Do węgierskich rozwiązań nawiązuje wniesiony już do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o PIT, który przewiduje opodatkowanie stawką 65 proc. (uzależnioną od wysokości wynagrodzenia) odszkodowań i odpraw zwalnianych menedżerów spółek z dominującym udziałem Skarbu Państwa. Ale wzięto pod uwagę również to, że w 2011 r. węgierskie przepisy zostały uchylone jako niekonstytucyjne.

PiS planuje także wprowadzenie w 2016 r. dwóch nowych podatków: od handlu wielkopowierzchniowego i od aktywów niektórych instytucji finansowych. Obie te daniny wprowadzano wcześniej nad Dunajem.

Podatek od handlu

Pierwotnie został on uchwalony (już w 2010 r.) jako element obrotowego podatku kryzysowego. Został nałożony na handel detaliczny w sklepach, działalność telekomunikacyjną oraz dostawę energii. Stawka dla handlu była progresywna i wyliczana od przychodu. Podatku nie pobierano, jeżeli nie przekraczał on poziomu 500 mln forintów (około 7 mln zł). Jeśli był niższy niż 30 mld forintów (0,4 mld zł), to fiskus otrzymywał 0,1 proc. od obrotu netto. Jeśli przychód był niższy niż 100 mld forintów (1,36 mld zł), to stawka wynosiła 0,4 proc. Od wyższych obrotów firmy handlowe płaciły 2,5 proc. daniny.

Podatek został jednak zlikwidowany na skutek wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 5 lutego 2014 r. (sygn. akt C 385/12). Trybunał uznał, że danina naruszała prawo unijne. Główne zarzuty dotyczyły jej konstrukcji – najmocniej obciążała ona sklepy należące do zagranicznych koncernów.

W jej miejsce został jednak wprowadzony parapodatek, zwany powszechnie podatkiem Tesco, czyli opłata za kontrolę żywności. Jej stawka jest progresywna i uzależniona od przychodu sieci handlowych (0,1 proc. oraz 6 proc.). W lipcu 2015 r. Komisja Europejska wszczęła dochodzenie, aby sprawdzić, czy taka danina również nie narusza prawa unijnego.

PiS planuje wprowadzić podatek od handlu wielkopowierzchniowego już w 2016 r. Zaproponowano dwa warianty: pierwszy to liniowa stawka 2 proc. od obrotu, drugi to progresja podobna do węgierskiej. Zdaniem projektodawców nowa danina nie zostanie zakwestionowana przez TSUE, bo dla wszystkich podmiotów spełniających warunki podmiotowe podatek ma być identyczny. PIS ma także nadzieję, że wbrew zarzutom niektórych ekspertów pomysł na podatek nie zostanie zakwestionowany jako dublujący VAT. W uzasadnieniu projektodawcy zapewnili, że będzie on spełniał wszystkie kryteria zezwalające na jego wprowadzenie, które wymienił Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 3 października 2006 r. (sygn. akt C-475/03).

Podatki finansowe

Węgrzy przetestowali już też pomysły PiS na podatek od aktywów niektórych instytucji finansowych oraz daninę transakcyjną.

Podatek od aktywów instytucji finansowych obowiązuje na Węgrzech od 2010 r. Jest pobierany według stawki progresywnej 0,15 proc. dla kwoty do 50 mld forintów (ok. 0,67 mld zł) oraz 0,53 proc. powyżej tej wartości. Rząd węgierski planuje obniżki tej daniny: w 2016 r. do poziomu 0,31 proc., a rok później 0,17 proc. Niezależnie od tego Węgry wprowadziły także podatek od transakcji finansowych w 2013 r. Podstawowa stawka to 0,3 proc., ale w niektórych sytuacjach, np. przy płatności czekiem, wynosi nawet 0,6 proc.

W Polsce więcej szans na wprowadzenie ma podatek od aktywów niektórych instytucji finansowych. Przyjęta w nim stawka podatku to 0,39 proc. od sumy aktywów (powyżej 1 mld zł) wykazanych w zatwierdzonym rocznym sprawozdaniu finansowym.

Wprowadzenie daniny transakcyjnej jest mniej prawdopodobne, na co wskazuje m.in. opublikowanie na stronach PiS bardzo krytycznej opinii wobec tego projektu.

