W Sejmie odbyło się już pierwsze czytanie projektu zmian w ustawach o podatkach dochodowych, który ma utrudnić optymalizację podatkową przy użyciu spółek założonych za granicą. Wcześniej Polska renegocjowała umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania z Cyprem, Maltą, Singapurem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi oraz podpisała czternaście porozumień o wymianie informacji podatkowych (m.in. z Wyspą Man, Jersey, Guernsey).

Klauzula i CFC

W 2015 r. mają obowiązywać nowe przepisy o spółkach kontrolowanych (tzw. mechanizm CFC, z ang. Controlled Foreign Company). W planach jest także wprowadzenie klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania.

W pierwszym wypadku chodzi o zwalczanie sztucznych konstrukcji prawnych, wykorzystywanych przez wielkie korporacje do unikania zapłaty podatku. Natomiast klauzula ma umożliwić fiskusowi wymiar podatku z pominięciem tych scenariuszy optymalizacyjnych, które uzna on za sztuczne i służące jedynie unikaniu daniny.

Magdalena Taborska, menedżer w PwC, potwierdza, że wzrosło zainteresowanie polskich przedsiębiorców różnymi scenariuszami optymalizacyjnymi, ale sceptycznie patrzy na ich przyszłość po 2015 r.

Innego zdania jest Dariusz Malinowski, partner w KPMG. Podkreśla, że mechanizm CFC na pewno nie obejmie wszystkich spółek kontrolowanych, usytuowanych w krajach o przyjaźniejszym systemie podatkowym. – Nie będzie miał przede wszystkim zastosowania w sytuacjach, gdy założenie firmy za granicą będzie miało, poza korzyściami podatkowymi, również uzasadnienie biznesowe. To jednak będzie musiał udowodnić podatnik – przyznaje Dariusz Malinowski.

Nie tylko w rajach

Obecnie polscy przedsiębiorcy korzystają jeszcze ze scenariuszy optymalizacyjnych przy wykorzystaniu spółek założonych w Czechach bądź na Słowacji. Doradca podatkowy Michał Zdyb tłumaczy, na czym ten mechanizm polega: firma założona przez polski podmiot np. w Bratysławie ma podmiot zależny w Pradze. Słowacka spółka matka otrzymuje nieopodatkowaną dywidendę i może ją wypłacić swoim wspólnikom, w tym także polskiemu, bez podatku u źródła. Nieopodatkowana może być również ewentualna dywidenda otrzymana przez podmiot czeski.

Nowe umowy międzynarodowe

Nowe umowy międzynarodowe

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Z kolei Estonia nie pobiera daniny od zysków ze zbycia udziałów w zagranicznych podmiotach zależnych – zwraca uwagę Michał Zdyb. Nie ma tu także podatku u źródła od wypłacanej dywidendy, podatku od nieruchomości, przepisów o niedostatecznej kapitalizacji, ani regulacji CFC.

Michał Rusin, menedżer w ECDDP wskazuje na inny, wykorzystywany obecnie scenariusz optymalizacyjny – luksemburską specjalną spółkę komandytową (SCSp). Bazuje on na tym, że spółka z Luksemburga nie płaci w tym kraju daniny, tylko opodatkowani są jej wspólnicy. Jeżeli wspólnikami luksemburskiej spółki są: polski zamknięty fundusz inwestycyjny (FIZ) i tamtejszy podmiot, a ona sama stanie się wspólnikiem polskiej spółki jawnej (np. posiadającej nieruchomość), to polski FIZ nie płaci podatku w Polsce, zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 10 ustawy o CIT. Pieniądze są inwestowane i wypłacane przez FIZ osobie fizycznej. W efekcie płaci ona jedynie 19-proc. PIT, i to dopiero w momencie wypłaty z zysku z funduszu (czyli od quasi-dywidendy lub wypłat z umorzenia certyfikatów). Dopuszczalność takiego scenariusza potwierdziła m.in. warszawska Izba Skarbowa w interpretacji z 12 grudnia 2013 r. (nr IPPB5/423-736/13-4/AJ).

Michał Rusin zwraca uwagę także na Szwecję, którą trudno uznać za raj podatkowy, a która wprowadziła wiele zwolnień dla spółek kapitałowych. Korzystają one z licznych preferencji podatkowych, np. z tytułu zbycia udziałów.

Inną opłacalną jurysdykcją jest Łotwa, w której obowiązują niski, 15-proc. podatek dochodowy oraz liczne zwolnienia z opodatkowania zysków kapitałowych i należności licencyjnych. Michał Zdyb podkreśla, że tamtejsze podmioty nie płacą także daniny od dochodu ze sprzedaży udziałów w firmach zależnych, a zysk może być dzielony na każdym zgromadzeniu wspólników (do niedawna tylko raz w roku).

Trust zamiast spółki

Robert Nogacki, właściciel kancelarii Skarbiec, spodziewa się, że kapitał polskich przedsiębiorców przeniesie się teraz z krajów znajdujących się pod silnym naciskiem międzynarodowym, takich jak Holandia i Cypr, do państw, które agresywnie poszukują zagranicznego finansowania, jak np. Bułgaria czy Liban.

Oba te państwa zapewniają wypłatę wynagrodzenia dyrektorowi bez pobrania podatku w Polsce i z niewielką daniną za granicą (10 proc.). Jednocześnie Bułgaria ma bardzo korzystną 10-proc. stawkę podatku dochodowego i relatywnie niskie koszty pracy. Liban z kolei nie pobiera VAT, a jego stawka CIT to 15 proc.

Robert Nogacki podkreśla, że wejście w życie przepisów o zagranicznych spółkach kontrolowanych (CFC) może także oznaczać wzrost znaczenia takich konstrukcji prawnych, jak trusty i prywatne fundacje, które do tej pory cieszyły się marginalnym zainteresowaniem polskich przedsiębiorców. Niedługo mogą stać się one niezbędne dla udowodnienia, że polski rezydent nie sprawuje kontroli nad zagranicznymi osobami prawnymi – uważa ekspert. Wyjaśnia, że możliwy będzie także scenariusz, w którym polski rezydent podatkowy założy spółkę zagraniczną, a udziały w niej przekaże następnie powiernikowi, na podstawie umowy trustu. Będą one zarejestrowane w rejestrze handlowym na powiernika, który będzie nimi władać w swoim imieniu, ale na rzecz polskiego beneficjenta trustu. Jednocześnie, zgodnie z umową, powiernik będzie zobowiązany do przekazywania polskiemu podmiotowi wszelkich pożytków z udziałów w spółce, w szczególności dywidendy.

Robert Nogacki wskazuje, że kapitał zmienia adres również z innych powodów – traci zaufanie do rynku bankowego Szwajcarii i Luksemburga i przenosi się do tak egzotycznych krajów, jak Liechtenstein, Kajmany, Urugwaj i Tajwan.

Polski kapitał może się teraz przenieść do Bułgarii czy Libanu