W ostatnim czasie pojawiły się głosy krytykujące resort finansów za to, że nie waloryzuje limitu dochodów, który przesądza o tym, czy osoba niepełnosprawna znajduje się na utrzymaniu opiekuna, czy też nie. Limit ten decyduje, czy z ulgi może korzystać opiekun, czy sama osoba niepełnosprawna. Zdaniem krytyków brak waloryzacji ogranicza rodzinom osób niepełnosprawnych dostęp do odliczenia. Jednak zarzut ten jest absolutnie chybiony, a waloryzacja limitu nie jest potrzebna. W uldze rehabilitacyjnej chodzi przede wszystkim o to, by zagwarantować możliwość w miarę pełnego jej wykorzystania przez osobę niepełnosprawną lub też taką osobę, na utrzymaniu której osoba niepełnosprawna się znajduje. Jako próg umożliwiający samodzielne utrzymanie się przyjęto dochody na poziomie 9120 zł rocznie, czyli 760 zł miesięcznie. Przy czym należy zwrócić uwagę, że ustawa mówi w tym przypadku o dochodzie, czyli powinna to być kwota po opłaceniu składek ZUS (jeśli takie osoba niepełnosprawna płaci, co raczej będzie rzadkością) oraz odjęciu kosztów. Skoro tak, to osoba taka, nie korzystając z odliczeń podatkowych, zapłaci maksymalnie 1086 zł podatku, co obniża jej dochód netto z 760 zł do ok. 670 zł. Dla porównania minimalna emerytura z ZUS wynosi dziś niecałe 800 zł brutto miesięcznie, zaś renta inwalidzka to ok. 800 zł przy całkowitej niezdolności do pracy i nieco ponad 610 zł przy częściowej.

Limit dochodów osoby niepełnosprawnej to zupełnie inna sytuacja niż np. ta, która dotyczy uproszczonej amortyzacji mieszkań, w przypadku której przyjęta kwota 988 zł, jako cena 1 mkw., nijak się ma do cen rynkowych

Czy można zatem mówić o tym, że zbyt nisko ustawiony próg uniemożliwia korzystanie z ulgi? Zdecydowanie nie. Trudno uznać, że osoba taka znajduje się w pełni na utrzymaniu rodziny. Środki na swoje utrzymanie, chociaż skromne, jednak posiada. Co więcej, są to środki dostateczne, by móc odliczyć ulgę rehabilitacyjną. Trzeba bowiem pamiętać, że odliczenia tego dokonuje się przez zmniejszenie dochodu. Jeśli założymy, że osoba taka skorzysta z najpopularniejszej chyba formy tej ulgi, czyli dojazdów na niezbędne zabiegi rehabilitacyjne, to maksymalnie wolno jej odliczyć 2280 zł. Po odjęciu tej kwoty od dochodu zapłacony rocznie podatek wyniesie 675 zł, co oznacza obniżenie podatku płaconego przez taką osobą o 411 zł. Zatem ulga w żadnym przypadku w takiej sytuacji nie przepada. Tyle że konsumuje ją nie rodzina, ale bezpośrednio osoba niepełnosprawna.

Z danych resortu finansów wynika, że przeciętne odliczenie w ramach ulgi rehabilitacyjnej wynosi 2248 zł. Zatem dochody na poziomie 9120 zł, w zupełności na odliczenie takiej kwoty wystarczają. Co świadczy o tym, że o żadnej dyskryminacji mowy być nie może, i to nawet po uwzględnieniu ewentualnie płaconej składki zdrowotnej.