Od strony normatywnej konstrukcja prawa do zwrotu VAT jest jasna: posiadanie faktury i rzeczywista realizacja dostawy. Jednak ten klarowny mechanizm jest poddawany intensywnym zabiegom interpretacyjnym przez organy skarbowe i sądy.

Została wypracowana bardzo subiektywna koncepcja dobrej wiary podatnika jako dodatkowego warunku, który jest niezbędny do dokonania odliczenia VAT. Konstrukcja ta stwarza duże zagrożenie dla pewności obrotu gospodarczego, w szczególności dlatego że odwołuje się do nieostrych i subiektywnych kryteriów, takich jak działania, które powinien podjąć racjonalnie działający podmiot w celu sprawdzenia, czy kontrahent działa uczciwie.

Powoduje to, że podatnik który zostanie wplątany w transakcję wyłudzenia VAT zostaje postawiony przed zadaniem niemożliwym do wykonania. Zdaniem organów skarbowych powinien on podjąć o jedną czynność więcej od tych, których dokonał w celu odzyskania VAT.

Podatnik nie może być jednak stawiany w roli podmiotu, który jest zobowiązany do inwigilowania swojego kontrahenta. Prowadzi to bowiem do tego, że organy podatkowe i inne organy państwa przerzucają na podatnika obowiązki związane ze ściganiem przestępstw.

Istotne jest też to, że kontrole podatkowe odbywają się po wielu latach od momentu, w którym transakcja miała miejsce. Ocena zachowań podatnika odbywa się zatem z wykorzystaniem wiedzy, którą mają organy po wielu latach od dnia zdarzenia. Przykładowo urzędnicy już dziś wiedzą, że dane branże (m.in. stal, telefony komórkowe) są szczególnie podatne na wyłudzenia VAT, ale nie odnoszą tego do stanu wiedzy podatnika z momentu zawierania transakcji. Niezbędna jest interwencja ustawodawcy i wprowadzenie obiektywnych kryteriów pozwalających na ocenę dobrej wiary. W przeciwnym razie podatnicy będą poddani presji budżetowej polegającej na ściąganiu niezapłaconego VAT od tego podmiotu, który może go zapłacić, a nie tego, który był oszustem podatkowym.