statystyki

VAT 2014: Kto odliczy część, a kto cały podatek przy zakupie samochodu

autor: Łukasz Zalewski10.12.2013, 07:07; Aktualizacja: 10.12.2013, 08:45
  • Wyślij
  • Drukuj
Marcin Brzezin doradca podatkowy, Crido Taxand

Marcin Brzezin doradca podatkowy, Crido Taxandźródło: Materiały Prasowe

Na początku 2014 r. nastąpi zmiana zasad odliczania podatku naliczonego od nabycia samochodów osobowych. Podatnicy, którzy kupili lub kupią takie auto do końca 2013 r., mogą odliczyć 60 proc. VAT, nie więcej jednak niż 6 tys. zł. Limit dotyczy większości samochodów o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. Od 1 stycznia 2014 r. zostanie wprowadzonych więcej wyjątków od powyższej zasady.





 Powróci m.in. możliwość odliczania całego VAT od nabycia samochodów spełniających normy dla samochodów ciężarowych (z kratką). W trakcie przyszłego roku zasady znów się zmienią. Podatnicy planujący zakup firmowych pojazdów muszą więc przeanalizować, kiedy opłaca im się to zrobić – czy np. kupić w styczniu auto z kratką, czy poczekać na kolejną zmianę przepisów.


Pozostało jeszcze 93% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
WYKUP DOSTĘP
Wyślij SMS o treści:

KD.ARTYKUL na numer:7255

Koszt SMS to 2zł + VAT

Jeżeli posiadasz darmowy kod dostępu, wprowadź go w oknie powyżej. Kod daje dostęp do wybranego artykułu.

więcej informacji »

czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 3

  • 1: ciekawa z IP: 83.12.34.* (2013-12-10 11:31)

    W jakim my kraju żyjemy? U nas białe nie jest białe i czarne nie jest czarne. Przykład: wystarczy, żeby samochód osobowy miał kratkę i przestaje być samochodem osobowym. A przecież każdy widzi, że jest to samochód osobowy i nie zmienia się jego przeznaczenie, ciągle przewozi osoby. Toż to jakaś paranoja!!!
    A może chodzi o to, żeby obywatele przyzwyczajali się do krat?

  • 2: fisher z IP: 193.121.160.* (2013-12-10 14:51)

    @1 przede wszystkim inna jest definicja dla celow podatkowych i np celnych.
    Dla mnie absurdem ze prowadzac dzialanosc nie moge odliczyc calego VAT-u ktory mial byc podatkiem neutralnym
    o Akcyzie nie wspomne

  • 3: j. z IP: 83.27.89.* (2013-12-16 21:38)

    Jest tajemnicą poliszynele, że w przypadku jednoosobowej działalności gospodarczej auta osobowe (także tzw. ”ciężarowe” z kratką) kupowane "na firmę" służą zarówno do celów związanych z działalnością, jak i do celów osobistych w różnych zresztą proporcjach (być może w przeważającej większości do jazd typowo biznesowych, ale może być też... całkiem odwrotnie!) i trudno się dziwić, bo przedsiębiorca ma mnóstwo spraw do załatwienia związanych i nie związanych z biznesem. Trudno od niego wymagać, ażeby się przesiadał do innego auta, jeśli np. odwozi dziecko do szkoły, albo jedzie do lekarza, a do innego jeśli jedzie np. do banku, albo do klienta itd. DLATEGO PRZEPISY PODATKOWE POWINNY BYĆ TAK SKONSTRUOWANE, AŻEBY NIE NAKŁANIAŁY DO ZABAWY W CIUCIUBABKĘ I UDOWADNIANIA, ŻE AUTO SŁUŻY WYŁĄCZNIE CELOM BIZNESOWYM, TYLKO POWINNY UWZGLĘDNIAĆ OCZYWISTOŚĆ WYKORZYSTYWANIA TEGO AUTA DO RÓŻNYCH CELÓW. Oczywiście duże ciężarówki (np. powyżej 3,5 t), wywrotki itp. raczej służą tylko do działalności i mogą korzystać z pełnego rozliczenia VAT. Wynika z tego, że za wyjątkiem dużych samochodów, (np. powyżej 3,5 tony) jakieś ograniczenie w odliczeniu VAT-u powinno być, bo samochody osobowe mogą być wykorzystywane równie dobrze do biznesu, jak i do celów osobistych. Osobnym problemem jest rozliczanie tego auta w podatku PIT, ale... problemu nie byłoby, gdyby ktoś wreszcie pomyślał i wprowadził jako zasadę opodatkowanie osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą w formie ryczałtu od przychodów, co z jednej strony znacznie uprościłoby system, a z drugiej ukróciłoby wrzucanie w koszty firmy wydatków, których celem może być także zaspokajanie potrzeb osobistych (np. na samochody osobowe). Byłoby prosto, jasno i uczciwie. Np.: jeśli masz działalność możesz sobie kupić np. raz na 5 lat auto na firmę i wtedy odliczysz VAT, ale np. nie więcej, niż 10, no... powiedzmy 12 tys. zł. Czyli, jak kupisz droższe auto, nie odliczysz całego VAT-u. Jeśli chodzi o koszty eksploatacji, czyli paliwa itp. też wprowadziłbym jakieś ograniczenie w odliczeniu VAT-u, np. procentowe, zakładając, że część tego paliwa pójdzie na jeżdżenie z dzieckiem do szkoły, z żoną do fryzjera, do kościoła, do agencji towarzyskiej itp. Za to fiskus nie miałby prawa wnikać w to, gdzie i po co jeździ przedsiębiorca, a tym bardziej żądać od niego jakiegoś oświadczenia, że jeździ tylko w sprawach biznesowych. No i tyle, koniec nauki o rozliczeniach samochodów osobowych w biznesie! Nie może tak być? Skończyłyby się wątpliwości, rozbieżne interpretacje, kombinacje podatników, jak tu wykiwać fiskusa, a z drugiej strony główkowanie urzędników, jakby tu rozliczenie tego auta zakwestionować, zrobić przypis podatkowy i... wziąć za to premię! Dlaczego coś tak powszechnego i w sumie błahego, jak używanie auta do działalności, musi być przedmiotem nie kończących się sporów, interpretacji, wyroków, opinii etc. etc. etc... a do końca nigdy nikt nie wie, jak to powinno być. No, chyba, że... komuś zależy na tym, żeby przepisy były niejasne, zagmatwane, skomplikowane i dające pole do różnych interpretacji, a to w naszym polskim „piekle” całkiem prawdopodobne, jeśli tylko ten ktoś jest... wystarczająco wpływowy! Co chce zrobić natomiast Pan Minister Szczurek? Zastąpić Ordynację Kodeksem. Ale przecież jeśli nawet to będzie zmiana nie tylko nazwy, to i tak – jak sądzę – w pierwszej kolejności należałoby zmienić w sposób radykalny podatkowe prawo materialne w ten sposób, żeby takie rzeczy jak np. jeżdżenie autem w celach biznesowych nie musiało być przedmiotem nie kończących się sporów. Prawo proceduralne zawarte w Ordynacji być może nie jest najgorsze, a jeśli się wprowadzi jakieś np. ułatwienia w kontaktach z urzędem, albo, nie przymierzając, może nowe formy płacenia podatków (np. telefonem komórkowym...), to, mówiąc delikatnie, nie to jest najważniejsze.

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie