– Powinniśmy szukać rozwiązań, które zachęcą młode Polki i Polaków do posiadania choćby jednego czy dwójki dzieci. Już nawet to powinno pomóc w zatrzymaniu negatywnego trendu – mówił wczoraj prezydent na debacie dotyczącej polityki prorodzinnej. I właśnie zwiększenie kwoty wolnej od podatku ma być takim rozwiązaniem, gdyż trafiałoby do większej liczby osób. Teraz ulgę na dziecko w maksymalnej wysokości 1112 zł odpisujemy od podatku. To powoduje, że osoby zarabiające niewiele – i płacące niewielki podatek – nie wykorzystują jej w całości. Na przykład żeby dokonać odliczenia w pełni na jedno dziecko, należy zarabiać blisko 2 tys. zł, a w przypadku dwójki dzieci – ponad 2800 zł. Widać to nawet w rozliczeniach podatku za 2011 r. – wysokość przeciętnego odliczenia na dziecko wynosiła 912 zł, czyli 100 zł poniżej wysokości ulgi. Natomiast zwiększenie kwoty wolnej daje natychmiastowe korzyści wszystkim rodzicom płacącym PIT.

– To rozwiązanie idzie w kierunku zwiększenia liczby osób korzystających z odpisu na dzieci, ale ile faktycznie osób na tym skorzysta, będzie zależało od szczegółów – mówi Joanna Narkiewicz-Tarłowska, doradca podatkowy w PwC, i zwraca jednocześnie uwagę, że by podatnicy mogli skorzystać na pomyśle prezydenta tyle, co na dotychczasowej uldze, czyli 1112 zł, to kwota wolna od podatku powinna wynieść 6177 zł na jedno dziecko.

Szczegółów rozwiązania na razie nie ma. Z zapowiedzi Bronisława Komorowskiego wynika, że miałby to być rodzaj wielokrotności kwoty wolnej od podatku z preferencjami dla pierwszego i drugiego dziecka. Jak zapowiedział prezydent, pomysł ma zostać doprecyzowany w porozumieniu z resortem finansów. – Mieliśmy już wysyp postulatów typu szczęście dla rodziny, ale katastrofa dla budżetu. Polityka prorodzinna musi trzymać się realiów – przestrzegał Komorowski.

Resort finansów jest wstrzemięźliwy w komentarzach. – Jesteśmy otwarci. Wszystkie propozycje, które mogą wesprzeć rodzinę, będą przyjmowane i analizowane – mówi rzecznik ministra finansów Wiesława Dróżdż.

Ale eksperci prezydenta będą rozmawiali nie tylko z Jackiem Rostowskim, lecz także z partiami politycznymi. Komorowski chce jak najszerszego konsensusu wokół polityki prorodzinnej, tak aby w razie zmiany układu rządzącego nie została wywrócona do góry nogami. Zwolennikiem pomysłu jest PSL. – Ciepło przyjmujemy propozycję prezydenta. Będzie to jedno z pierwszych wyzwań wicepremiera Jacka Rostowskiego i liczymy, że prezydentowi uda się go do tego przekonać – mówi rzecznik partii Krzysztof Kosiński. Natomiast opozycja ma swoje pomysły – co ciekawe, w przypadku PiS i Ruchu Palikota są one zbieżne. To drugie ugrupowanie przywołuje niemieckie Kindergeld, czyli zasiłek na każde dziecko, zaś PiS proponuje to samo pod inną nazwą – stypendium demograficzne. Ale żadna z partii nie odrzuca z góry propozycji Komorowskiego.