Resort finansów swoją decyzję tłumaczy chęcią ukrócenia rozwoju nielegalnej produkcji wyrobów tytoniowych oraz zabezpieczeniem wpływów do budżetu państwa. Szacuje się, że z tytułu sprzedaży nielegalnego tytoniu budżet traci już około 1 mld zł rocznie. W ciągu dwóch lat sprzedaż krajanki tytoniowej (czyli tytoniu gotowego do palenia) spadła o połowę do 280 ton miesięcznie. To oznacza, że 70 proc. sprzedawanych obecnie gilz jest nabijane surowcem uzyskiwanym z przerobu suszu tytoniowego. Wysokie ceny papierosów sprawiły bowiem, że ludzie masowo zaczęli produkować w domach tytoń z nieoakcyzowanych, a więc tanich, tytoniowych liści.

Branża tytoniowa odetchnie: wprowadzenie akcyzy pozwoli wyeliminować je z legalnej sprzedaży. – Może nie w stu procentach, ale jest szansa na zmniejszenie procederu o jakieś 80 proc. – uważa Marcin Wiktorowicz, dyrektor korporacyjny British American Tabacco.

Po wprowadzeniu podatku cena paczki papierosów produkowanych z suszu tytoniowego wzrośnie z obecnych 2 zł do 6 zł. Tym samym różnica w cenie między paczką zrobioną z krajanki tytoniowej a tą z suszu stopnieje do niecałego złotego. – To zbyt mało, by zrekompensować gorszą jakość i smak domowych papierosów – przekonuje Grzegorz Wargocki, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego.

Firmy produkujące krajankę zyskają najbardziej. Zwłaszcza że papierosy z niej produkowane nadal będą o połowę tańsze od paczki papierosów produkowanych przez koncerny tytoniowe, za którą trzeba płacić 10 – 12 zł.

– Zwłaszcza że konsumenci nabrali już nowych nawyków. Zrobienie skręta nie stanowi dla nich żadnego problemu. Dlatego przy wyborze produktu mogą kierować się przede wszystkim ceną – uważa Grzegorz Wargocki.

Z wprowadzenia akcyzy zadowoleni są również handlowcy, którzy od ponad roku obserwują sukcesywny odpływ klientów ze swoich placówek do sklepów (zwłaszcza internetowych), w których tanio można kupić susz tytoniowy. Jak mówią, liczba klientów kupujących papierosy spadła o około 15 proc. A to sporo, biorąc pod uwagę, że udział papierosów w obrocie małych placówek wynosi od 10 do 40 proc.

Hieronim Piotrowski, właściciel sklepu spożywczego przy Galerii Sztuki Współczesnej w Warszawie, przyznaje, że w jego placówce wynosi on niecałe 11 proc., jednak już to wystarcza, by była to druga po alkoholu najlepiej sprzedająca się kategoria.

Jest też drugi aspekt wprowadzenia akcyzy na liście tytoniu. Eksperci uważają, że może doprowadzić do zainteresowania się konsumentów na większą skalę wyrobami pochodzącymi z nielegalnych źródeł, które można znaleźć na targach i bazarach. Jak mówi Marcin Wiktorowicz, branża liczy na to, że państwo zacznie z jeszcze większą determinacją zwalczać szarą strefę. Pozostaje tylko pytanie, co będzie, gdy odstraszeni ceną papierosów ludzie przestaną palić.