Krzysztof Jedlak szef Gazety Prawnej

Krzysztof Jedlak szef Gazety Prawnej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Fiskus uważał, że opodatkowanie powinno wystąpić dwa razy: w spółce (która w normalnym trybie, żeby uzyskać gotówkę, musiałaby sprzedać rzecz i odprowadzić daninę od uzyskanego w ten sposób dochodu) oraz u otrzymującego świadczenie. W praktyce jednak nie miał mocnych podstaw, by domagać się podatku od firmy. Przepisy były dziurawe.

Teraz zostały uszczelnione i to tak bardzo, że ich literalne brzmienie wskazuje na opodatkowanie „w spółce” każdego rzeczowego świadczenia, które ona spełnia. Nie ma więc wątpliwości, że np. wypłata dywidendy rzeczowej jest przychodem dla firmy (tak, jakby rzecz została sprzedana za cenę równą kwocie wypłacanej dywidendy lub swojej wartości rynkowej), i dla beneficjenta, u którego występuje przysporzenie. Ale znów jest problem. Fiskus przekonuje, że identyczne zasady obowiązują w przypadku likwidacji spółki. Biorąc pod uwagę jedynie „czyste” brzmienie nowego przepisu – ma chyba rację. Jest też jednak pewna różnica: firma po wypłacie dywidendy czy umorzeniu udziałów istnieje nadal. Zrównanie takich operacji wykonywanych w formie rzeczowej ze sprzedażą rzeczy (by np. potem w gotówce wypłacić dywidendę czy zapłacić za umarzane udziały) ma więc pewien sens. W każdym wypadku efekt ekonomiczny jest ostatecznie identyczny. Co z likwidacją? Z jednej strony objęcie jej takim samym reżimem podatkowym jest logiczne – też jest to transfer rzeczowych aktywów do uprawnionych osób. W przeciwnym razie likwidacja jako bardziej opłacalna podatkowo niż np. dywidenda mogłaby się stać narzędziem optymalizacji (bardziej mogłoby się opłacić jej przeprowadzenie i utworzenie nowej firmy niż rzeczowa wypłata z zysku starej). Z drugiej strony wypełnienie zobowiązania do przekazania majątku likwidacyjnego wspólnikom bądź akcjonariuszom oznacza, że byt gospodarczy (a chwilę potem i formalny) spółki się kończy. Podatnik znika. I może przynajmniej przed śmiercią – zwłaszcza po długim i zasłużonym życiu – należałoby mu darować fiskalne golenie.