dni od daty poinformowania o wysokości ewentualnej daniny. 

Sytuacja się pogorszy

Klienci sklepu, który założył czytelnik, w przyszłości będą mieli gorzej niż obecnie. Przesądzony jest bowiem los zwolnienia z VAT dla przesyłek o niskiej wartości. Zdaniem Komisji Europejskiej zaburza ono zasadę swobodnej konkurencji, a straty, jakie z tego tytułu ponosi gospodarka unijna, oszacowano na blisko 4,5 mld euro rocznie. Zaprezentowano już propozycję legislacyjną na ten temat, ale jeszcze nie weszła w życie. Oznacza ona jednak, że kupno towaru z Chin będzie się wiązało z obowiązkiem rozliczenia VAT od importu.

Zakup w UE rozliczany inaczej

Pan Marcin powinien rozważyć sytuację, w której będzie współpracował z podatnikami VAT z innego kraju unijnego. Wtedy co do zasady mamy do czynienia z wewnątrzwspólnotowym nabyciem towarów, które zostanie opodatkowane na terytorium Polski według właściwej stawki (o ile kupującym jest polski podatnik VAT). Jeśli towar kupiła osoba fizyczna, to zastosowanie znajdą przepisy dotyczące sprzedaży wysyłkowej. W takim przypadku uznaje się, że do dostawy towarów doszło w ich miejscu przeznaczenia (w naszym przykładzie będzie to Polska). Dla niemieckiego dostawcy może to oznaczać konieczność rejestracji dla potrzeb VAT nad Wisłą. Jeśli zaś firma z Niemiec wysyła rocznie do Polski towary (inne niż akcyzowe) za mniej niż określony limit, to może opodatkować transakcje u siebie w kraju. Komisja Europejska ciągle rozważa jednak objęcie sprzedaży wysyłkowej systemem MOSS, a to oznaczać będzie, że dostawcy z UE będą rozliczać transakcję we własnym kraju, ale według stawek i zasad panujących za granicą. Limity sprzedaży można znaleźć np. na stronie http://www.vatlive.com/eu-vat-rules/distance-selling-eu-vat-thresholds/.

Podstawa prawna

Art. 14 ust. 1, art. 22 ust. 1 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 ze zm.). Art. 2 pkt 23–24, art. 17 ust. 1, art. 23–24, art. 28b, art. 33, art. 51 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 710 ze zm.). Art. 23 ust. 2 rozporządzenia Rady [WE] nr 1186/2009 ustanawiającego wspólnotowy system zwolnień celnych (Dz.Urz.UE. L 324, z 10 grudnia 2009 r., str. 23 ze zm.).