Opodatkowanie odpraw

Opodatkowanie odpraw i odszkodowań menedżerów było również najpierw testowane nad Dunajem. W listopadzie 2010 r. rząd węgierski zdecydował o opodatkowaniu z mocą wsteczną (od 2005 r.) stawką 98 proc. odpraw zwalnianych urzędników administracji publicznej.

Retroaktywność tych przepisów podważył już w maju 2011 r. tamtejszy Trybunał Konstytucyjny. Węgry przegrały też 14 maja 2013 r. przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (sprawa nr 66529/11). ETPCz zakwestionował stawkę podatku – uznał, że oznaczała ona w praktyce konfiskatę majątku.

W Polsce opodatkowane stawką 65 proc. (uzależnioną od wysokości wynagrodzenia) mają być odszkodowania i odprawy zwalnianych menedżerów spółek, w których Skarb Państwa ma dominujący udział. Eksperci przyznają, że takie rozwiązanie jest zgodne z konstytucją, a niższa niż na Węgrzech stawka oraz nieobowiązywanie przepisów wstecz minimalizują ryzyko jego zakwestionowania.

Podatek dochodowy

Nie zanosi się zaś na to, by PiS chciał się zdecydować na podatek liniowy. Przeciwnie, w kołach rządowych coraz głośniej mówi się o konieczności przywrócenia trzeciej stawki, która obciążyłaby najbogatszych. Na Węgrzech od 2011 r. obowiązuje liniowa 16-proc. stawka podatku dochodowego. Od 2016 r. zostanie ona obniżona o 1 proc. Viktor Orban zapewnia, że będzie dążył do dalszej obniżki PIT, a jego docelowa stawka powinna wynosić 0 proc. Jednocześnie obecny system podatku liniowego przyznaje ulgi rodzinom z dziećmi. Od 2016 r. podatnicy będą mieli możliwość odliczenia za każde dzieci do 12,5 tys. forintów, czyli równowartość nieco ponad 160 zł. Docelowo kwota ta wzrośnie do 40 tys. forintów w 2019 r.

Podatek od towarów i usług

Polska podwyższyła podstawową stawkę VAT do poziomu 23 proc. w 2011 r. Od początku 2017 r. VAT miał być obniżony do poziomu 22 proc., ale nie wiadomo jeszcze, czy nowy rząd podtrzyma te deklaracje. Na Węgrzech podstawowa stawka VAT wzrosła w 2012 r. do 27 proc. Tamtejszy rząd nie planuje jej obniżki, ale chce objąć w 2016 r. obniżoną stawką 5 proc. sprzedaż wieprzowiny.

Inne podatki

W ramach walki z kryzysem Węgry wprowadziły także wiele innych danin, o których na razie w Polsce cicho. Od września 2011 r. obowiązuje tam podatek od niezdrowej żywności nałożony na żywność paczkowaną, chipsy i inne przekąski, słone i słodkie ciasteczka oraz napoje energetyzujące. Od 2015 r. danina objęła też napoje alkoholowe (stawka zależy od zawartości alkoholu). Dodatkowo wprowadzono podatek zdrowotny, którym obciążono firmy tytoniowe. Jego wysokość zależy od obrotu takich podmiotów. Od lipca 2015 r. Bruksela bada, czy nie narusza on prawa unijnego.

Po zakwestionowaniu w 2011 r. przez KE pierwotnego podatku kryzysowego, już od lipca następnego roku wprowadzono nowy podatek telekomunikacyjny, którym obciążono rozmowy telefoniczne i SMS. Operatorzy mogą odliczać nową daninę od płaconego CIT. Celem rządu – jak zapewniło DGP węgierskie Ministerstwo Finansów – było zmuszenie zagranicznych korporacji do płacenia danin nad Dunajem. Zakres obowiązywania tej daniny miał być rozszerzony w 2015 r. o internet, ale na skutek protestów społecznych rząd węgierski wycofał się z tego pomysłu. Od listopada 2014 r. obowiązuje też podatek od reklam w prasie i internecie. Jego stawki są progresywne i zależą od obrotu. Daninę oparto na obrocie pochodzącym z działalności reklamowej – podatek nie odnosi się do zysku. Jego zgodność z prawem unijnym bada Bruksela.