Krajowej Komisji Nadzoru (KKN) udało się wykonać trzyletni plan kontroli w firmach audytorskich badających tzw. jednostki zainteresowania publicznego (np. banki i spółki giełdowe). W 2012 r. musiała sprawdzić aż 75 proc. podmiotów, które były uwzględnione w planie. Środki zebrane na ten cel od firm audytorskich (opłata to 1,5 proc. przychodów z rewizji finansowej) okazały się za małe. Zabrakło 4 mln zł przy całkowitym koszcie 13 mln zł. Samorząd musiał pokryć stratę ze środków własnych (głównie składek członkowskich) zgromadzonych w poprzednich latach.

Konieczność przeprowadzenia kontroli wynikała z implementacji dyrektywy 2006/43/WE. Unia zdecydowała się na wprowadzenie wymogu weryfikowania systemów zapewniania jakości w firmach audytorskich po skandalach z ich udziałem (np. Arthur Andersen w kontekście fałszowania sprawozdań przez Enron).

Andrzej Konopacki, przewodniczący KKN, zapewnia, że kontrole w podmiotach audytorskich na podstawie ustawy o biegłych rewidentach (Dz.U. z 2009 r. nr 77, poz. 649 z późn. zm.) przynoszą efekt. Jednak po trzech pierwszych latach doświadczeń komisja ma też wnioski, jak usprawnić system i umożliwić obniżenie kosztów. Ich wprowadzenie wymaga jednak zmian w ustawie.

W ocenie szefa KKN ustawodawca powinien ograniczyć sprawdzanie dokumentacji rewizyjnej, czyli część formalnoprawną. Obecnie pochłania to do 20 proc. czasu przeznaczonego na całą kontrolę. Takiego wymogu nie ma w dyrektywie unijnej. Wymaga ona natomiast zbadania systemu zapewniania jakości w podmiotach audytorskich i na tym kontrolerzy powinni się skupić. Andrzej Konopacki wyjaśnia też, że czynności kontrolne w firmach audytorskich są przeprowadzane tak jak badania sprawozdań finansowych, czyli analizowane są wybrane zlecenia (tzw. testy wyrywkowe). Dzięki analizie większej liczby zleceń wzrosłaby pewność co do wyników kontroli.

Kolejny postulat to odejście od modelu przypominającego kontrolę skarbową. Chodzi np. o zniesienie obowiązku wysyłania do kontrolnych firm dwóch osób. Według Andrzeja Konopackiego jest to zbędne i oznacza niepotrzebne koszty. Za przesadną uważa też całą formalną procedurę, np. wytwarzanie zbyt dużej liczby dokumentów.

– Chcielibyśmy odejść od modelu kontroli i karania na rzecz audytu, edukacji i usprawniania działalności – podkreśla dr Ernest Podgórski, skarbnik, członek Krajowej Rady Biegłych Rewidentów (KRBR).

Zmiany umożliwiłyby obniżenie kosztów nadzoru publicznego, które obejmują nie tylko wydatki na czynności kontrolne w firmach, ale też prowadzenie rejestru podmiotów audytorskich, postępowania dyscyplinarne czy też funkcjonowanie KNN.

– Aby znaleźć brakujące środki, moglibyśmy podwyższyć opłatę z 1,5 do 2 proc. przychodów z rewizji finansowej. Jednak byłoby to zbyt duże obciążenie finansowe dla podmiotów audytorskich – uważa Józef Król, prezes KRBR.