Sąd wyjaśnił, że termin przedawnienia liczy się od roku uzyskania przychodów ze sprzedaży, a nie dopiero po upływie dwóch lat przeznaczonych na wydatkowanie pieniędzy na własne cele mieszkaniowe.

Sprawa dotyczyła mężczyzny, który w 2005 r. sprzedał mieszkanie wraz z garażem oraz komórką lokatorską. Kupił je cztery lata wcześniej. Złożył w urzędzie oświadczenie, że pieniądze ze sprzedaży przeznaczy w ciągu dwóch lat na zakup innego lokalu. Z uzyskanych 170 tys. zł wydał 163 tys. zł. Uważał, że kwota ta powinna być zwolniona z podatku, jako że spożytkował ją na własne cele mieszkaniowe.

Naczelnik urzędu skarbowego częściowo jednak ją zakwestionował. Wyłączył z niej m.in. wydatki na zakup: żarówek, chłodziarko-zamrażarki, pralki oraz na transport sofy. Ostatecznie, w decyzji wydanej w 2011 r. stwierdził, że kwota podlegająca zwolnieniu wynosi około 151 tys. zł. W związku z tym uznał, że od różnicy między przychodem uzyskanym ze sprzedaży a właśnie tą kwotą mężczyzna powinien zapłacić podatek.

Ponieważ przedmiotem sprzedaży był lokal kupiony przez podatnika w 2001 r., to do ustalenia przychodu z jego sprzedaży miały zastosowanie zasady określone w ustawie o PIT w brzmieniu obowiązującym do końca 2006 r. Zgodnie z nimi podatek – ustalany wówczas według zryczałtowanej stawki 10 proc. – należało wpłacić w terminie 14 dni, licząc od dnia sprzedaży, chyba że podatnik złożył oświadczenie o skorzystaniu z ulgi.

Sięgając do tych przepisów, podatnik zarzucił naczelnikowi, że wydał decyzję po upływie terminu przedawnienia. Był zdania, że termin ten upłynął z końcem 2010 r., zgodnie z zasadą wyrażoną w ordynacji podatkowej, że pięcioletni okres przedawnienia rozpoczyna swój bieg z końcem roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku.

Naczelnik nie zgadzał się z tym zarzutem. Twierdził, że termin przedawnienia zaczął biec dopiero po upływie dwuletniego okresu, który podatnik miał na przeznaczenie środków ze sprzedaży nieruchomości na własne cele mieszkaniowe, czyli dopiero od końca 2007 r.

Podobnego zdania był dyrektor Izby Skarbowej w Gdańsku. Stwierdził, że podatnik, składając oświadczenie o zamiarze skorzystania z ulgi, przyjął ryzyko wydłużenia okresu przedawnienia zobowiązania podatkowego.

To samo wynikało z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku.

Wykładnię tę zakwestionował dopiero NSA, który orzekł, że w tej sprawie nie mogło dojść do wydłużenia okresu przedawnienia. Sędzia Aleksandra Wrzesińska-Nowacka, wyjaśniła, że wpływ na liczenie okresu przedawnienia ma tylko i wyłącznie termin płatności podatku, który jest zawsze jeden, a nie to, czy podatnik skorzysta z ulgi mieszkaniowej w ciągu kolejnych dwóch lat.

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 4 kwietnia 2014 r., sygn. akt II FSK 1110/12.