Wynagrodzenia członków rad nadzorczych spółek giełdowych są bardzo zróżnicowane – wynika z raportu PwC. Najwięcej, bo przeciętnie 150 tys. zł rocznie zarabiają przewodniczący rad w firmach wchodzących w skład kluczowego indeksu giełdowego WIG20. Nieco mniej otrzymują ci, którzy przewodniczą radom przedsiębiorstw zaliczanych do WIG40 i WIG80 (patrz dane w ramce). Z kolei członkowie organów nadzorczych w spółkach z WIG20 przeciętnie mogą liczyć na 94 tys. zł rocznie.

Tyle samo wszystkim

– Zdecydowana większość polskich spółek nie wypłaca dodatkowego wynagrodzenia za pracę w komitecie audytu – wskazuje Krzysztof Szułdrzyński, partner w PwC. Tylko nieliczne duże spółki na to się zdecydowały. Dla porównania na rozwiniętym rynku brytyjskim prawie wszyscy szefowie komitetów audytów i znaczna część członków w spółkach z indeksu FTSE 100 otrzymują wynagrodzenie z racji pełnienia dodatkowych funkcji. – Z tej perspektywy patrząc, można powiedzieć, że jednym z głównych wyzwań, jeśli chodzi o profesjonalizację rad nadzorczych i komitetów audytu w Polsce, jest zapewnienie właściwego wynagrodzenia, które pozwoli zatrudnić do rad i komitetów specjalistów w wymaganym wymiarze czasu – podkreśla Krzysztof Szułdrzyński.

Najważniejsza komórka

Ustawa z 7 maja 2009 r. o biegłych rewidentach (Dz.U. nr 77, poz. 649 z późn. zm.) nakłada na komitety audytu wiele zadań dotyczących m.in. monitorowania finansów firmy i jej sprawozdawczości w tym zakresie czy relacji z biegłym rewidentem.

– Aby zadania mogły być efektywnie realizowane, wymagają znacznego zaangażowania członków komitetu – przyznaje Ilona Pieczyńska-Czerny, dyrektor departamentu ofert publicznych i informacji finansowej Komisji Nadzoru Finansowego. To z kolei oznacza, że muszą oni poświęcić na pracę dodatkowy czas – poza posiedzeniami rady nadzorczej.

Mirosław Kachniewski, prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych (SEG), wskazuje, że szeroki zakres obowiązków powoduje, że członkowie komitetów audytu w zasadzie wykonują większość zadań i pracy, jaka należy do rady nadzorczej.

– Brak stosownego wynagrodzenia powoduje jednak, że w komitetach nie zawsze zasiadają profesjonaliści biegle znający zagadnienia sprawozdawczości finansowej i zarządzania ryzykiem – mówi Mirosław Kachniewski. Zdarza się, że są to pasjonaci (wersja optymistyczna) lub osoby, którym nie udało się przed członkostwem w komitecie obronić (wersja pesymistyczna).

Taki stan rzeczy potwierdza Andrzej S. Nartowski, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów. Jego zdaniem członkowie komitetów audytu powinni otrzymywać dodatkowe wynagrodzenie. Zwraca przy tym uwagę na dobre praktyki komitetów audytu opracowane przez Stowarzyszenie ACCA w Polsce (skupia specjalistów z dziedziny finansów i rachunkowości) przy współpracy z PID – które poruszają tę kwestię.

Zgodnie z tymi wytycznymi wynagrodzenie członków komitetu audytu powinno odzwierciedlać ich kompetencje i czas poświęcony na realizację zadań powierzonych przez radę nadzorczą. Nie powinno mieć też charakteru warunkowego lub motywacyjnego (tj. uzależnionego od np. wyników finansowych spółki). Nie ma przeszkód, by wynagrodzenie to przewyższało wynagrodzenie pozostałych członków rady nadzorczej.

Jednostki zainteresowania publicznego, m.in. spółki giełdowe i banki, muszą utworzyć komitet audytu w ramach rady nadzorczej. Do jego zadań należy m.in. monitorowanie zarówno sprawozdawczości finansowej, jak i czynności rewizji finansowej

Podejście firm musi się zmienić

Józef Król, prezes Krajowej Rady Biegłych Rewidentów

Na pewno jakość pracy członków komitetu audytu nie powinna być uzależniona od otrzymywania dodatkowego wynagrodzenia – to naturalne, że osoba powołana do pełnienia takiej funkcji powinna się z niej w pełni wywiązać. Nie zapominajmy też, że komitet audytu wybiera spośród swoich członków rada nadzorcza, a więc nie są to osoby z przypadku. Problemu upatrywałbym w tym, jakie kryteria powinni spełniać członkowie komitetów audytu – obecnie tylko jeden jego członek musi spełnić warunek niezależności i mieć kwalifikacje w dziedzinie rachunkowości lub rewizji finansowej. To zdecydowanie za mało, jeśli weźmiemy pod uwagę zadania, jakie powierzono komitetom.

Innym problemem jest to, że obowiązek powoływania komitetów audytu w spółkach został wprowadzony w Polsce stosunkowo niedawno, bo ustawą o biegłych rewidentach z 7 maja 2009 r. Spółki w dalszym ciągu często traktują go jako ciężar i kolejny wymóg formalny do spełnienia. Nie widzą wartości dodanej w jego funkcjonowaniu. To podejście musi się zmienić, powoływanie tego organu musi wynikać z rzeczywistej potrzeby akcjonariuszy i rad nadzorczych.