Przede wszystkim wciąż obowiązuje reguła, że takie umowy poza specjalnymi umowami o pracę zawieranymi między pracodawcą a pracownikiem na podstawie przepisów kodeksu pracy kwalifikuje się do działalności wykonywanej osobiście. Zgodnie z art. 13, są to przychody uzyskane na podstawie umów o zarządzanie przedsiębiorstwem, kontraktów menedżerskich lub umów o podobnym charakterze, w tym przychody z tego rodzaju umów zawieranych w ramach prowadzonej przez podatnika pozarolniczej działalności gospodarczej.

To ostatnie sformułowanie nie pozostawia wątpliwości, że nawet jeśli menedżer ma zarejestrowaną działalność gospodarczą, ale przychody z niej pochodzą wyłącznie z kontraktów menedżerskich, powinien on rozliczać je wyłącznie jako przychód ze źródła określonego w art. 13 ustawy o PIT, a więc działalności wykonywanej osobiście. W ten sposób pozbawiono takich podatników prawa do ustalania kosztów na podstawie księgi przychodów oraz skorzystania z podatku w stałej wysokości 19 proc.

Mało tego, w art. 22 tej ustawy regulującej zasady ustalania kosztów uzyskania przychodów, przychody z kontraktów menedżerskich i im podobnych umów nie mogą być pomniejszane o zryczałtowane koszty uzyskania w wysokości 20 proc. lub 50 proc. przychodów, jak to jest w przypadku standardowych umów zlecenia lub o dzieło, ale obowiązkowo trzeba do nich stosować pracownicze koszty uzyskania, czyli w 2007 roku 108,50 zł miesięcznie.

W tej sytuacji zmiana definicji działalności gospodarczej dla samozatrudnionych rozliczających działalność w oparciu o kontrakty menedżerskie nie może dodatkowo zaszkodzić. Niezależnie od tego, czy formalnie są pracownikami, osobami wykonującymi działalność osobiście czy przedsiębiorcami, przychody z takich kontraktów dla celu podatku dochodowego zawsze rozliczają w ten sam sposób.

Jednak w przeszłości wiele osób, szukając furtki od takiego podatkowego zrównania kontraktów, wybrnęło z sytuacji w ten sposób, że oprócz kontraktu menedżerskiego (w większości przypadków realizowanego w ramach umowy o pracę, bo inne rozwiązanie i tak nie ma głębszego podatkowo sensu) zawarło z pracodawcą dodatkową umowę o świadczenie na jego rzecz usług (np. konsultingowych), które wykonywane są w ramach działalności gospodarczej. Oczywiście główny ciężar wynagrodzenia przesunął się w stronę tych umów realizowanych w ramach działalności gospodarczej. Tym bardziej, że jeśli przychody ze świadczenia usług na rzecz obecnego pracodawcy nie odpowiadają czynnościom, które podatnik wykonywał w roku poprzedzającym rok podatkowy albo wykonywał lub wykonuje w roku podatkowym w ramach stosunku pracy, to nie ma przeszkód, by rozliczając je jako przychód z działalności gospodarczej stosował do niego podatek w stałej wysokości 19 proc.

Jeśli opisywany wyżej przypadek miał miejsce w 2007 roku, aby jednak nie wpaść w jedną z pułapek związanych z nową definicją działalności gospodarczej, warto sprawdzić, czy z treści tej dodatkowej umowy (realizowanej poza kontraktem menedżerskim, w ramach działalności gospodarczej) jednoznacznie wynika, że nie jest spełniona choćby jedna z przesłanek: wszelka odpowiedzialność wobec osób trzecich, z wyłączeniem odpowiedzialności za popełnienie czynów niedozwolonych, za ich rezultat oraz wykonywanie ponosi zlecający wykonanie tych czynności, są one wykonywane pod kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez zlecającego te czynności, a wykonujący te czynności nie ponosi ryzyka gospodarczego związanego z prowadzoną działalnością.

W przeciwnym przypadku trzeba ją zakwalifikować jako przychód uzyskiwany nie z działalności gospodarczej, ale z działalności wykonywanej osobiście.

ZBIGNIEW BISKUPSKI, EDYTA DOBROWOLSKA